<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836</id><updated>2012-02-21T09:58:07.701+01:00</updated><category term='przyroda'/><category term='szaleństwo'/><category term='mieszkanie'/><category term='ekologia'/><category term='radio'/><category term='kobieta'/><category term='myślenie boli'/><category term='krytyka'/><category term='wspominki'/><category term='zima'/><category term='wiosna'/><category term='ptaki'/><category term='wynalazki'/><category term='informatycznie'/><category term='zagadki'/><category term='rozmowy polsko-macedońskie'/><category term='dzień za dniem'/><category term='myśli luźne'/><category term='kulinaria'/><category term='jaskółki afrykańskie'/><category term='sąsiedzi'/><category term='praca'/><category term='zabawa'/><category term='rower'/><category term='zdrowie'/><category term='kwiaty'/><category term='wycieczki'/><category term='szafa'/><category term='książki'/><category term='awarie'/><category term='film'/><category term='ogół'/><category term='Master Exploder'/><title type='text'>Królestwo Domowe</title><subtitle type='html'>Kura Domestica... Królowa Kurnika!</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>111</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7731255623595385029</id><published>2012-02-04T04:11:00.000+01:00</published><updated>2012-02-04T04:11:48.129+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-G1bOM_FaYMU/TyyhXpZ97qI/AAAAAAAAAfM/Tc5PgM17ut8/s1600/ZELDZIA.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-G1bOM_FaYMU/TyyhXpZ97qI/AAAAAAAAAfM/Tc5PgM17ut8/s1600/ZELDZIA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na zawsze pozostaniesz w moim sercu Najukochańsza Kupo Futra Pod Słońcem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;:.*&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7731255623595385029?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7731255623595385029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/02/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7731255623595385029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7731255623595385029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/02/blog-post.html' title='...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-G1bOM_FaYMU/TyyhXpZ97qI/AAAAAAAAAfM/Tc5PgM17ut8/s72-c/ZELDZIA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8336804157965727872</id><published>2012-01-21T21:12:00.006+01:00</published><updated>2012-01-21T21:26:50.413+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Kanapki do pracy poszukiwane</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Robię małą przerwę od przeprowadzkowych przygód. Dzisiaj coś na temat kulinarny. Podglądam sobie, kto tu i po co zagląda i zauważyłam, że dużo osób wpada w poszukiwaniu przepisu na kanapki. I trafia na link do pewnego sarkastycznego rysuneczku. Myślę, że poszukując przepisu na kanapki do pracy możecie być (tu zwracam się do poszukujących) trochę zawiedzeni. Postanowiłam więc wypełnić ten brak i wypisać kilka pomysłów i patentów. Prawdę mówiąc zmobilizuje mnie to do częstszego wcielania ich w życie, bo - przyznam się bez bicia - wpadam w rutynę i Mąż mój ma już po dziurki w nosie zestawu "chleb, żółty ser, wędlina".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie oczekujcie wyszukanych przepisów, bo to ma być coś, co damy radę zrobić nawet na pół śpiąco. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem podaję pomysły jak urozmaicić kanapki do pracy - 3, 2, 1, start!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Róbmy sobie pasty&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiadomo, że nie każda pasta nadaje się do pracy. Aromat jajeczno - rybny może zamordować nawet najtwardszych współpracowników. Jeśli mamy to jednak w głębokim poważaniu możemy skonstruować:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Szybką pastę ze &lt;b&gt;szprota w pomidorach&lt;/b&gt; gniotąc go w pośpiechu widelcem i wrzucając między kromki chleba. &lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Szprot w oleju&lt;/b&gt; z odrobiną majonezu zmaltretowany jak poprzedni (tylko proszę - nie używajcie już masła do smarowania chleba, tyle tłuszczu ile w konserwie wystarczy!), jeśli macie pod ręką natkę pietruszki możecie jej użyć w tych pastach.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Tradycyjna pasta &lt;b&gt;z jajek&lt;/b&gt; - zamiast siekać w równe kawałeczki użyjcie widelca - jak w przypadkach ze szprotem. Do tego nieco majonezu oraz - koniecznie - musztardy, pieprz, sól. Dla posiadających zapas czasu - dorzucić drobno posiekaną cebulę. Dla posiadających szczypiorek: dorzucić posiekany szczypiorek.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Groszek z puszki rozgnieciony (a jakże - widelcem), z dodatkiem majonezu i pieprzem - nada się sam a także jako dodatek do startego żółtego sera. Mieszać, nanosić na chleb/bułkę.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wędzone ryby pasują do wszelkich past. Kombinujcie z  majonezem, lub koncentratem pomidorowym, ziołami... Można łączyć z  twarożkiem (nie robiłam, więc nie opiszę procesu - w necie można  znaleźć). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Pasty mniej inwazyjne węchowo&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Żółty ser&lt;/b&gt; starty na tarce na najmniejszych oczkach (najlepiej nada się taki skrawek sera z przeglądu lodówki) z dodatkiem musztardy i majonezu - jak w jajecznej paście. Dużo pieprzu. Można użyć nieco ketchupu (wtedy wywalamy musztardę). Jeśli nie boicie się przypraw - oregano, lub bazylia mogą być ciekawym dodatkiem.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ser biały&lt;/b&gt; rozgnieciony, łyżeczka koncentratu pomidorowego, zioła prowansalskie, sól, pieprz.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Dla słodkolubów &lt;b&gt;biały ser&lt;/b&gt; z łyżeczką powideł śliwkowych, lub twaróg z pokrojonymi w malutkie kawałeczki brzoskwiniami. Ja wiem, że dla niektórych słodki biały ser i chleb to herezja ale ja lubię, więc...&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OeOBhed99NE/TxsYKkCCuGI/AAAAAAAAAfA/p2ArdrnNnLE/s1600/kanapki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-OeOBhed99NE/TxsYKkCCuGI/AAAAAAAAAfA/p2ArdrnNnLE/s1600/kanapki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tajemnicza kanapka. A za plecami kiełkują pomysły.&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt; &lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: large;"&gt;Warzywa&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie odradzam konsumowanie pewnych owoców/warzyw poza sezonem ich naturalnego dojrzewania, np. pomidorów w zimie, w związku z czym sugerowałabym unikanie tych składników w kanapkach. Zdaję sobie jednak sprawę, że - po pierwsze - czasem człowiek musi, inaczej się udusi a - po drugie - możecie to czytać również w porze letniej. Zatem poniżej kilka sugestii pchania do kanapek świeżych warzyw. Zimą zalecam kiszone ogóry!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Sałata&lt;/b&gt; sprawia, że załadowane do kanapki składniki ani nie wysychają ani, dla odmiany, nie wsiąkają w kanapkę. Jeśli zatem macie możliwość wypróbujcie różne rodzaje sałaty tak, aby odnaleźć dobrą dla siebie. Kanapka będzie świeża, dobrze izolowana i przyjemnie chrupiąca.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Rzodkiewkę&lt;/b&gt; oprócz skrojenia w plasterki można również zetrzeć na tarce i dodać do pasty z twarogiem, lub żółtym serem, dzięki czemu pasta nabiera bardziej pikantnego smaku.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Panuje przekonanie, że &lt;b&gt;zielonego ogórka&lt;/b&gt; nie powinno się łączyć &lt;b&gt;z pomidorem&lt;/b&gt;. Fakt, aleee... Nie dlatego, że jest to trujące połączenie - po prostu wpływa on niwelująco na witaminę C w pomidorze. Można jeść je razem jeśli nie jest to jedyne Wasze pożywienie ever ;) &lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Cały rok fajnie jest dorzucać do kanapek &lt;b&gt;kiełki&lt;/b&gt;. Najlepiej z własnej kiełkownicy. Teraz, nawet w marketach pokroju Leroy Merlin dostaniecie i sprzęt i nasiona.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Kilka końcowych sugestii:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Nie zapominajcie o błogosławieństwie &lt;b&gt;konserwowych&lt;/b&gt; ogórków, papryk, oliwek, grzybków. Byle nie przesadzić z octem.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Wędlinę zawsze można delikatnie posmarować &lt;b&gt;chrzanem &lt;/b&gt;- niby nic, a zmienia smak kanapki diametralnie.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Korzystajcie z dobrodziejstwa &lt;b&gt;różnorodności serów&lt;/b&gt; - brie, blue, wędzone... nie skupiajcie się jedynie na podlaskim ;) &amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Przyprawy - kombinujcie z &lt;b&gt;ziółkami &lt;/b&gt;i znajdźcie smak, który Wam odpowiada.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec dodam, że kanapki to nie jedyny pomysł na coś do pracy. Warto zastanowić się nad prostymi sałatkami. Jedna z nich do obczajenia tu - &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/pan-ziemniaczek.html"&gt;niemiecka sałatka z ziemniaków&lt;/a&gt;. A inne przy kolejnej okazji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8336804157965727872?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8336804157965727872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/01/kanapki-do-pracy-poszukiwane.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8336804157965727872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8336804157965727872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/01/kanapki-do-pracy-poszukiwane.html' title='Kanapki do pracy poszukiwane'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-OeOBhed99NE/TxsYKkCCuGI/AAAAAAAAAfA/p2ArdrnNnLE/s72-c/kanapki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1494347730428851202</id><published>2012-01-17T13:27:00.002+01:00</published><updated>2012-01-17T13:32:53.045+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mieszkanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='awarie'/><title type='text'>Przeprowadzka cz.2  "Akcja Tropiki"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem tak zaabsorbowana dopieszczaniem nowego miejsca zamieszkania, że nie miałam dotąd czasu by opisać, jak przebiegało nasze wprowadzanie się doń. W międzyczasie przeleciały święta i sylwester. Nadrabiam zatem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wynajęliśmy mieszkanie. Nasz wybór był ekonomiczno - intuicyjny (i w miejscu, gdzie był intuicyjny wcale nie był ekonomiczny). Spodobało nam się mieszkanie na ostatnim - poddaszowym piętrze nowego budownictwa, cena akceptowalna. No i internet. Nie dość, że w ogóle jest, to jeszcze śmiga aż miło. Mieszkamy na zadupiu i cieszymy się, że będzie gdzie jeździć na rowerach, bo okolica wygląda obiecująco. Coś za coś jednakże. Zimą wydamy nieco pieniędzy na bilety, bo do pracy Mąż dotrzeć jakoś musi.&lt;br /&gt;Operacja "wprowadzka" zaskoczyła nas tempem. Wszystko dzięki windzie. Mąż z paczkami (i bez) jeździł w tę i nazad, a ja przechwytywałam je przy drzwiach. Z pomocą teściów i kierowcy Transportera przerzucenie rzeczy poszło piorunem. Wystarczyło nam czasu, by przejechać się do centrum handlowego. I nie były to zwykłe zakupy! Bo jak nazwać zwykłym zakup deski sedesowej (ta zastana była pęknięta i groziła drzazgami w tyłku) czy zestaw do odkamieniania, odtłuszczania i do innych czynności - co najmniej pirotechnicznych? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem zostaliśmy już sami z paczkami stojącymi na każdym wolnym centymetrze podłogi. I zaczęliśmy robić odkrycia. Pierwsze to piekarnik zasmolony jak po eksplozji. Drugie - woda płynąca po oknach (od&amp;nbsp; niewłaściwej strony) i grzyb na ramach. Potem powoli różne inne ciekawostki: zawiasy wychodzące z drzwiami z framugi, oderwany próg, podejrzanie głośne dźwięki dochodzące z korytarza, pogryzione kable i krzesła, deficyt oświetlenia. Cóż, trzeba było dojść do przyczyny i zlikwidować skutki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ygr4UUW9UXI/TxVmr-8oMAI/AAAAAAAAAe4/ds7C4J-Du4Q/s1600/wprowadzka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ygr4UUW9UXI/TxVmr-8oMAI/AAAAAAAAAe4/ds7C4J-Du4Q/s1600/wprowadzka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Uchylanie rąbka bajzlu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pierwszy ogień poszła woda płynąca nam po oknach po każdym gotowaniu i kąpieli. Całkiem przez przypadek dwa dni po wprowadzeniu się odwiedził nas kominiarz. Sprawdził wentylację, zdiagnozował brak ciągu. Pokiwał głową, że to czwarte piętro i może tak być, zasugerował kontakt z zarządcą nieruchomości. Z wrażenia zapomniałam złapać się za guzik. Zanurkowałam do sieci. Rozwiązanie znaleźliśmy skutkiem mojej dociekliwości oraz katarowi, który rozwijał się szybko pod wpływem reakcji na grzyby i pleśnie. Wsadziłam męża na krzesło celem skontrolowania komina wentylacyjnego. Postanowiłam sprawdzić, czy jest pojedynczy (komin, nie Mąż) - mogłabym wtedy założyć wentylator elektryczny, coby mi wilgoć wyciągało. Był pojedynczy. Już liczyłam w głowie ileż trzeba odłożyć na urządzenie, aż tu niespodzianka - oko Męża padło na kratkę... i dwucentymetrową izolację z kurzu. Tu tkwiła przyczyna wszelkiego mokrego, cieknącego zła!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak to w takim razie jest z tą wilgocią? Podstawa suchego mieszkania to sprawna wentylacja. Dlatego dobrze jest przyjrzeć się kanałom wentylacyjnym i kratkom. Każda nowo zakładana kratka wentylacyjna ma z tyłu siatkę. W poprzednim mieszkaniu kominiarze radzili ją usuwać - zbyt często się zapychała. Tutaj nikt o tym nie wiedział i kratka dosłownie zarosła brudem. Usunęliśmy brud razem z siatką i popędziliśmy do wentylacji w kuchni. Tam kurz w połączeniu z tłuszczem stworzył warstwę, jaką można uszczelniać okręty podwodne. W ciągu dwóch tygodni od likwidacji siatek z brudem mieszkanie zostało osuszone dokumentnie. Teraz - po miesiącu nie mam zaparowanych okien nawet podczas gotowania. To był nasz pierwszy wielki sukces.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;C. d. walki z mieszkaniowymi niespodziankami nastąpi :) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1494347730428851202?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1494347730428851202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/01/przeprowadzka-cz2-akcja-tropiki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1494347730428851202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1494347730428851202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/01/przeprowadzka-cz2-akcja-tropiki.html' title='Przeprowadzka cz.2  &quot;Akcja Tropiki&quot;'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Ygr4UUW9UXI/TxVmr-8oMAI/AAAAAAAAAe4/ds7C4J-Du4Q/s72-c/wprowadzka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-42500937192719608</id><published>2011-12-18T19:36:00.000+01:00</published><updated>2011-12-18T19:36:23.487+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Przeprowadzka cz. 1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za mną już trudy przenosin: pakowania, wyrzucania, rozdawania, przerzucania. Darcia, niszczarkowania, oddawania oraz zakupowania. Za mną przejazd z kwiatkami nad głową i całym dobytkiem upchniętym do drugiego samochodu (większego znacznie od osobówki). Przeprowadziłam się, rozpakowałam, osiadłam. I nikt mnie stąd nie ruszy. Zaczynam być kurą dolnośląską.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ktokolwiek z Was się przeprowadzał (a nie wątpię, że większość), wie zapewne, że to jedna wielka rewolucja. Opiszę Wam z grubsza, jak to wyglądało u mnie. Podejrzewam, że przeprowadzki to w mojej rodzinie taka tradycja występująca co drugie pokolenie. Moja babcia robiła to co najmniej osiem razy. Zapytana, co może mi poradzić jako doświadczony nomad, odpowiedziała: DUŻE PACZKI. Starałam się zastosować do tej rady.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W Jysk zakupiłam wielkie torby foliowe, w które sprzedawcy pakują zakupy o większych gabarytach. W torby wpasowała się cała nasza kurnikowa garderoba. Zaopatrzyliśmy się - w tymże sklepie (nie reklamuję, nie :)) w torby do kołder. Praktycznie, oprócz kołderek, kocy, zasłonek wpakowałam tam jeszcze nieco garderoby. Udało mi się nawet upchnąć w nich buty. Zapchaliśmy wszystkie kartony i skrzynki jakie mieliśmy. Niestety - nie udało się nam zrealizować zasady DP - nasze paczki były przedziwnie małe i lataliśmy z nimi milion razy do samochodu. Samochód został załadowany do połowy wysokości. Na wierzch wskoczyły nasze rowery. Była to jedna wielka góra dobytku państwa chomików. Tak - byliśmy przerażeni, jakimi chomikami jesteśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podczas pakowania nasz dom opuściło około 20 toreb śmieci. Do schroniska pojechały kołderki, których nie używaliśmy. Brat dostał w spadku masę książek, płyt i innych atrakcji (on też jest chomikiem, ale przeprowadzać się nie musi). Reszta rodziny została obdzielona ubraniami, część przekazaliśmy potrzebującym. W pewnym momencie byłam już tak zmęczona pakowaniem, że sentymenty przy pozbywaniu się rzeczy poszły sobie w kąt. Samo niszczenie starych dokumentów zajęło mi cały dzień. Brat wchodząc do naszego mieszkania skwitował ogólny obraz: "wygląda to jak ewakuacja ambasady". I było to bardzo trafne podsumowanie, bo wszędzie walały się ścinki z niszczarki a my biegaliśmy z obłędem w oczach po pokojach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aPbSXlu1ooo/Tu4hpM3ITNI/AAAAAAAAAew/VMXZcwBpwNg/s1600/przepr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/-aPbSXlu1ooo/Tu4hpM3ITNI/AAAAAAAAAew/VMXZcwBpwNg/s400/przepr.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ewakuacja ambasady :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki pomocy rodziny i pana od transportera udało się w jeden wieczór spakować cały nasz dobytek. Następnego dnia wyruszyliśmy w Polskę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O rozpakowywaniu i wrażeniach z nowego miejsca będzie kolejny wpis, żebyście mnie nie znienawidzili za kilometrowe teksty :)) Miłego wieczoru/dnia/czegokolwiek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-42500937192719608?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/42500937192719608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/12/przeprowadzka-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/42500937192719608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/42500937192719608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/12/przeprowadzka-cz-1.html' title='Przeprowadzka cz. 1'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-aPbSXlu1ooo/Tu4hpM3ITNI/AAAAAAAAAew/VMXZcwBpwNg/s72-c/przepr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7895981242652564830</id><published>2011-11-13T21:31:00.000+01:00</published><updated>2011-11-13T21:31:41.098+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Szybko, krótko i ze zdjęciem nie na temat.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wizycie we Wrocławiu Mąż Małżonek zachorzał. Na szczęście dotrwał do końca maratonu po "potencjalnym-przyszłym-lokum" i w chwili jako - takiego przebłysku przytomności zdołał zgodzić się ze mną w kwestii wyboru odpowiedniego mieszkania. Zaczęliśmy załatwiać formalności najmu, samochód przeprowadzkowy już zamówiony. W taki oto sposób witamy powoli nowe. Choć łezka w oku się kręci, bo 4 lata w jednym miejscu robią swoje. Chyba będę musiała zmienić opis kury - ten z prawej :(&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A zdjęć z Wrocławia tym razem nie ma, bo zapomniałam włożyć do aparatu akumulator (który ładowałam specjalnie na wyjazd). Wrzucam zatem zdjęcie ze spaceru pierwszolistopadowego. Bo do lasu sobie wtedy poszłam z koleżanką. I było pięknie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-P3iEwSylV88/TsAovJaVtBI/AAAAAAAAAeo/81oT6OcxNI8/s1600/las.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-P3iEwSylV88/TsAovJaVtBI/AAAAAAAAAeo/81oT6OcxNI8/s1600/las.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Las drzew zamiast gąszczu mieszkań&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7895981242652564830?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7895981242652564830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/11/szybko-krotko-i-ze-zdjeciem-nie-na.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7895981242652564830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7895981242652564830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/11/szybko-krotko-i-ze-zdjeciem-nie-na.html' title='Szybko, krótko i ze zdjęciem nie na temat.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-P3iEwSylV88/TsAovJaVtBI/AAAAAAAAAeo/81oT6OcxNI8/s72-c/las.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-6409474494018111019</id><published>2011-10-25T22:40:00.002+02:00</published><updated>2011-10-25T22:45:15.851+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Matkobosko wracam!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracam na łono bloga. Bo łon (blog ten) po prostu wymarły i smutny. Zapomniany, jak śnieg zeszłoroczny. Wszystko przez zbyt ciekawe czasy w jakich żyjemy. Dopadło i Kurę, której skrobanie pazurem ustało. Nawet to do gazety. Proza życia - dorwała Kura robotę polegająca na rozwiązywaniu energetycznych zawiłości graficznych (nie wnikajmy za bardzo). Płacone od godziny, więc siedzi godzinami i pada na pysk po powrocie. Monitora oglądać nie chce - wszędzie bowiem widzi kółka, kwadraty i poplątane linie. Teraz zwykła gra w kółko i krzyżyk zdaje się być dla Kury wyrafinowaną formą schematu stacji energetycznej. Kur za to, zwany umownie Mężem, baruje się od pół roku z rekrutacją, która przybrała ostatnimi czasy na sile. Dzięki temu dane mi, Kurze, było zwiedzić piękne miasto Wrocław. Słońce dopisało i w sobotę udało się nam troszkę pospacerować. Udało się również zabłądzić, dzięki czemu spacer zakończył się czołganiem do headquater gdzieśmy padli. Ja prawie zniosłam jajo (niemal oczywista sprawa), bo był to mój pierwszy dzień w nowych butach. Nogi płonęły mi żywym ogniem przez dwa dni i mam wrażenie że jeszcze nie do końca przestały. Mimo wszystko wrzucam Wam jesienną fotkę z Wrocka, do którego mam zamiar wrócić. Howgh! A może raczej: Kukurykgh!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qpR9DHO4dOY/Tqcfu9-h5yI/AAAAAAAAAec/iH6vngLfd3M/s1600/Wroc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-qpR9DHO4dOY/Tqcfu9-h5yI/AAAAAAAAAec/iH6vngLfd3M/s1600/Wroc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wrocławska katedra, Ostrów Tumski&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-6409474494018111019?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/6409474494018111019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/10/matkobosko-wracam.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6409474494018111019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6409474494018111019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/10/matkobosko-wracam.html' title='Matkobosko wracam!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-qpR9DHO4dOY/Tqcfu9-h5yI/AAAAAAAAAec/iH6vngLfd3M/s72-c/Wroc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7859681091618304</id><published>2011-08-14T21:29:00.002+02:00</published><updated>2011-08-14T21:30:16.523+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Nie chcę być taka.</title><content type='html'>- Nie no, jakaś kpina, ja mam się utrzymać za najniższą krajową? Jeszcze pięć dni do wypłaty a ja nie mam kasy.&lt;br /&gt;- To może spróbuj trochę ograniczyć palenie?&lt;br /&gt;- No, powinnam. - Wyciąga następnego papierosa i wali dymem po twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Muszę kupić nowy samochód.&lt;br /&gt;- Ale mówiłaś, że kasy nie masz.&lt;br /&gt;- No nie mam, ale bez samochodu to ja już nie mogę żyć. - Wsiada i jedzie 300 metrów do sklepu po papierosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Muszę się odchudzać. Kupiłam tabletki, te co w telewizji leci reklama.&lt;br /&gt;- To już nie dieta?&lt;br /&gt;- Niee... - Wsiada do samochodu i jedzie 300 metrów do sklepu po piwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Muszę iść do mojego lekarza, bo mi się tabletki kończą.&lt;br /&gt;- Które?&lt;br /&gt;- Te na uspokojenie i na spanie też. &lt;br /&gt;- Te psychotropy? Bierzesz ciągle?&lt;br /&gt;- No, bo po nich to mi wszystko wisi - Wsiada do samochodu i jedzie 300 metrów do sklepu po piwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Słuchaj, oddam ci kasę w środę, bo nie mam.&lt;br /&gt;Środa... ,Czwartek... , Piątek... ,Sobota.... Wsiada w samochód i jedzie 5 kilometrów do centrum handlowego po ciuchy.&lt;br /&gt;Tydzień później: udaje że zacięły się drzwi w samochodzie i nie może wysiąść. Jedzie 300 metrów do sklepu po piwo i papierosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7859681091618304?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7859681091618304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/08/nie-chce-byc-taka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7859681091618304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7859681091618304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/08/nie-chce-byc-taka.html' title='Nie chcę być taka.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8599555793613453444</id><published>2011-07-08T19:21:00.008+02:00</published><updated>2011-07-08T22:37:19.545+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Idzie zwajrować</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A czemuż to? Bo w końcu przyrodoluby mają swój kącik na wyborcza.pl. I nie jest to kącik byle jaki. Jest to kącik prowadzony przez prawdziwego wajrata, mającego fizia na punkcie naszej polskiej przyrody. Jest nim oczywiście Adam Wajrak. Ale myliłby się ten, który myśli, że znajdzie tam jedynie napuszone jak puszczyk felietony, hasła o ratowaniu czego się da i zdjęcia w/w dziennikarza przypiętego łańcuchem do drzewa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/JqmfZCC0RTA" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;Gdyby ktoś chciał zostać profesjonalnym tropicielem polecam lekturę napisaną przez fachowca :) &lt;i&gt;(kliknijcie w play, bo Adam długo z taką miną nie wytrzyma tej stopklatki)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tam, oprócz pasjonujących, wciągających artykułów Adama są wspaniałe opisy spotkań z przyrodą ludzi z całej Polski. Takich samych wajratów. Takich, co to pochylają się nad ściółką i drżącą ręką wskazują na - zdawałoby się - liść, który jednak liściem nie jest. Takich, co siedzą godzinę z nosem przyklejonym do szyby, bo właśnie do karmnika zawitał nowy skrzydlaty gość (ja tak mam - przyznaję się) i takich, którzy po prostu wiedzą, że w naszym pięknym kraju jest jeszcze tyle do odkrycia i tyle zachwycających miejsc, że warto się podzielić ich pięknem z innymi. I są to ludzie tacy jak my - Krogulec, Anulla, Kasia i reszta (Kochani, ciężko byłoby mi tu Was wszystkich wymienić, ale naprawdę mam na myśli Was Wszystkich). Zaglądajcie zatem do przyrodniczego kącika a nade wszystko rozglądajcie się wokół, róbcie zdjęcia i piszcie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/czystewajractwo/0,0.html" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-wedCIIxtIlI/Thc2ZYsNAcI/AAAAAAAAAeI/iSbXpZzf9HI/s1600/wajractwo_s.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: #990000;"&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;h2 class="  "&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/czystewajractwo/0,0.html" target="_blank"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gdy nazwą Was wariatami (czy wajratami!) lub oszołomami, bo zależy Wam na ptaszkach, żabkach, robalach lub kwiatkach uśmiechnijcie się i przytaknijcie. Tak, jesteśmy zwariowani!&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/h2&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem dzielą się swoimi przygodami i obserwacjami przyjaciele gór, lasów, łąk, jezior, roślin i zwierząt, dzieli się nimi i sam Adam. Piękne zdjęcia, wciągające historie - to wszystko mieści się na &lt;a href="http://wyborcza.pl/czystewajractwo/0,0.html" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;Czystym Wajractwie&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Znajdziecie tam również szlachetne akcje i najnowsze wiadomości o tym, jakie projekty dotyczące polskiej przyrody oraz wszystkiego co z tym związane przechodzą (ciągną się, zalegują, bądź przelatują /&lt;i&gt;niepotrzebne skreślić&lt;/i&gt;/) przez nasz parlament. Możecie brać czynny udział w akcjach, zapytaniach o stan naszej przyrody: akcja &lt;i&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/czystewajractwo/0,116131,9895476.html" target="_blank"&gt;Obudź Susła&lt;/a&gt; &lt;/i&gt;(jakże celna nazwa, hehe :&amp;gt;) jest jedną z nich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam Wam zatem zaglądnięcie i zostanie stałym czytelnikiem tej rubryki. W dodatku obiecuję Wam, że ja - Kura - też tam coś skrobnę. Jeśli tylko przejdzie pozytywnie przez ręce komisji i okaże się wystarczająco zwajrowane dam Wam znać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8599555793613453444?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8599555793613453444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/07/idzie-zwajrowac.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8599555793613453444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8599555793613453444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/07/idzie-zwajrowac.html' title='Idzie zwajrować'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/JqmfZCC0RTA/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2797805633310497749</id><published>2011-07-04T21:06:00.001+02:00</published><updated>2011-07-04T21:06:57.445+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Zmiana dekoracji</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drodzy czytacze i zaglądacze. Tu cały czas nadaje Kura Domestica. Zrobiłam jedynie małą zmianę wystroju. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. U góry na paseczku umieściłam tagi - te najczęściej używane, bo wiem, że czasem ktoś zajrzy po przepis a czasem żeby poczytać o innych sprawach. Pod hasłem "ogół" wyświetlą się wszystkie posty. Może jeszcze coś się zmienić, ale bez obaw - większych rewolucji nie będzie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. dzięki za wspieranie bocianów (były nawet w Teleexpresie w sobotę). Cały czas można pomagać (pięć złotych!) - we wpisie poniżej znajdziecie wszystkie namiary.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2797805633310497749?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2797805633310497749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/07/zmiana-dekoracji.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2797805633310497749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2797805633310497749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/07/zmiana-dekoracji.html' title='Zmiana dekoracji'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3216181801416998705</id><published>2011-06-26T20:45:00.007+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.952+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Pięć złotych każdy ma. I da.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochanieńcy moi, którzy mnie odwiedzacie i poczytujecie czasem. Dziś chciałabym Was poprosić o pięć minut czasu i pięć złotych. Dla bocianów, albo - jak kto woli - przemyskiego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych. Ludziom pracującym w ośrodku kibicuję już od dawna i dzisiaj, idąc krogulcowym śladem umieszczam u siebie link do aukcji wspomagającej dokarmianie porzuconych bocianiątek. Pięć złotych, parę kliknięć, pięć minut czasu - tyle zajmuje cała operacja. Krócej, niż zrobienie sobie herbaty (jeśli ktoś używa tradycyjnego czajnika do gotowania na gazie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Link do aukcji: &lt;a href="http://allegro.pl/mlode-bociany-biale-pomoz-w-ich-wykarmieniu-i1681860030.html" target="_blank"&gt;Allegro Bociany&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6qB2hMQqHfk/Tgd2xApI2pI/AAAAAAAAAck/Do1OfxP9mis/s1600/bociany_badanie_ORZW_fot07_fotCzadowscy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-6qB2hMQqHfk/Tgd2xApI2pI/AAAAAAAAAck/Do1OfxP9mis/s400/bociany_badanie_ORZW_fot07_fotCzadowscy.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Badanie bocianów&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A całą historię bocianią można przeczytać na stronie &lt;a href="http://orzw.pl/pl/naszeakcje/150-ryby-dla-bocianow" target="_blank"&gt;ORZW Przemyśl&lt;/a&gt; lub u &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/2011/06/Bocianie-towarzystwo.html" target="_blank"&gt;Krogulca na Plamce Mazurka.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3216181801416998705?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3216181801416998705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/06/piec-zotych-kazdy-ma-i-da.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3216181801416998705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3216181801416998705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/06/piec-zotych-kazdy-ma-i-da.html' title='Pięć złotych każdy ma. I da.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6qB2hMQqHfk/Tgd2xApI2pI/AAAAAAAAAck/Do1OfxP9mis/s72-c/bociany_badanie_ORZW_fot07_fotCzadowscy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4982226510949180227</id><published>2011-06-21T21:22:00.000+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.952+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Obyś żył w ciekawych czasach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takiego starego, chińskiego przekleństwa: "obyś żył w ciekawych czasach" doświadczam na sobie właśnie. Brak czasu, zmiany za którymi nie nadążam, półki pełne dóbr, protesty, kryzysy, bankructwa, wypadki, nowe filmy do obejrzenia, nieprzeczytane książki, tysiące zdjęć do obróbki... I coraz mniej miejsc, gdzie czas płynie normalnie. Idę na pole, niedaleko - w tle słyszę szum miasta, zamykam okna - słyszę szum odkurzacza za ścianą, wsadzam w uszy zatyczki i przez głowę przelatuje mi milion myśli, które... szumią. Więcej - one ciągle do mnie gadają. Że trzeba kupić drożdże, mąkę, trzeba iść do stolarza, trzeba zrobić pranie, obiad, namalować dwa obrazy, zamówić ramy. Trzeba przejrzeć ogłoszenia o pracę, napisać list motywacyjny, zrobić wpis na bloga, zajrzeć do znajomych (do Was Kochani - tak tak), rzucić okiem na Facebook, skomentować. Czasem coś mnie gryzie: nie to co "trzeba", tylko to co "można było": inaczej, wolniej, szybciej, bardziej profesjonalnie, a może w ogóle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cbGfchTrM8w/TgDu_DQeTNI/AAAAAAAAAcg/-g42BWjBqGE/s1600/tablica.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-cbGfchTrM8w/TgDu_DQeTNI/AAAAAAAAAcg/-g42BWjBqGE/s1600/tablica.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; font-size: small;"&gt;Ciekawe czasy&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na przykład ta piątkowa rozmowa o pracę. Tajemnicą poliszynela jest, że konkursy na państwowe stanowiska to abstrakcja, zbędna formalność i mydlenie oczu. A ja lezę. Na wstępie nie trafiam od razu do właściwej sali bo co pokój to numer gdzie indziej - obok drzwi, nad nimi, na nich albo wcale. Dostaję pytania z Rozporządzenia Ministra takiego a takiego. Hmm - czy w ogłoszeniu było to w wymaganiach? Chyba nieeee, no cóż - ale było w przyszłych obowiązkach. Taaaak... ale czy to znaczy, że mam to znać już na rozmowie? Chyba nieeee... Wiec nie znam! Nie znam, więc marne me szanse. Co więcej - skreślam się sama mówiąc, że nie czytałam. W poradnikach o szukaniu pracy należy być mniej bezpośrednim, robić dobre wrażenie, przygiąć się, nagiąć, trochę ubarwić i wykazać się poczuciem humoru. Jednak chyba nie w jednostkach państwowych. Nawet, jeśli to służba cywilna. W dodatku nie mam garsonki. Na koniec zapominam parasolki. Następnego dnia jestem chora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I siedzę tu teraz, z kaszlem, katarem, bólem głowy. Myślę, że stres to jedyny czynnik grypotwórczy w moim przypadku. I te ciekawe czasy mnie atakują non stop.&amp;nbsp; Jutro wyprawa na dworzec, do sklepu jednego i drugiego, stolarza, poszukiwanie prezentu, pamiętać, że: imieniny, urodziny a - i jeszcze te ramy. I zdjęcia - koniecznie! Ogłoszenia już przejrzane.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4982226510949180227?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4982226510949180227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/06/obys-zy-w-ciekawych-czasach.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4982226510949180227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4982226510949180227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/06/obys-zy-w-ciekawych-czasach.html' title='Obyś żył w ciekawych czasach...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cbGfchTrM8w/TgDu_DQeTNI/AAAAAAAAAcg/-g42BWjBqGE/s72-c/tablica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8612816919784098737</id><published>2011-06-03T22:32:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T21:28:33.483+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Załoga bezsamolotowa</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_H0P_xc92rA/TelEeGFmwuI/AAAAAAAAAbk/ZOo2uAU0xS8/s1600/zaloga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-_H0P_xc92rA/TelEeGFmwuI/AAAAAAAAAbk/ZOo2uAU0xS8/s400/zaloga.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;Zawsze pod obserwacją&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8612816919784098737?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8612816919784098737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/06/zaoga-bezsamolotowa.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8612816919784098737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8612816919784098737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/06/zaoga-bezsamolotowa.html' title='Załoga bezsamolotowa'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_H0P_xc92rA/TelEeGFmwuI/AAAAAAAAAbk/ZOo2uAU0xS8/s72-c/zaloga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7157209479771039969</id><published>2011-05-30T08:07:00.004+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.954+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Pan Ziemniaczek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznaję się do uwielbienia ziemniaka. A za takim młodym, polskim to przepadam! Z tego też powodu wczoraj wieczorem na kolację zjedliśmy młode ziemniaczki z sadzonym jajkiem i kefirem. A z tego, co zostało powstała wariacja nt. niemieckiej sałatki. Jest to dobry przepis na opróżnienie spiżarki przed "wekowym" sezonem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ntn7zvvr_zY/TeMzJ4ujPXI/AAAAAAAAAbY/tBkSppLc1Ok/s1600/pan+ziemniak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-ntn7zvvr_zY/TeMzJ4ujPXI/AAAAAAAAAbY/tBkSppLc1Ok/s400/pan+ziemniak.jpg" width="286" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Młode ziemniaczki są wielkości piłeczek pingpongowych, ale i tak są przepyszne.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do wykonania sałatki będą nam potrzebne:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-ugotowane ziemniaki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-ogórki konserwowe&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-cebula&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-majonez&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja dziwnym trafem zapomniałam o cebuli, ale w zamian dorzuciłam inne różności, które miałam w słoju z ogórkami: czosneczek, papryka, jakiś mini kabaczek (wszystko konserwowe - domowy wyrób).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ziemniaczki tniemy w półplasterki (w zależności od wielkości oczywiście są to "pół" lub "ćwierć"...), ogórki w plasterki, cebulę w drobną kostkę. Nie napisałam proporcji, bo robimy to wg własnego gustu. Inne warzywa ze słoja tniemy jak leci :) Mieszamy całość z majonezem. Można posolić, popieprzyć do smaku. A potem - już tylko się opychać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;P.S. Pamiętacie, jak&lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/o-tym-czy-chudy-to-komplement-i.html"&gt; pisałam o byciu chudym&lt;/a&gt;? Dzisiaj zmierzyłam - jestem do przodu (dosłownie i w przenośni) o 6 cm. Zastanawiam się, czy to kwestia przekroczenia magicznej granicy wieku (każdy ma inną - od razu zastrzegam), czy coś innego. Tak czy siak - czuję się dobrze. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7157209479771039969?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7157209479771039969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/pan-ziemniaczek.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7157209479771039969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7157209479771039969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/pan-ziemniaczek.html' title='Pan Ziemniaczek'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ntn7zvvr_zY/TeMzJ4ujPXI/AAAAAAAAAbY/tBkSppLc1Ok/s72-c/pan+ziemniak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1421230831761336502</id><published>2011-05-28T12:36:00.000+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.954+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Szmaragdowe pychotki</title><content type='html'>Dziś "tylko" i "aż" dla uciechy oka i podniebienia - mrożone szmaragdy szpinaku.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XWNa74oKFmo/TeDO_lfzwrI/AAAAAAAAAbM/Y2ei0-OW7S4/s1600/szmaragdy1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-XWNa74oKFmo/TeDO_lfzwrI/AAAAAAAAAbM/Y2ei0-OW7S4/s1600/szmaragdy1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mG31LsnMaR4/TeDPRXAJBiI/AAAAAAAAAbU/pNObsquoCmg/s1600/szmaragdy2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://4.bp.blogspot.com/-mG31LsnMaR4/TeDPRXAJBiI/AAAAAAAAAbU/pNObsquoCmg/s320/szmaragdy2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Miłego weekendu!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1421230831761336502?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1421230831761336502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/szmaragdowe-pychotki.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1421230831761336502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1421230831761336502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/szmaragdowe-pychotki.html' title='Szmaragdowe pychotki'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XWNa74oKFmo/TeDO_lfzwrI/AAAAAAAAAbM/Y2ei0-OW7S4/s72-c/szmaragdy1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8910339123499319530</id><published>2011-05-23T20:51:00.003+02:00</published><updated>2012-01-21T21:34:10.876+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rower'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Przepraszamy rower</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od kiedy zrobiło się sucho i słonecznie nasze rowery zaczęły przejawiać ekscytację i zniecierpliwienie. Prychały oponkami i popuszczały olej z amortyzatorów. Rozpoczęliśmy zatem jeżdżenie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napiszę Wam co robić, a czego raczej nie jeśli chcemy zaprzyjaźnić się z rowerem np. po latach wożenia się spalinowcami, albo innym miejskim, państwowym ustrojstwem. Postarałam się napisać to tak, żeby zrozumiał każdy - to nie jest poradnik dla profesjonalistów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U_-EVa94758/TdqhZCgWkXI/AAAAAAAAAas/RxrwAmlKlmk/s1600/my_rowerki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-U_-EVa94758/TdqhZCgWkXI/AAAAAAAAAas/RxrwAmlKlmk/s320/my_rowerki.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po pierwsze: przeprosić&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy nasz rower został odstawiony do komórki i spędził tam spory kawałek swojej egzystencji musimy z nim porozmawiać. Jego wygląd może być dość przybijający: sflaczałe oponki, warstwa kurzu na siedzeniu, pajęczyny między szprychami i zamglone oko lampki, tudzież odblasku. Obraz nędzy i rozpaczy. Trzeba się przełamać i przeprosić za wciśniecie go w kąt za regał z wekami. I wyciągnąć na światło dzienne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po drugie: kąpiel&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiadro z wodą i płyn do mycia naczyń na początek - tym należy potraktować naszego brudaska omijając łańcuch, korbowód (to to coś z pedałami) oraz wielotryb (to te zębate kółka na których porusza się łańcuch - tak ogólnie mówiąc). Czyścimy wszystko dokładnie nie zapominając że rama ma też spód i boki, a sam biedak rower posiada też zakurzone koła. Wszystko wycieramy do sucha. Dla skrajnych estetów polecam środki do woskowania i polerowania jeśli nasz przyjaciel ma wyglądać jak z salonu urody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wfp36INUYvo/TdqpBdFDcQI/AAAAAAAAAa0/vHzqgXSeLpY/s1600/korbowod.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-wfp36INUYvo/TdqpBdFDcQI/AAAAAAAAAa0/vHzqgXSeLpY/s400/korbowod.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Korbowód&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DeD9MgF1XdA/TdqpC7zDcoI/AAAAAAAAAa8/KtkS4Q7dJmk/s1600/wielotryb.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-DeD9MgF1XdA/TdqpC7zDcoI/AAAAAAAAAa8/KtkS4Q7dJmk/s400/wielotryb.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wielotryb&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po trzecie: trochę czyszczącej chemii&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka chemia to ważna rzecz :) Trzeba jej użyć do wyczyszczenia łańcucha, a potem innej do posmarowania łańcucha. Jeśli nasz łańcuch wygląda całkiem czysto - w końcu nie każdy jeździ po błocie i igliwiu - możemy go po prostu nasmarować. Jeśli jednak jest ulepiony i wygląda jak przeciągnięty przez komin i wytarzany w kompoście należy go wyczyścić. Robimy to benzyną ekstrakcyjną - tylko i wyłącznie - tudzież (dla tych, co mają znajomych mechaników samochodowych) płynem do czyszczenia silników. Pamiętajcie, że benzyna bardzo wysusza skórę, nie polecam również palić podczas tej czynności. Najlepiej byłoby łańcuch zdjąć. Jeśli jednak nie możemy to róbcie to megaostrożnie - benzyna plus rama to nie jest dobre połączenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po czwarte: dostać się "pomiędzy"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczotki - takie wąskie, w stylu tych do samochodu (często ze skrobaczką z drugiej strony - ale jej nie używamy) są dobre do wymiziania rowerowi brudku i piachu spomiędzy tylnych zębatek. Dotyczy to oczywiście roweru z przerzutkami. Rowery bez przerzutek nie mają "pomiędzy" bo i nie mają wielu zębatek :)&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po piąte: smarujemy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo, iż nasz przyjaciel zaczyna wyglądać jak człowiek muszę uprzedzić, że nim nie jest. Nie należy więc próbować karmić go olejem roślinnym aplikowanym w łańcuch. Do tego przeznaczone są smary do łańcucha po które należy się udać do rowerowych delikatesów. Taki smar dawkujemy od góry na ogniwka. Nadmiar wycieramy szmatką. Jeśli jakiś "fachowiec" przy próbie smarowania łańcucha będzie polecał ze znawstwem WD-40 musicie go jak najszybciej odseparować od Waszego roweru i&amp;nbsp; powiedzieć, że równie dobrze może się nim (tym WD) wysmarować pod pachą - efekt podobny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jkk5OsVnyps/Tdqpa8toKeI/AAAAAAAAAbA/lneClz2MxU0/s1600/smarowanie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-jkk5OsVnyps/Tdqpa8toKeI/AAAAAAAAAbA/lneClz2MxU0/s400/smarowanie.jpg" width="283" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Smarowidło&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po szóste: trzeba trochę pohamować&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sprawdzamy klocki hamulcowe. To te gumowe kawałki umocowane w szczękach, które dociskają się do obręczy, gdy hamujemy. Robimy to najpierw prozaicznie: naciskamy na rączkę hamulca i próbujemy przesunąć rower. Nie naciskajcie obu na raz - to nie wypali :D:D Hamulce badamy dopiero&amp;nbsp; teraz, bo obręcze mamy czyste i suche, więc nie grozi nam przypadkowy ślizg klocka na tłustej, czy brudnej powierzchni. Klocek to takie coś jak flek w bucie - jak się zedrze, trzeba wymienić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mS1Ju6qfik4/TdqpAvq_zOI/AAAAAAAAAaw/mXD1hoLabIE/s1600/klocek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-mS1Ju6qfik4/TdqpAvq_zOI/AAAAAAAAAaw/mXD1hoLabIE/s400/klocek.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ta czarna guma przy obręczy to klocek hamulcowy&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Po siódme: pierdnąć w oponki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy uważamy, że nasz rower jest już czysty i nasmarowany napompujmy oponki. Tu może się pojawić pewien problem - potrzebna jest pompka a i to nie wszystko. To musi być WŁAŚCIWA pompka. Wszystko zależy od wentyla. Mamy trzy rodzaje wentyli: &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaw%C3%B3r_Schradera"&gt;samochodowy (Schradera)&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaw%C3%B3r_Dunlopa"&gt;Dunlopa&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaw%C3%B3r_Presta"&gt;Presta&lt;/a&gt;. Pompkę należy dobrać do naszego wentylka - jeśli nie mamy pompki sprawdzamy, jaki to (w linkach powyżej na zdjęciu) i maszerujemy zakupić odpowiednią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-b-CKxR2Ef8Y/TdqpB9M3AbI/AAAAAAAAAa4/BLdTUaZ2luo/s1600/pompki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-b-CKxR2Ef8Y/TdqpB9M3AbI/AAAAAAAAAa4/BLdTUaZ2luo/s400/pompki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sprytna pompka teleskopowa. Mała, ale wielka - nie macham jak wariat.&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz, gdy wszystko mamy już wyczyszczone i nasmarowane możemy udać się na naszą wycieczkę. Zrozumiałe jest, że gdy nadal coś nam puka, czy zgrzyta, a nie mamy odpowiednich umiejętności naprawy (albo chęci) to serwisujemy taki rower. Jeśli nie wiemy gdzie - można wejść do sklepu z częściami i zapytać. No i od czego mamy Internet? :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zapominajcie o światłach i odblaskach podczas jazdy o zmroku!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O "atrakcjach" po pierwszej jeździe i obolałym tyłku - następnym razem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Wy w ogóle jeździcie na rowerze?:D:D:D&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8910339123499319530?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8910339123499319530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/przepraszamy-rower.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8910339123499319530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8910339123499319530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/przepraszamy-rower.html' title='Przepraszamy rower'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-U_-EVa94758/TdqhZCgWkXI/AAAAAAAAAas/RxrwAmlKlmk/s72-c/my_rowerki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-464267156152758144</id><published>2011-05-17T23:15:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.956+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Ojeje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tytułowe "Ojeje" to odgłosy, jakie wydaję, kiedy myślę o umieszczeniu wpisu. Bo tyle rzeczy się dzieje, że nie wiem o czym pisać najpierw. Może będę dawkować. Dzisiaj podam Wam link do... innego bloga :) Oczywiście znajomego bloga, do którego już niektórzy z Was zaglądają - i bardzo dobrze, będę namawiać dalej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to Plamka Mazurka i &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/2011/05/Kuna-na-targach.html"&gt;wpis o Targach Książki w Warszawie&lt;/a&gt;, a w zasadzie o jednej książce o wiele mówiącym tytule: "Kuna za kaloryferem". Link podaję Wam z lenistwa po prostu - żeby nie pisać TU, kiedy już jest napisane TAM :DDDDD. No... to może wrzucę jeszcze zdjęcie :P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KIHWHSbmy2k/TdLknglWxCI/AAAAAAAAAZ4/efkqZlS1lOI/s1600/targi+kura.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-KIHWHSbmy2k/TdLknglWxCI/AAAAAAAAAZ4/efkqZlS1lOI/s400/targi+kura.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zagadka: kto jest na zdjęciach? Odpowiedzi "tłum ludzi" nie biorę pod uwagę :D&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-464267156152758144?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/464267156152758144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/ojeje.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/464267156152758144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/464267156152758144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/ojeje.html' title='Ojeje'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-KIHWHSbmy2k/TdLknglWxCI/AAAAAAAAAZ4/efkqZlS1lOI/s72-c/targi+kura.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8271850908572368397</id><published>2011-05-09T15:08:00.000+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.957+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kwiaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Kwiaty na balkon. Było ciężko. I będzie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam balkon. Niby żadna rewelacja, prawda? Ale mam balkon półtora metra kwadratowego minus 1/3 zajmowana przez wentylator. Dwie osoby na stojąco wchodzą. Do tego patelnia (upał jak nie wiem co). Mimo to uparłam się na skrzynki z kwiatkami. Zeszły rok minął bezkwietnie (jak i poprzedni) i teraz powiedziałam, że sobie nie odpuszczę. Nie mam ogrodu, działki, wczasów. To chcę chociaż mieć te kwiatki na mikroskopijnym balkonie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: large;"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Balkon niczym pustynia Gobi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jaki to komfort mieszkania na ostatnim piętrze - nie muszę pisać. Nikt nie tupie, nic nie spada z góry od sąsiadów. Tylko niebo nad głową. A z nieba... leje się latem piekielny żar! Balkon mam od strony południowo - zachodniej. Od godziny 12 słoneczko operuje niemiłosiernie. W dodatku  szanowna administracja obcięła drzewo rosnące tuż obok do  gołego - niemal - pnia. Pisałam o tym w zeszłym roku: &lt;i&gt;&lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/nie-chce-mi-sie-mowic.html"&gt;bezmyślne przycinanie drzew&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;.  W tym roku drzewo ciężko odbiło i podejrzewam, że niedługo zakończy  swój żywot. Małe, z rzadka rozmieszczone listki przestały dawać cień. Na  parapecie mogę smażyć naleśniki. Największym wyzwaniem stało się więc kupienie kwiatów, które to wytrzymają. I nie będą to kaktusy! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: large;"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Pelargonia, czy pelargonia? Oto jest pytanie...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W weekend wyprawiłam się na poszukiwanie odpowiednich kwiatów Zadanie nie było łatwe. Nie chciałam bowiem popularnych,  wszystko-przetrzymujących pelargonii. Podreptałam na rynek i rzuciłam  wyzwanie miłym paniom oferującym bogaty kwietny asortyment. Hoho - to była zabawa! Bo panie miały głównie... pelargonie! Ale udało się - wybrałam u nich trzy podstawowe gatunki. Resztę dokupiłam w ogrodniczym. W sumie skompletowałam całkiem spory zestaw:&lt;br /&gt;- uczep rózgowaty - &lt;i&gt;Bidens ferulifolia&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- stokrotka afrykańska - &lt;i&gt;Osteospermum&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- kocanka drobnolistna - &lt;i&gt;Helichrysum&lt;/i&gt;&lt;i&gt; petiolare&lt;/i&gt; subsp. &lt;i&gt;microphyllum&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- komarzyca czyli plektrantus - &lt;i&gt;Plectranthus&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- gęsiówka orzęsiona -&lt;i&gt; Arabis blepharophylla&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- maciejka czyli lewkonia dwurożna &lt;i&gt;- Matthiola bicornis&lt;/i&gt; (do wysiania)&lt;br /&gt;- smagliczka nadmorska &lt;i&gt;- Lobularia maritima &lt;/i&gt;(do wysiania)&lt;br /&gt;- lawenda - niestety nie wiem, która to odmiana :(&lt;br /&gt;- nieco wątły powój trójbarwny - &lt;i&gt;Onvolvulus tricolor&lt;/i&gt; - 1 szt. z domowej hodowli&lt;br /&gt;- niezapominajki - &lt;i&gt;Myosotis&lt;/i&gt; - prawdopodobnie mieszaniec polnej z leśną - prosto od znajomej z działki &lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr align="left"&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FjlaNvJsj5E/TcfUnCsQ29I/AAAAAAAAAZ0/rU4y3POIEkM/s1600/kwiatki_balkon.jpg" imageanchor="0" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="331" src="http://2.bp.blogspot.com/-FjlaNvJsj5E/TcfUnCsQ29I/AAAAAAAAAZ0/rU4y3POIEkM/s640/kwiatki_balkon.jpg" width="530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr align="center" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;td class="tr-caption"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ten tu obrazek poglądowy zrobiłam konkretnie duży - można kliknąć i nacieszać się kwieciem na całym ekranie.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wcześniej, w tygodniu, odwiedziłam sklep ogrodniczy i zakupiłam niezbędne materiały. W domu czekały już:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- skrzynki oraz doniczki&lt;/div&gt;- ziemia 20 litrów&lt;br /&gt;- keramzyt 5 litrów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do kupienia pozostał parasol. Jestem na 100% przekonana, że opisanego wcześniej ukropu nawet najbardziej odporne kwiaty nie wytrzymają.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: large;"&gt;Sadzenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W sobotę rozpoczęłam wielkie sadzenie. Wyglądało to tak:&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pB0d_3LqBn8/Tcb19nI-hgI/AAAAAAAAAZg/DzJAOC5ZGcA/s1600/kwiatki2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-pB0d_3LqBn8/Tcb19nI-hgI/AAAAAAAAAZg/DzJAOC5ZGcA/s400/kwiatki2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: #666666; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Upycham stokrotkę. O - tu oprócz kwiatów widać tą "drobnokościstość" z poprzedniego wpisu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3aw6Mvjl_KA/Tcb1-MWaD5I/AAAAAAAAAZk/iPdIaGgLh6o/s1600/kwiatki3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-3aw6Mvjl_KA/Tcb1-MWaD5I/AAAAAAAAAZk/iPdIaGgLh6o/s400/kwiatki3.jpg" width="340" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: #666666; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Łopatka wycięta z butelki po kwasie chlebowym.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Trwało to dobre parę godzin. Kompletny brak czucia w kończynach i tonę ziemi za pazurami wynagradza jednak widok zagospodarowanych skrzynek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7CpffkGacOE/Tcb1_KTeUYI/AAAAAAAAAZo/NcTAO3H_85k/s1600/kwiatki4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://2.bp.blogspot.com/-7CpffkGacOE/Tcb1_KTeUYI/AAAAAAAAAZo/NcTAO3H_85k/s400/kwiatki4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: #666666;"&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;Tadaaaamm! A to i tak nie wszystko. Za skrzynkami ukryła się jeszcze lawenda, a niezapominajki w liczbie 7 czekają na przesadzenie.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inauguracja sezonu rozpocznie się za tydzień, w niedzielę. Wtedy zostawię kwiaty na stałe na balkonie (teraz tylko w dzień sobie stoją). Mówicie co chcecie - niby przymrozków już nie będzie, ale wg prognozy poważnie ciepłe noce zaczną się od... zimnej Zośki :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8271850908572368397?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8271850908572368397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/kwiaty-na-balkon-byo-ciezko-i-bedzie.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8271850908572368397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8271850908572368397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/kwiaty-na-balkon-byo-ciezko-i-bedzie.html' title='Kwiaty na balkon. Było ciężko. I będzie.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FjlaNvJsj5E/TcfUnCsQ29I/AAAAAAAAAZ0/rU4y3POIEkM/s72-c/kwiatki_balkon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3634523896286778525</id><published>2011-05-04T23:50:00.008+02:00</published><updated>2011-07-04T21:30:31.724+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>O tym, czy "chudy" to komplement i dlaczego nie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Macie czasem myśli, że po zjedzeniu jednego pączka więcej będziecie wyglądać tak, jak on? Będę z wami szczera - ja nigdy tak nie myślałam. Do momentu, kiedy w pasie nie pojawiło się dziwne wzdęcie i już nie zniknęło. Okazało się, że jestem zdolna do tycia. Niestety - zdolna, ale tylko w wyselekcjonowanych obszarach i nie są to te, które w jakiś sposób zaspokajają moje poczucie estetyki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Chudy i drobnokościsty. A to jest jakaś różnica?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem drobnokoścista. Widać to od razu. Jeśli nawet miałabym problemy ze wzrokiem to inni mi to potwierdzą - niepytani nawet - "łooo ale ty chuda jesteś" (co ma być komplementem w moim kierunku, podczas, gdy&amp;nbsp; w drugą stronę: - "łooo, ale ty jesteś gruba" dziwnym trafem komplementem już nie jest).&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Gdyby ktoś chciał sprawdzić jakiej jest budowy to łatwo zrobić test łapiąc za własny nadgarstek: jeśli palce - kciuk i środkowy - stykają się oznacza, że jesteśmy normalnej budowy ciała, jeśli&amp;nbsp; nachodzą na siebie - drobnokościstej, a gdy nie stykają się - masywnej. &lt;/b&gt;Oczywiście to sposób domowy, ale wydaje się w miarę sensowny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wracając do komplementów - moja chudość zawsze była dla mnie problemem, tak jak dla innych nadmierna tusza. Podczas, gdy koleżanki stękały coś o grubych nogach i zakładały spódniczki ja wsadzałam tyłek w gacie, żeby zakryć moje pajęcze odnóża. Gdy one w kozaczku mogły spokojnie lansować się po śniegu ja mogłam jedynie udawać Kota w Butach. Sukienki? Glizda. Bluzki z dekoltem? A co w tym dekolcie? Wystające obojczyki? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie - nie głodziłam się nigdy. Myślę, że tu jest pies pogrzebany - chyba większość ludzi myśli, że mój wygląd jest efektem jakiegoś przemyślnego działania a rezultat w postaci "chudości" uświęconym celem, który nabożnie pielęgnuję poprzez jakieś drakońskie diety. Jem normalnie. Niestety - mój sposób jedzenia "normalnie" daje współbiesiadnikom jeszcze większe pole do pełnego dobrych intencji komplementowania mojego wyglądu...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DGGDgZ2zJdw/TcHFnk3y_XI/AAAAAAAAAZQ/EUvWo0y3mQ4/s1600/pizza1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-DGGDgZ2zJdw/TcHFnk3y_XI/AAAAAAAAAZQ/EUvWo0y3mQ4/s400/pizza1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To jadłam wczoraj - dieta, hiehie...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: large;"&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;Co to znaczy "jeść normalnie"?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedzenie normalnie zwykle kojarzy się nam z planem: "śniadanie, obiad, kolacja", przy czym obiad dwudaniowy i do syta. Ja tak nie jem, bo... padłabym z głodu już przed południem. Jem kiedy jestem głodna i wygląda to mniej - więcej tak:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;po wstaniu z łóżka (6-7)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;trzy-cztery godziny później (9-10)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ok. trzy godziny później (13)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;trzy-cztery godziny później (tu pojawia się obiad 16-17)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ok. trzy godziny później (20)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dwie-trzy godziny później (22-23 - opcja weekendowa)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy z powyższych posiłków jest niewielki, aczkolwiek zaspokajający głód. Obiad jest "obszerniejszy", że się tak wyrażę, ale - i tak w porównaniu z dwudaniowcami - skromny. Do tego, jakby było mało, jem WOLNO. Nauczył mnie tego mój organizm - łapczywość zawsze jest ukarana - sensacje żołądkowe mam jak w banku. A wiadomo, że jak się je wolno to i mniej się zjada. &lt;b&gt;Wiecie, że sygnał o tym, że nasz żołądek ma już dosyć idzie do mózgu około 20 minut?&lt;/b&gt; Jest sens wolnego jedzenia? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CixD8qiE9NI/TcI6WKw4q5I/AAAAAAAAAZY/NTydEdJdMdw/s1600/kwas2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-CixD8qiE9NI/TcI6WKw4q5I/AAAAAAAAAZY/NTydEdJdMdw/s320/kwas2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;...a tym popijałam&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Takież to moje - jak wyżej - osobiste odżywianie powoduje, że przy stole nasłucham się zawsze komentarzy: "ooo, Ty to sobie możesz pozwolić", "dlaczego jesz tak mało - jesteś na diecie?" (aż ciśnie się na usta pytanie: czy czwarty posiłek tego dnia to "mało"), "ooo - no tak, kto jak zwykle nam został przy stole, ostatni..?". Swoją drogą bardzo niemiło się czuję, kiedy kończę sama posiłek a w międzyczasie wszystko znika ze stołu, podobnie jak część osób zza niego. Kompletne fopa i wbrew dobrym zwyczajom - zostawiać mnie samą z talerzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #990000; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Podsumowując:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;- jestem drobna&lt;br /&gt;- jem mało, ale często&lt;br /&gt;- jem wolno&lt;br /&gt;- nie odchudzam się&lt;br /&gt;- a jak za mało się ruszam to mi przyrasta nie tam, gdzie chcę&lt;br /&gt;- mam problemy z butami (za szerokie)&lt;br /&gt;- mam problemy z noszeniem spódnic&lt;br /&gt;- nie mówiąc o biustonoszu... :/&lt;br /&gt;- "chudy" to nie jest komplement&lt;br /&gt;- hamburgery i czekolada działają na mnie w ten sam sposób, co na resztę ludzi - idzie w oponki.&lt;br /&gt;- ale nogi i ręce dalej cienkie..:( &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z Wami - jak to jest? Macie problemy, kiedy ktoś o Was mówi "chuda"? Albo "gruba"? Albo w jakiś pocieszny sposób, który wcale nie jest pocieszny? I czy zostawiają Was przy stole, czy może zadają pytania w stylu "chcesz dokładeczki" taksując wzrokiem Waszą talię..? A może w ogóle macie to wszystko w nosie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3634523896286778525?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3634523896286778525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/o-tym-czy-chudy-to-komplement-i.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3634523896286778525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3634523896286778525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/05/o-tym-czy-chudy-to-komplement-i.html' title='O tym, czy &quot;chudy&quot; to komplement i dlaczego nie.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-DGGDgZ2zJdw/TcHFnk3y_XI/AAAAAAAAAZQ/EUvWo0y3mQ4/s72-c/pizza1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8394900664566399486</id><published>2011-04-26T06:49:00.005+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.958+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Jak wdrażać swoje postanowienia?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odpowiedź jest prosta: natychmiast! Moje oświadczenie z poprzedniego wpisu postanowiłam wdrożyć w życie od razu. Im szybciej - tym lepiej. Oszczędzamy sobie czasu na zbędne zastanawianie się. Przy okazji przetestowałam swoją silną wolę w warunkach bojowych - znaczy w święta. Wszędzie jajka w każdej możliwej postaci. Nie zjadłam. W domu czekały na mnie takie:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-QChACOUrWBg/TbZ3O3q8sxI/AAAAAAAAAY4/s18B35I1IP4/s1600/jaja1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QChACOUrWBg/TbZ3O3q8sxI/AAAAAAAAAY4/s18B35I1IP4/s400/jaja1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599794284027753234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawostka: od dwóch, niezależnych osób usłyszałam zdanie, że moje działanie nie ma sensu. Dlaczego? Bo jedna osoba nic nie zmieni jeśli miliony jedzą jajka z klatek. Pomyślałam sobie, że gdyby ta teoria była prawdziwa do tej pory żylibyśmy w epoce nadrzewnej. Bo co komu po tym, co kamień łupał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę rad - jak odróżnić jaja od zielononóżki od zwykłych? Jeśli kupujecie w nieopisanych opakowaniach czy na rynku, możecie je rozpoznać po kolorze skorupki - jajka te są bardzo jasne, lubi białe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qWB5Qi2uyvU/TbZ3O3s4feI/AAAAAAAAAZA/7Tn3IDh-BDo/s1600/jaja2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qWB5Qi2uyvU/TbZ3O3s4feI/AAAAAAAAAZA/7Tn3IDh-BDo/s400/jaja2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599794284035866082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-s2srkpCwre0/TbZ3PFOeTII/AAAAAAAAAZI/k5U7kwBWpAk/s1600/jajo3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 399px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-s2srkpCwre0/TbZ3PFOeTII/AAAAAAAAAZI/k5U7kwBWpAk/s400/jajo3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599794287666416770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przede wszystkim jednak poznajemy po kształcie&lt;/span&gt; - jajka są bardziej podłużne, niż  pękate. Ogólnie sprawiają wrażenie takich delikatnych jajeczek,  mniejszych niż te, które zwykle kupujemy z chowu klatkowego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8394900664566399486?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8394900664566399486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/04/jak-wdrazac-swoje-postanowienia.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8394900664566399486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8394900664566399486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/04/jak-wdrazac-swoje-postanowienia.html' title='Jak wdrażać swoje postanowienia?'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QChACOUrWBg/TbZ3O3q8sxI/AAAAAAAAAY4/s18B35I1IP4/s72-c/jaja1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4069732823993968442</id><published>2011-04-21T14:13:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Jajka - oświadczenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oświadczam (jestem kurą, ale tak w realu jednak człowiekiem), że od dnia dzisiejszego nie jadam jajek z chowu klatkowego. Proszę nie podejrzewać tego, iż zostałam zmanipulowana ostatnimi akcjami protestacyjnymi - nie, te manifestacje i całe zamieszanie wokół kur w chowie klatkowym przepełniły po prostu czarę goryczy. Manifestacje uważam za słuszne, i mogę mieć tylko nadzieję, że przyniosą efekty. Trzeba mówić, uświadamiać, nie zgadzać się i zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam Was Kochani!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4069732823993968442?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4069732823993968442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/04/jajka-oswiadczenie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4069732823993968442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4069732823993968442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/04/jajka-oswiadczenie.html' title='Jajka - oświadczenie'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8780217159323638798</id><published>2011-04-04T13:18:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>Wiosenne przesilenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Snujemy się, pokładamy na kanapach i fotelach wyciągając nóżki do  słonecznej plamy na dywanie. Niemrawo przetaczamy się do kuchni - czy my  chcemy dzisiaj obiad? Nie... A co na kolację? Tost...&lt;br /&gt;Na oknie wiosna, za oknem wiosna a u nas w domu- wiosenne przesilenie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-JUpGlQsYlfM/TZmwj66q02I/AAAAAAAAAYY/Lpc9qU_1gFw/s1600/stokrotki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-JUpGlQsYlfM/TZmwj66q02I/AAAAAAAAAYY/Lpc9qU_1gFw/s320/stokrotki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591694543514424162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-5J7hZgdy8Ks/TZmwjmEnKVI/AAAAAAAAAYQ/-Fm3giyLiIE/s1600/przesilenie2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 212px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-5J7hZgdy8Ks/TZmwjmEnKVI/AAAAAAAAAYQ/-Fm3giyLiIE/s320/przesilenie2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591694537918982482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-kkxarMX9734/TZmwjW0cZKI/AAAAAAAAAYI/-xJYZVEsDSo/s1600/przesilenie1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-kkxarMX9734/TZmwjW0cZKI/AAAAAAAAAYI/-xJYZVEsDSo/s320/przesilenie1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591694533824636066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-x0KnCPGmHfg/TZmwkKIZKHI/AAAAAAAAAYg/f45SqjR5xVc/s1600/stokrotki2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-x0KnCPGmHfg/TZmwkKIZKHI/AAAAAAAAAYg/f45SqjR5xVc/s320/stokrotki2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591694547598518386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8780217159323638798?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8780217159323638798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/04/wiosenne-przesilenie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8780217159323638798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8780217159323638798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/04/wiosenne-przesilenie.html' title='Wiosenne przesilenie'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JUpGlQsYlfM/TZmwj66q02I/AAAAAAAAAYY/Lpc9qU_1gFw/s72-c/stokrotki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7164623442684079065</id><published>2011-03-21T13:55:00.011+01:00</published><updated>2011-07-04T21:31:53.193+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmowy polsko-macedońskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Ustawowe gazy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj wyciąg z relacji "co tam u mnie, Kochana", czyli rozmowy polsko - macedońskie (lekko zmoderowane) ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wieści z Polski:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Od rana muszę się ukrywać. Po mieszkaniach chodzą goście od komina i gazu - ostatnio mi zaplombowali piecyk gazowy w łazience, bo mam za małe otworki w drzwiach. Tym razem ich nie wpuszczam - niech się walą durnie.&lt;br /&gt;Jak wiadomo, obowiązują w naszym kraju przepisy że trzeba posiadać w drzwiach taką szparę (200cm2) na dole, jak się ma piecyk. A u nas tylko cztery otwory są, okazuje się - za małe.&lt;br /&gt;Aleee...      jest też przepis który zabrania umieszczania piecyka w tak małym pomieszczeniu jak moja łazienka. Piecyk jednakże jest i ma się dobrze, bo ktoś sprytny budując blok ominął ten paragraf wybijając dziurę do kuchni nad wanną. Dzięki temu kubatura pomieszczenia powiększa się o w/w kuchnię co daje legalny piecyk w klitkowatej łazience.&lt;br /&gt;I taki głąb gazownik przyjdzie, pogmera sprzętem gazomierzącym przy rurach i mi znów zaplombuje piec, bo przepisu o dziurach w drzwiach się trzyma, ale ominięty w TOTALNIE OCZYWISTY, CWANIACKI sposób przepis o kubaturze łyka gładko jak gęś kluski.&lt;br /&gt;Widocznie wg niego powietrze wlatuje do mojej łazienki tylko dołem (wiem wiem - cyrkulacja, ale czytajcie dalej) i w przypadku jego braku piec nie zaciągnie powietrza z wysokości więcej, niż metr od podłogi. I ulegnę zaduszeniu, zaczadzeniu i ch.j wi czemu mimo posiadania nowego pieca z czterema zabezpieczeniami, czujnika czadu i dziury w ścianie, przez która mogę przecisnąć trzy osoby na raz.&lt;br /&gt;Paranoja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Am1jYb34icU/TYdW771bqHI/AAAAAAAAAXg/ySSUNZZO5NE/s1600/okienko.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586529450450462834" src="http://4.bp.blogspot.com/-Am1jYb34icU/TYdW771bqHI/AAAAAAAAAXg/ySSUNZZO5NE/s320/okienko.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 109px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Ciekawostka: dziura w ścianie, obok kratka wentylacyjna (gazownik kazał zrobić) oraz przewód kominowy. Dla dociekliwych dodam, że kolejna kratka wentylacyjna leży na lewo od rury.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;Z ostatniej chwili:&lt;/span&gt; sąsiadce kazali wstawić w drzwi kratkę. KRATKĘ. Nie wycinać żadnych szpar, otworów. Czy to jakieś lobby łazienkowo-sanitarne? Podejrzewam, że gazownik ma po prostu problemy z obliczeniem pola powierzchni figur bardziej skomplikowanych geometrycznie,  niż standardowy prostokąt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wieści z Macedonii: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;U nas każda firma musi płacić opłatę RTV (jak nasz abonament) bez względu na to,  czy posiada jakiś odbiornik, czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xnAMrQRypuc/TYdWtT_SCwI/AAAAAAAAAXY/3mFqzpUAcMk/s1600/facepalm.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586529199236188930" src="http://1.bp.blogspot.com/-xnAMrQRypuc/TYdWtT_SCwI/AAAAAAAAAXY/3mFqzpUAcMk/s320/facepalm.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 207px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Bez komentarza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;P.S. Mocne określenia użyte zostały z całkowitą premedytacją.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7164623442684079065?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7164623442684079065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/ustawowe-gazy.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7164623442684079065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7164623442684079065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/ustawowe-gazy.html' title='Ustawowe gazy'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Am1jYb34icU/TYdW771bqHI/AAAAAAAAAXg/ySSUNZZO5NE/s72-c/okienko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1841864518715306141</id><published>2011-03-09T08:54:00.009+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.961+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Kura wychodzi do ludzi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj - ja, kura domestica, miałam swój ważny dzień. Kura wystawiła swoje malowanie na widok publiczny. Trema była, a jakże. W końcu tam wszyscy już zaprawieni w boju, a kura - co to czasem pazurem skrobie coś (niewiele i z rzadka) miała prezentować "dzieło".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wystawa - jak to w Dzień Kobiet - dotyczyła kobiet. "Jej portret" - taki był tytuł i, jak się zapewne domyślacie, zostały zaprezentowane portrety. Przyznam się bez bicia - naskrobałam portret - pierwszy w moim życiu - na ostatnią chwilę, bom się zagapiła z terminem. Stres więc był wielki, bo nie dość, że to pierwszy raz, pierwszy portret to jeszcze nas (twórców) wypędzili na środek sali w celu rzucenia kilku słów o sobie i dziele. Uuułaaa... no tego nie było w planie. No nie było! I kura musiała wygdakać co tam naskrobała. Dla innych to pewnie żadne wielkie przeżycie - dla kury jednak to był chrzest bojowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-H_CI2Ld0kAI/TX5NEhGAXLI/AAAAAAAAAXQ/S0mdq78VJ4g/s1600/72.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 314px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-H_CI2Ld0kAI/TX5NEhGAXLI/AAAAAAAAAXQ/S0mdq78VJ4g/s320/72.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583985327984368818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Dziewczyna w berecie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Przetrwałam. Podobało mi się. I podobało się oglądającym! Można było sobie później z nimi porozmawiać, co też czyniłam z prawdziwą przyjemnością. Zupełnie jak z Wami w komentarzach :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1841864518715306141?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1841864518715306141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/kura-wychodzi-do-ludzi.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1841864518715306141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1841864518715306141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/kura-wychodzi-do-ludzi.html' title='Kura wychodzi do ludzi'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-H_CI2Ld0kAI/TX5NEhGAXLI/AAAAAAAAAXQ/S0mdq78VJ4g/s72-c/72.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-6026280143001695459</id><published>2011-03-03T08:54:00.005+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.962+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Coś na miły poranek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolega bloger - Krogulec14, prowadzący &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/"&gt;Plamkę Mazurka,&lt;/a&gt; umieścił u siebie zdjęcie i zaproponował dopisanie do niego o czymże bobry knują. Ponieważ ja lubię takie historie - o czym możecie się przekonać na przykład we &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/pogrom-ziarna.html"&gt;wpisie o sierpówce&lt;/a&gt; (bardzo krótki monolog), albo na&lt;a href="http://dialogiprzystole.blogspot.com/"&gt; blogu gdzie gadam z Mężem&lt;/a&gt;, postanowiłam trochę ruszyć wyobraźnią i poprawić sobie smętny nastrój. Dodam, że jest to odpowiedź na zarzuty o szkodliwości drążenia przez bobry nor w wałach przeciwpowodziowych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-SdODHlnKZc4/TW9LVLTaMkI/AAAAAAAAAW4/6wS14ZUVJYk/s1600/bobry1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-SdODHlnKZc4/TW9LVLTaMkI/AAAAAAAAAW4/6wS14ZUVJYk/s400/bobry1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579761290518868546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oryginał zdjęcia: Piotr Dombrowski&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miłego dnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-6026280143001695459?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/6026280143001695459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/cos-na-miy-poranek.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6026280143001695459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6026280143001695459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/cos-na-miy-poranek.html' title='Coś na miły poranek'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-SdODHlnKZc4/TW9LVLTaMkI/AAAAAAAAAW4/6wS14ZUVJYk/s72-c/bobry1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8977374259173195395</id><published>2011-03-02T10:28:00.003+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.962+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Taka smutna historia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W minioną sobotę postanowiłam sobie zrobić kolejny wpis o moich domowych sprawach. Niestety - pewne okoliczności sprawiły, że cała moja uwaga skupiła się na małym, poturbowanym stworzeniu, które jakimś cudem znalazło się na naszej (mojej i Męża) drodze do sklepu.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Z_eNFbH8qIs/TW5ihk8bfaI/AAAAAAAAAWw/eajnACT4g28/s1600/krogulczyk.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 239px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Z_eNFbH8qIs/TW5ihk8bfaI/AAAAAAAAAWw/eajnACT4g28/s320/krogulczyk.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579505317350964642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Uznałam, że historię tą podeślę do blogowego znajomego, którego internetowy dziennik bardziej odpowiada tematycznie tego typu wpisom. Jednocześnie chcę Was zaprosić do zajrzenia tam. Ja wiem, że moja historia wesoła nie jest, ale znajdziecie tam też mnóstwo innych, przepięknych wpisów i zdjęć - ptasich przeważnie -&gt; &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/2011/03/Jak-w-zyciu-nie-kazda-historia-konczy-sie-happy.html"&gt;Plamka Mazurka - historia kury i krogulca.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8977374259173195395?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8977374259173195395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/taka-smutna-historia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8977374259173195395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8977374259173195395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/03/taka-smutna-historia.html' title='Taka smutna historia'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Z_eNFbH8qIs/TW5ihk8bfaI/AAAAAAAAAWw/eajnACT4g28/s72-c/krogulczyk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2529465428451242396</id><published>2011-02-20T12:23:00.006+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.963+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Garnki do szuflady marsz!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj obiecane refleksje o parowaniu i pierwszy przepis.&lt;br /&gt;Po miesiącu z hakiem używania urządzenia (o którym można czytać w poście niżej) z zaskoczeniem odkryłam, że od miesiąca nie kupiłam oleju. Ba, ciągle mam zapas w otwartej butelce! Używam go - a jakże, ale nie do smażenia. Robię z jego użyciem marynatę, w której trzymam mięso przed przyrządzeniem. Do rzeczy zatem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Filety z kurczaka z ryżem i warzywami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- pierś z kurczaka&lt;br /&gt;- warzywa sezonowe (do wyboru: marchew, pietruszka, por, fasolka szparagowa, cząstki kalafiora, brokuły, brukselka) lub zimą - mieszanka w mrożonce.&lt;br /&gt;- 150g ryżu białego długoziarnistego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;do marynaty:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- olej 2 łyżki&lt;br /&gt;- sól, pieprz&lt;br /&gt;- papryka słodka&lt;br /&gt;- czosnek (opcjonalnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;Przygotowanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;pierś z kurczaka kroimy na części, które po lekkim rozbiciu dadzą nam kotlety pożądanej przez nas wielkości. Umiejscawiamy je w jakimś naczyniu, zalewamy olejem, solimy, przyprawiamy pieprzem i papryką (nie bójcie się sypać dużo papryki - łyżeczka czubata nie jest zła :)), wyciskamy ząbek czosnku - jeśli ktoś lubi. Mieszamy, odstawiamy do lodówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy ryż.&lt;br /&gt;Przed gotowaniem ryżu na sypko należy pamiętać o dokładnym jego wypłukaniu z pozostałości po polerowaniu ziaren - gdy tego nie zrobimy ryż się nam najzwyczajniej w świecie poskleja.&lt;br /&gt;Wsypujemy go do pojemnika przeznaczonego do parowania ryżu, zalewamy 300ml lekko osolonej wody. Ryż zwykle gotuje się w proporcji 1:2 ale szczerze mówiąc wszystko zależy od jego rodzaju - czasem ryż nie wchłonął mi całej wody, ale się zupełnie tym nie przejmowałam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warzywa kroimy w kostkę, por w krążki, kwiatom rozdzielamy różyczki, tudzież wyciągamy mrożonkę. Można warzywa lekko posolić i posypać ziółkami - wszystko zależy od preferencji, ja czasem solę, czasem nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do parowaru pakujemy najpierw ryż (on gotuje się najdłużej). Nastawiamy parowar na 12-15 minut. Po tym czasie dokładamy kurczaka i warzywa. Nastawiamy na 18 minut. Nastawiam czas dwa razy, żeby nie pilnować zegarka - samo mi piknie, kiedy trzeba będzie dokładać następną partię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Wskazówki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1. Najlepiej, gdy kurczak poleży w marynacie całą noc. Jeśli nie mamy czasu  włóżmy go w przyprawy chociaż na 15 minut.&lt;br /&gt;2. Zamiast kurczaka można użyć rozbitego schabu. Wtedy jednak zaczynamy jego parowanie razem z ryżem.&lt;br /&gt;3. Kwiaty (kalafior, brokuły) miękną szybciej, niż inne warzywa. Jeśli zauważycie, że odwalają klapę przy powyższym czasie parowania dorzucajcie je osobno na ok 12 minut przed końcem gotowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z powodu mojego kwiecistego opisu może się Wam wydawać początkowo, że jest z tym cała masa roboty. Nieee - zobaczcie - nie stoicie nad patelnią kotletem, nie mieszacie w garnkach, nic się nie przypala :) Wstawiacie, wychodzicie, parowar piknie - wstawiacie drugą warstwę i znowu wychodzicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy przepis jest do wykonania w wersji na zwykłe garnki i patelnię teflonową :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2529465428451242396?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2529465428451242396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/02/garnki-i-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2529465428451242396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2529465428451242396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/02/garnki-i-ksiazki.html' title='Garnki do szuflady marsz!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5801532952620345403</id><published>2011-01-25T21:58:00.007+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.964+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Steampunk w wydaniu kuchennym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotujemy na parze. Od jakiegoś czasu. Wszystko dzięki naszemu nowemu nabytkowi - parowarowi.&lt;br /&gt;Historia zaczęła się w zasadzie od moich problemów trawiennych (pomińmy opisy) oraz każdorazowego odchorowywania babcinych obiadów. Obiadów, których główny składnik to tłuszcz. Wszystko jest dla ludzi - ja rozumiem, ale kotleciki, które jak gąbki naciągnąwszy tłuszczu po naciśnięciu roztaczają wokół siebie kałużę oleju... to nie dla mnie. No i nie dla Męża. Postanowiliśmy zmienić dietę na lekkostrawną, a co za tym idzie: gotować na parze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ślipilismy w Internet, czytaliśmy opinie, sprawdzaliśmy dostępność przepisów (ku mojemu zaskoczeniu przepisów na potrawy parowarowane jest sporo). Wybraliśmy się nawet na tournee po sklepach w celu bezpośredniej konfrontacji z maszyną parującą. Ta wycieczka była potrzebna - zdecydowaliśmy się na ten a nie inny model dzięki temu, że mogliśmy pomacać, obejrzeć, sprawdzić, czy to czego chcemy jest solidne. I zakupiliśmy. Od razu napiszę, że w sklepie Internetowym. Było ok 100 PLN taniej!&lt;br /&gt;Model ten oto:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TT9FTrXTnbI/AAAAAAAAAWU/S6zi16Q0L5s/s1600/parowar.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 260px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TT9FTrXTnbI/AAAAAAAAAWU/S6zi16Q0L5s/s320/parowar.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566243868813532594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;fotka z Internetu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jesteśmy dopiero na początku eksperymentowania, aleee... mogę Wam od razu napisać, że parowane produkty zaskakują smakiem. Wszystkie są bardziej intensywne. Takie ziemniaki potrafią zszokować - są smaczne jak z ogniska. W dodatku jemy bez soli albo z bardzo małą ilością (wszystko mniej solimy, bo cała sól zostaje na/w warzywie, czy mięsie). Ryba - pycha, kurczak - to samo, schab wyszedł rewelacyjny. Może jest nam łatwiej zaakceptować te smaki, bo postanowiliśmy ograniczyć sól i wyeliminować glutaminian, ale w sumie mogę polecić taki eksperyment każdemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najistotniejszą rzeczą, jaką zauważyłam to to, że po jedzeniu nie mamy uczucia przejedzenia, czy ciężkości w brzuchu. Mąż mój jest zaskoczony wręcz, że jem więcej i nic mi nie jest (zwykle było). Zmieniły się nam także proporcje na talerzach - teraz większą część zajmują nam warzywa. Muszę się jeszcze nauczyć, jak toto sobie przyprawiać (te ziemniaki, czy warzywka), żeby nie było monotonnie. Z mięsami radzę sobie idealnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i desery. W zestawie są takie kubeczki szklane z pokrywkami. Można w nich przyrządzać różności. Do tej pory zrobiliśmy dwie różności: banany w plasterkach z czekoladą (skompresowana wersja bananów zapiekanych z czekoladą) oraz ciasto czekoladowe. To drugie mnie zaskoczyło. Nie dość że jak ciasto, nie dość że bez proszków do pieczenia to jeszcze wyszło z kubeczków bezczelnie podnosząc pokrywki. Było mniam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz Kochane, czekam na jakieś fajne, sprawdzone przepisy (Doro - te kulki rybne obowiązkowo!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak zmieniając temat z parowania na pieczenie to jutro piekę chleb. W końcu zrobiłam zakwas.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5801532952620345403?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5801532952620345403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/01/steampunk-w-wydaniu-kuchennym.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5801532952620345403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5801532952620345403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/01/steampunk-w-wydaniu-kuchennym.html' title='Steampunk w wydaniu kuchennym'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TT9FTrXTnbI/AAAAAAAAAWU/S6zi16Q0L5s/s72-c/parowar.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-6494001235523339684</id><published>2011-01-17T08:35:00.003+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.965+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Styczeń</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli cały rok ma być taki, jak jego początek... to ja wysiadam.&lt;br /&gt;Miliony rzeczy na raz. Nie mam czasu, by usiąść i spokojnie napisać na blogu chociaż kilka słów. Dzisiaj postanowiłam dać znak życia.&lt;br /&gt;Zaglądam do Was - drodzy znajomi blogowi - czytam, czasem jakiś komentarz zostawię, a sama u siebie nic nie majstruję. Od piątku spiętrzenie różnych spraw osiągnęło apopgeum - stwierdziłam więc, że wszystko mi jedno, czy doba jest za krótka, czy nie... Trzeba robić wpis!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skrócie o życiu domowej kury na przełomie lat i początku roku obecnego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- terma gazowa zmieniona&lt;br /&gt;- dieta zmieniona (dieta w rozumieniu: "sposób odżywiania")&lt;br /&gt;- Mąż ten sam (tutaj żadnych zmian absolutnie nie przewiduję)&lt;br /&gt;- kura się zapisała do biblioteki, vat na książki wzrósł - o tym osobny wpis będzie&lt;br /&gt;- kura szuka dodatkowej pracy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To taka część tego, co się dzieje w tych ostatnich dwóch tygodniach.&lt;br /&gt;Postaram się napisać jeszcze w tym tygodniu o pożywianiu się (kupiliśmy parowar i koniecznie muszę opisać jak toto gotuje i jak smakuje "uparowane" jedzenie) oraz o książkach i bibliotece, do której doczłapałam w końcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam Was kurzo - właśnie próbuję nowym kremem likwidować kurze łapki, ale to chyba wpisane jest na stałe w moją osobę :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-6494001235523339684?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/6494001235523339684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/01/styczen.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6494001235523339684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6494001235523339684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2011/01/styczen.html' title='Styczeń'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4798179286361099540</id><published>2010-12-27T11:53:00.007+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.966+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><title type='text'>Jak się ma coś zepsuć...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...to w okresie, kiedy mamy najwięcej wydatków. W ten właśnie sposób żegnamy wraz z 2010 rokiem termę gazową, która postanowiła wyzionąć ducha. Zestarzała się w sposób naturalny, bo po wielu latach użytkowania zaczęła się po prostu sypać. Czekam już trzecią godzinę na instalatora, któremu samochód rano nie odpalił i liczę że dzisiaj dotrze. Na zewnątrz mróz (wiem, bo byłam po bułki), ptaszory się gdzieś zakamuflowały, ale co się dziwić: na antenie sąsiedniego bloku co chwila przysiada krogulec i liczy na jakieś śniadanie w moim karmniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak śniadał w zeszłym roku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="328" width="426"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-BwtIn0668Y?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-BwtIn0668Y?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="328" width="414"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poświąteczne buziaki.&lt;br /&gt;Ko.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4798179286361099540?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4798179286361099540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/jak-sie-ma-cos-zepsuc.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4798179286361099540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4798179286361099540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/jak-sie-ma-cos-zepsuc.html' title='Jak się ma coś zepsuć...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1490360434102602626</id><published>2010-12-21T13:53:00.006+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.966+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Chaos - moje drugie "ja"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet udało mi się zacząć falstartem z tym chaosem :&gt; i opublikowałam sam tytuł. Idealnie oddaje to obecną chwilę i mnie w niej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W weekend byłam w swoim żywiole - smażyłam naleśniki miedzy rowerami, a sypialnia zamieniła się w oranżerię. Mój Tarzan szorował wykładzinę, ja - Dżejn - pomagałam dzielnie. Dzień wcześniej składaliśmy lampę i kontenerek z IKEA a później wieszałam 5m i 20 cm woalu, który został wydarty jako ostatnia ostatniość w Castoramie. Uparłam się na ten śliwkowy fiolet i postanowiłam, że zrobię z tego ochłapu dwie firanko-zasłonki. I udało się. Potem wykładzina schła, a ja podziwiałam ile mam kwiatów skumulowanych na 2m kwadratowych i planowałam pozostawienie rowerów w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam jeszcze masę rzeczy do zrobienia i jestem w permanentnym niedoczasie. Święta wykańczają - dosłownie. Dlatego muszę się wmieszać w ten chaos - wtedy nic mi nie grozi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. - zaglądajcie w konkursa, bo niespodzianka czeka. &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/2010/12/zmiany-i-zagadka.html"&gt;TĘDY DO PRACOWNI Z KONKURSEM.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz zmykam - mam zmasowany atak ptactwa na karmnik i muszę sobie popatrzeć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1490360434102602626?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1490360434102602626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/chaos-moje-drugie-ja_21.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1490360434102602626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1490360434102602626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/chaos-moje-drugie-ja_21.html' title='Chaos - moje drugie &quot;ja&quot;'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1639273376135845067</id><published>2010-12-16T14:20:00.008+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.967+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Kto chce wygrać</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...tego zapraszam.&lt;br /&gt;Zrobiłam mały &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/2010/12/zmiany-i-zagadka.html"&gt;konkurs na blogu pracowni&lt;/a&gt;. Chętnych do zabawy zapraszam serdecznie. Szczególnie, że jest to swego rodzaju badanie opinii publicznej. Znaczy się pytam Was o zdanie. O jakie - tego właśnie możecie dowiedzieć się we wpisie tamże. Będzie mi bardzo miło, bo bardzo lubię czytać Wasze opinie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TQoXTeG-5FI/AAAAAAAAAWI/yOrzHZtIPro/s1600/mak.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 226px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TQoXTeG-5FI/AAAAAAAAAWI/yOrzHZtIPro/s320/mak.jpg" alt="pędzlem i pazurem" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551275113954862162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:verdana;font-size:85%;"&gt;Kurze skrobanie pazurem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ogóle Was wszystkich do &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/"&gt;Artefakrtorii &lt;/a&gt;zapraszam, jeśliście jeszcze tam nie byli. Jako drób lubię sobie pazurkiem tu i ówdzie naskrobać coś, a nawet i zmalować. Jeśli wskoczycie tam od czasu do czasu - będę dumna. Będę się puszyć nawet. A kura, której czasem przyjdzie poudawać pawia to kura bardzo szczęśliwa :)&lt;br /&gt;Jeśli macie konto na &lt;a href="http://www.facebook.com/artefaktoria"&gt;Facebooku&lt;/a&gt; to też możecie sobie do mnie do pracowni zaklikać. A w zasadzie zalubić, jeśli się Wam spodoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam słonecznie i gdacząco.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1639273376135845067?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1639273376135845067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/kto-chce-wygrac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1639273376135845067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1639273376135845067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/kto-chce-wygrac.html' title='Kto chce wygrać'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TQoXTeG-5FI/AAAAAAAAAWI/yOrzHZtIPro/s72-c/mak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8278955818343001817</id><published>2010-12-13T13:07:00.003+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.968+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Smętnie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem jest tak, że człowiekowi smętnie. No i jest smętnie. Mimo, że w domu ciepło, ja po fryzjerze, storczyk kwitnie, w karmniku szaleństwo, a w perspektywie mam fajne spotkania.&lt;br /&gt;Troszkę terma nawala, ale to nic. Mam wrażenie, że nawalam bardziej niż terma. Chcę świąt i ich nie chcę jednocześnie. Aktualnie bardziej wiem, czego nie chcę.  Co i tak jest sukcesem, bo dzisiaj ogólnie nic nie wiem. Nawet gadanie do samej siebie mi dzisiaj nie idzie. Brak słońca - tak to sobie na razie będę tłumaczyć. Brak słońca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8278955818343001817?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8278955818343001817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/smetnie.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8278955818343001817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8278955818343001817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/smetnie.html' title='Smętnie'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5328053501739113282</id><published>2010-12-06T12:20:00.006+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.968+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Zwykłe domowe sprawy... i jedzenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biegam z domu do sklepu, ze sklepu do domu, znowu do sklepu i do domu.  Lodówka zionęła białą pustką. Prawie jak niedawno osiedle. Dzisiaj śnieg  rozmiękł, więc jest mniej biało, ale nogi jeździły mi po "chodniku" we wszystkich kierunkach. Szczególnie  pod obciążeniem siatek z zakupami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kapusta na bigos, przepyszne mandarynki, marmolada do przełożenia placka  (jak wyjdzie i będzie smaczny to dam znać) - wszystko przytachałam. Tylko o cebuli zapomniałam.&lt;br /&gt;Lodówka dalej jakaś pusta, ale to z powodu ZMIANY. Mianowicie musiałam przejść na dietę lekkostrawną, ponadto odstawiłam (a przynajmniej ograniczyłam) cukier i produkty wysokoprzetworzone. I nagle okazało się, że półki w lodówce pustoszeją, a pojemniki na warzywa i owoce pękają w szwach. Znalazłam przepisy na dania z kasz i wypróbowuję. Rozpaczam nad moim robotem kuchennym, bo zepsuła mu się miksująca końcówka do blendowania i nie mogę robić takich past, jak chcę (ale i tak walczę innymi sposobami). Eksperymentuję z różnymi bobowatymi :) - ciecierzyca, soczewica... i jestem pozytywnie zaskoczona. Wróciłam do pieczenia chleba. Zaskoczona jestem również tym, że jem więcej owoców. Jestem alergikiem pokarmowym i owoców unikałam jak ognia, a teraz - daję radę. I ciągle mam na nie ochotę.&lt;br /&gt;Będzie ciężko z tym plackiem z marmoladą, bo cukru tam będzie sporo, ale i tak sypnę mniej, niż w przepisie, bo nie potrzebuję słodzić już aż tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPzRdVsnhUI/AAAAAAAAAWA/KrWNB_pJ_WY/s1600/cieciorka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 342px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPzRdVsnhUI/AAAAAAAAAWA/KrWNB_pJ_WY/s400/cieciorka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547539142984303938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=";font-family:verdana;font-size:85%;"  &gt;cieciorka po namoczeniu, przed gotowaniem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ostatnio, gotowana ciecierzyca polana masełkiem i posypana odrobiną soli to moja przekąska - bardzo mi to smakuje. Spróbujcie - ciecierzycę trzeba na noc namoczyć a na drugi dzień gotować w świeżej wodzie do miękkości. Po ugotowaniu wrzucić na to masełko, żeby się rozpuściło, albo polać roztopionym i lekko posolić. Wsuwa się jak bób, ale w smaku różnica jednak jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców czuję się o wiele lepiej. Brak ciężkości w brzuchu, brak dziwnych boleści i sensacji.  Rzadziej też boli mnie głowa! A wystarczyło zmienić tak niewiele :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5328053501739113282?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5328053501739113282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/zwyke-domowe-sprawy-i-jedzenie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5328053501739113282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5328053501739113282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/12/zwyke-domowe-sprawy-i-jedzenie.html' title='Zwykłe domowe sprawy... i jedzenie'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPzRdVsnhUI/AAAAAAAAAWA/KrWNB_pJ_WY/s72-c/cieciorka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-6658768477619226928</id><published>2010-11-29T13:17:00.006+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.969+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Sypnęło,  że hej!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejszy poranek zastałam w stanie lekkiego prószenia i mocnego wiania. Na ziemi śniegu nie leżało za dużo - był raczej sukcesywnie nadmuchiwany tu i tam, prognozy jednak zapowiadały pogorszenie pogody. Męża uprzedziłam, zasugerowałam obuwie "glan" i z ciężkim sercem wysłałam do pracy. Gdy zaczęłam się niepokoić, że nieborak nie daje znaku życia (teoretycznie prawie od godziny powinien być w pracy) złapałam za słuchawkę. Okazało się, że dopiero brnie z przystanku do roboty. Przesadziłam - idzie, ale wiatr go zamiata razem ze śniegiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPOv0Qz5aoI/AAAAAAAAAU4/9II6KMzqmYs/s1600/sikorka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPOv0Qz5aoI/AAAAAAAAAU4/9II6KMzqmYs/s320/sikorka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544968878623910530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pomyślałam, że dobrze, że zdążyliśmy wczoraj wystawić karmnik dla ptaków, bo dzisiaj to noł czens, a i zwierzaki miałyby problem z napasieniem się przed mrozami. Śnieg sypał coraz bardziej, a ja zdecydowałam się na odśnieżenie balkonu. Wywaliłam z 50 szufelek śniegu. Usatysfakcjonowana posadziłam tyłek na kanapie, sięgnęłam po herbatkę a z dachu na mój wymieciony balonik rypnął piękny, śnieżny nawis. Żeby nie było: balkon po trzech godzinach odśnieżyłam po raz drugi.  To, co widzę teraz to połączenie obu zasp - porannej i okołopołudniowej. Nie ma to jak aktywność fizyczna. Dodam, że śnieg wyrzucam górą, przez barierkę, bo moje słomki skutecznie uniemożliwiają mi wymiecenie go dołem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPOwE6MN7SI/AAAAAAAAAVA/d6cDo4g90nU/s1600/sikorki2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 241px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPOwE6MN7SI/AAAAAAAAAVA/d6cDo4g90nU/s320/sikorki2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544969164609678626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednakże karmnikowi goście są dla mnie największą satysfakcją i mogę odśnieżać i cztery razy dziennie, jeśli tylko mam możliwość pogapienia się na ten radosny, ptasi harmider za oknem. Jeśli macie taką możliwość - wystawiajcie karmniki i dokarmiajcie ptaki zimą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-6658768477619226928?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/6658768477619226928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/sypneo-ze-hej.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6658768477619226928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6658768477619226928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/sypneo-ze-hej.html' title='Sypnęło,  że hej!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TPOv0Qz5aoI/AAAAAAAAAU4/9II6KMzqmYs/s72-c/sikorka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8598239689406691293</id><published>2010-11-26T06:49:00.004+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.970+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Kury (W)nioski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poczytałam tak Wasze komentarze pod poprzednim postem i ciekawych rzeczy się dowiedziałam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze względów ekonomicznych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Koleżanka zamieszkująca Belgię jeździ na zakupy do Francji.&lt;br /&gt;2. Koleżanka z Francji jeździ na zakupy do Niemiec.&lt;br /&gt;3. Niemcy jeżdżą na zakupy (i w celach leczniczych) do Polski.&lt;br /&gt;4. Gdyby nie odległość - pół Europy jeździłoby na zakupy do USA.&lt;br /&gt;5. Ja chodzę na zakupy na rynek, ale bardziej dla możliwości wyboru, niż z racji szalonych upustów cenowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. W Polsce materiały budowlane są o połowę tańsze, niż w Belgii.&lt;br /&gt;7. Dentyści też tańsi u nas, niż w Niemczech (od siebie dodam też, że są podobno lepsi).&lt;br /&gt;8. Ciuchy znanych marek (i nie tylko) taniej kupuje się poza granicami naszego kraju (a jeśli nawet w tej samej - po przeliczeniu - cenie to po prostu jest to kuriozum).&lt;br /&gt;9. We Francji lepiej nie chorować.&lt;br /&gt;10. W Niemczech praca i posiadanie dzieci (na raz) to nie problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz jeszcze dodam coś o imporcie - eksporcie i cenach. Z założenia produkty importowane z zachodu są droższe (co teoretyczne jest następstwem wyższych kosztów produkcji i wyższego poziomu życia tamże). Ale nie jest to do końca prawda i nie w każdym przypadku.&lt;br /&gt;Rozmawiałam ostatnio z dziewczyną, której rodzina prowadzi gospodarstwo ekologiczne. Głównie hodowla krów i świń. Z takich zdrowych gospodarstw w Polsce zwierzęta trafiają GŁÓWNIE na eksport. Polska zaś przetwarza oraz   importuje mięso z hodowli raczej mało ekologicznych żeby było TANIEJ. Co prawda produkty z upraw ekologicznych, czy hodowli trafiają też do naszych sklepów ale ich ceny są dużo wyższe od standardowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8598239689406691293?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8598239689406691293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/kury-wnioski.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8598239689406691293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8598239689406691293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/kury-wnioski.html' title='Kury (W)nioski'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3704004973094976855</id><published>2010-11-24T09:16:00.005+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.971+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Kasa na pranie czy pranie kasy?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Treść poniższego posta to list. List, którego treść dotyczy zarówno mnie, jak i milionów innych ludzi w naszym kraju - dlatego chciałabym się podzielić nim na blogu...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TOzNxqpt9bI/AAAAAAAAAUw/0kR8IRPYHGg/s1600/pralka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TOzNxqpt9bI/AAAAAAAAAUw/0kR8IRPYHGg/s320/pralka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543031494532789682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;font-size:85%;" &gt;piękna pralnica&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jestem taką sobie zwykłą kurą domową prowadzącą jednoosobową  działalność gospodarczą. Dziś rano rozmawiałam chwileczkę z moją  przyjaciółką mieszkającą we Francji i zasępiłam się mocno. Napiszę  dlaczego - a sprawa jest tak przyziemna, że aż bolesna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koleżanka, zarabiająca nieco więcej niż &lt;u&gt;połowa&lt;/u&gt; francuskiej  najniższej płacy - około 650 euro netto - kupiła sobie pralkę. Pralka  kosztowała ją 320 euro. Ta sama (identyczna) pralka w naszym kraju  kosztuje około 1200 PLN (przeliczając na euro cena podobna). Jednakże w  Polsce połowa a nawet i cała najniższa płaca nie pozwala na kupienie  sobie tego urządzenia!&lt;br /&gt;Proszę teraz bardzo, żeby ktoś wytłumaczył mi dlaczego tak jest? I od  razu uprzedzam, że powoływanie się na uwarunkowania ekonomiczne (zielona  wyspa, hehe - to chyba o Irlandii), historyczne i społeczne mało do  mnie będą przemawiać. Bo ja żyję tu i teraz. W cywilizowanym kraju,  gdzie pranie w rzece to odległa przeszłość, jak mniemam. Dlaczego mamy  ceny europejskie a płace polskie?  Czy ja jestem  innym człowiekiem, niż ten zza zachodniej granicy i mam inne potrzeby,  niż ludzie we Francji, czy Wielkiej Brytanii? Dlaczego wymaga się od  nas, żebyśmy cały miesiąc żyli za tyle, za ile ludzie na zachodzie robią  tygodniowe zakupy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo lubię przeliczać sobie płace i wydatki - tam i tu - w skali  1:1. Tam (we Francji), zarabiając 650 euro można kupić sobie dwie pralki  a za 50 euro wyjechać z marketu z koszem zakupów załadowanym po brzegi.  Tymczasem za powyższą kwotę w złotówkach, tutaj nie stać mnie nawet na  jedną nową pralkę a wydając 50 złotych mogę najwyżej narobić hałasu  trzema produktami obijającymi się na dnie koszyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgadzam się na taki stan rzeczy i zgadzać się nie będę, ponieważ  nie czuję się w niczym gorsza od ludzi mieszkających w innych krajach  UE, a moje potrzeby życiowe są takie same.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. zdaję sobie  sprawę że płaca minimalna we Francji to jedna z najwyższych płac w  Europie, i że są kraje w których jest gorzej - to jednak nie zmienia  mojego podejścia do sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.  DO WPISU - Psiapsiółko Kochana, jeśli się tu w liczbach pomyliłam to naprostuj komentarzem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3704004973094976855?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3704004973094976855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/kasa-na-pranie-czy-pranie-kasy.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3704004973094976855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3704004973094976855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/kasa-na-pranie-czy-pranie-kasy.html' title='Kasa na pranie czy pranie kasy?'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TOzNxqpt9bI/AAAAAAAAAUw/0kR8IRPYHGg/s72-c/pralka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8506314796233109631</id><published>2010-11-18T19:17:00.005+01:00</published><updated>2012-01-22T00:11:32.376+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Przepis na dobre kanapki ;)</title><content type='html'>Gdyby ktoś poszukiwał przepisu na kanapki, zamieściłam takowy w &lt;a href="http://dialogiprzystole.blogspot.com/"&gt;"Dialogach przy stole"&lt;/a&gt; .&lt;br /&gt;Liczę, że niektórym chociaż trochę humor poprawię przy tych zaokiennych szarościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam!&lt;br /&gt;Kokoko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Ponieważ ten wpis odwiedzany jest tłumnie w celu - jak podejrzewam - odnalezienia przepisów na PRAWDZIWE kanapki, umieściłam na blogu nowy wpis dotyczący tegoż. Zapraszam do lektury: &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2012/01/kanapki-do-pracy-poszukiwane.html"&gt;jak można lekko urozmaicić kanapki do pracy&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8506314796233109631?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8506314796233109631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/przepis-na-dobre-kanapki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8506314796233109631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8506314796233109631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/przepis-na-dobre-kanapki.html' title='Przepis na dobre kanapki ;)'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-9060892405537128228</id><published>2010-11-10T09:01:00.007+01:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.972+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Wyjazdy, przyjazdy, rozjazdy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przerwa mi się zrobiła z wpisami i ogromne zaległości w czytaniu koleżanek "po fachu" - drogich blogowiczek. Powodem był mój weekendowy wyjazd, który - jak to każdy wyjazd - wyłącza mnie z użycia na jego czas + trzy dni przed i trzy dni po. Bo trzeba zaplanować, spakować, pozałatwiać, zakupić wszystko, co jest potrzebne na wyprawę a potem, po powrocie, trzeba wypakować, znów załatwiać, wyprać ciuchy i zakupić produkty, których nie ma w lodówce z racji skonsumowania przez pozostającego w domu Męża.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd na jaki się wybrałam to trzy dni w przeuroczym miejscu - Łucznicy. Nie będę opisywać tutaj ze szczegółami tego co tam robiłam, umieszczę to na &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/"&gt;blogu pracowni - Artefaktorii&lt;/a&gt;, a tu opiszę wrażenia osobiste, wyjazdowe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpmyNwpXRI/AAAAAAAAAUI/0Kw6P7W4AUw/s1600/Lucznica2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 185px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpmyNwpXRI/AAAAAAAAAUI/0Kw6P7W4AUw/s320/Lucznica2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537851704678636818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy to wniosek, że za mało wyjeżdżam. Fakt - jestem domatorką i nigdzie nie jest mi lepiej niż w domu, aleee... No właśnie. Moje wyjazdy - im jestem starsza, tym są rzadsze. Były kiedyś kolonie, zimowiska, wczasy z rodzicami, dziadkami... a teraz - człowieku martw się sam i kombinuj :) Wykombinowałam sobie zatem połaczenie przyjemnego z pożytecznymi wybrałam się do ośrodka - wyżej wymienionego - w Łucznicy. I co? No ano - to, co najpiękniejsze na wyjeździe...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpm9-ep3PI/AAAAAAAAAUQ/VJ3xQ1pzXd8/s1600/Lucznica3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 223px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpm9-ep3PI/AAAAAAAAAUQ/VJ3xQ1pzXd8/s320/Lucznica3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537851906735070450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Śniadanie, obiad i kolacja - bez otwierania lodówki i mieszania w garnkach. Pyszne, domowe jedzenie włącznie z możliwością skosztowania chleba własnego wypieku (nie musiałam go piec ja - hurraaa!). I te obiady gotowane na piecu opalanym drewnem - rispekt dla pań kucharek!&lt;br /&gt;Brak dylematów, co na siebie włożyć, bo ciuchów na trzy dni nie ma zbyt wiele do wyboru.&lt;br /&gt;Nowi znajomi i starzy znajomi (jedna taka, co tu zagląda i się wpisuje - Aleksandrocholik - co to się za nią stęskniłam i mogłam wreszcie pobyć te trzy dni w jej towarzystwie nadrabiając zaległości ;) ).&lt;br /&gt;Las, park, co w nim liście opadły, ale nadal przepiękny.&lt;br /&gt;Dłuugie wieczory przy winku, ciasteczkach i babskich ploteczkach na żywo (tu też mamy babskie ploteczki, ale mniej na żywo).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpmmHp3eMI/AAAAAAAAAUA/JuABSnu2mKQ/s1600/Lucznica1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 250px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpmmHp3eMI/AAAAAAAAAUA/JuABSnu2mKQ/s320/Lucznica1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537851496881158338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Każdego dnia uczyłam się i odpoczywałam - nie musiałam myśleć o praniu, gotowaniu i innych zajęciach. Minus taki, że za Mężem tęskniłam, bo my takie nierozłączki. Ale on w końcu mógł sobie pobyć sam i nikt go od komputera przez te trzy dni nie odciągał. Teraz za to musiał kupić sobie krople do oczu (że niby w pracy mu tak suche oko dokucza, hehe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając, Warszawa - jak zwykle - powitała nas (mnie i koleżankę) pogodą pod zdechłym Azorkiem. Tam jak nie wieje, to zimno i deszcz pada. Nie to jednak było istotne. W przerwie między jednym a drugim  pociągiem zaplanowałam wizytę na otwarciu pewnego zacnego miejsca oraz umówiłam się z koleżanką Anullą, co było najważniejszym punktem programu. Spotkanie zapoznawcze  - mimo iż krótkie z racji rozjazdów - mogę zaliczyć do wielkiego sukcesu.  Żadna z nas nie okazała się podejrzanym brodatym facetem/kobietą po sześćdziesiątce łypiącym jak tu wydłubać nerkę potencjalnej ofierze. Do domów rozjechałyśmy się z pełnym kompletem narządów wewnętrznych. I pełne wrażeń rzecz jasna. Już umówiłyśmy się na dłuższe spotkanie - termin do uzgodnienia - bo mało nam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Perspektywa częstszych wyjazdów zaczyna być zatem bardziej namacalna. I jeśli nawet będzie to Warszawa to żadna pogoda mi nie straszna. Byle ciepłe miejsce do siedzenia było. Podstawa to dobre towarzystwo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-9060892405537128228?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/9060892405537128228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/wyjazdy-przyjazdy-rozjazdy.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/9060892405537128228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/9060892405537128228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/11/wyjazdy-przyjazdy-rozjazdy.html' title='Wyjazdy, przyjazdy, rozjazdy.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TNpmyNwpXRI/AAAAAAAAAUI/0Kw6P7W4AUw/s72-c/Lucznica2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4237828889946523855</id><published>2010-10-30T12:13:00.007+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.973+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Rakiety, serotonina i podkładki pod talerze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mała Mi pod poprzednim postem napisała, że tej jesieni jest ciągle głodna. Napiszę więc o czymś, co kalorycznie strzela pod sufit, jest dobre i niepracochłonne. Jem to, kiedy na zewnątrz robi się zimno, wieczorkiem przy dobrym filmie, na kanapie czy gdzie tam człowiek chce - z odpowiednim rozleniwieniem i rozpustą wręcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wykonania tej rakiety (bo już wcześniej została opisana &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/bombardowanie-kaloryczne.html"&gt;pyszna bomba kaloryczna&lt;/a&gt;) potrzebny jest: banan, trzy kostki czekolady gorzkiej, bądź deserowej, folia aluminiowa, piekarnik. I ręcy :)&lt;br /&gt;Banana obieramy i przekrawamy na cztery części (w poprzek - na takie krótsze kawałki). Pomiędzy każdą część wsadzamy kostkę czekolady. Owijamy folią aluminiową i wsadzamy do rozgrzanego piekarnika. Wystarczy 10 minut w temperaturze 180 stopni C.&lt;br /&gt;Niektórzy nie obierają banana ze skórki - nacinają wzdłuż i w środek wtykają czekoladę. Tak też można i podejrzewam, że wtedy się tak nie paprzą jak ja - wygrzebująca czekoladę z folii aluminiowej.&lt;br /&gt;Dla wyskokowców: banana, w środku, pod skórką - jeśli ktoś zdecyduje się piec w skórce - można skropić/polać rumem. Jeszcze przed upieczeniem, rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Nie próbujcie jeść tego wynalazku palcami - grozi poparzeniem :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rakieta ta idealnie poprawia funkcjonowanie i nastrój - banan dostarcza węglowodanów potrzebnych naszej głowie do sprawnego funkcjonowania, a czekolada podnosi poziom serotoniny -&gt; :D:D:D:D Czekoladożerców (i nie tylko) odsyłam do &lt;a href="http://www.scienceinschool.org/2006/issue2/chocchemistry/polish"&gt;fajnego artykułu o czekoladzie&lt;/a&gt;. Wikipedia też zawiera wiele ciekawych informacji na jej temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak w ogóle to chciałam napisać o tym, że nie lubię podkładek pod talerze a zeszło mi się na jedzenie :).&lt;br /&gt;Z tymi podkładkami to wszystko dlatego, że kojarzą mi się nieodłącznie z fast foodami.  Jeśli w miejscu, które w swojej nazwie ma słowo "restauracja" pani podsuwa mi plastikową podkładkę pod talerz to przestaję czuć się tam komfortowo. Czuję się potraktowana, jak niechluj, któremu z paszczy, widelca i talerza spada jedzenie zasypując pół stołu wokół. Już chyba wolałabym bar na dworcu z przykręcanymi talerzami i łyżką na łańcuchu - tam przynajmniej mogę się tego spodziewać i czuć dokładnie tak, jak tego po owym przybytku oczekuję. Dlatego w domu też nie używam podkładek pod talerze. Co najwyżej - pod dzbanki, czy półmiski a i te muszą być bambusowe, czy insze naturalne. Żadne tam plastiki, choćby z milusimi kociętami były :) Ludzie - gdzie te nasze cudne obrusy???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niom - to też smacznej soboty Wam życzę i wielu doznań jesienno - kulinarnych. Zdjęcia wstawię, jak już wieczorkiem uraczę się rakietą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4237828889946523855?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4237828889946523855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/rakiety-serotonina-i-podkadki-pod.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4237828889946523855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4237828889946523855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/rakiety-serotonina-i-podkadki-pod.html' title='Rakiety, serotonina i podkładki pod talerze'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7685116265468779175</id><published>2010-10-28T21:37:00.006+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.974+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspominki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><title type='text'>Dzień pełen wrażeń</title><content type='html'>Zdarza się czasem taki dzień, w którym robimy mnóstwo najprzeróżniejszych rzeczy. Ja dzisiaj taki miałam. Dzień, który rozłożył mnie na łopatki emocjonalnie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zaczynając z grubej rury - odwiedziłam cmentarz, gdzie pochowani są moi dziadkowie, wujowie i dalsza rodzina. Jest też pomnik Sybiraków, gdzie zapaliłam znicz - i tu już zaczęłam pociągać nosem. Moja babcia jest Sybiraczką wiem więc jaki los spotkał ludzi, których nazwiska są wyryte na tablicy. Jest tam też nazwisko jej mamy - a mojej prababci - której losy i śmierć splotły się z historią deportacji na wschód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tej dawce wrażeń, zmarznięta jak licho, podążyłam do rodziców. Tam, rozgrzewając się herbatką, przez pół godziny obserwowałam szalony nalot ptaków na jarzębiny rosnące pod domem. Widziałam kosy siadające na szczytach drzewek, kwiczoły balansujące na cienkich gałązkach, łapczywie pochłaniające owoce. Wróble, które pojawiały się wszędzie tam, gdzie siadł jakiś większy ptak i sikorki bogatki skaczące tu i tam. Jedna z rozpędu podleciała na balkon i usiadła naprzeciwko mnie na poręczy. Najzgrabniej z jarzębiny korzystał gil - zwieszając się głową w dół dziobał sobie owocki nie przejmując się harmidrem wokół. Gdzieś dalej przeleciała sójka z czymś w dziobie (pewnie żołędziem) i gawron z kawałkiem skórki od chleba. Należy wspomnieć i o srokach, które ganiały się wokół dwóch wysokich świerków.&lt;br /&gt;Aż zazdrościłam moim rodzicom takiej bliskości tych wszystkich krzewów i drzew - u mnie na czwartym piętrze kosy i wróble nie buszują, choć cieszę się z mojej powiększonej rodzinki sierpówek przylatującej gromadnie na słonecznik.&lt;br /&gt;Niedługo czas wywieszać karmnik!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystawanie w oknie się skończyło - chociaż mogłabym tak jeszcze długo i ruszyłam dalej. Na spotkanie z ...Sybirakami. Tak, tak - trochę się to zazębiło tematycznie z porankiem, ale to był główny punkt dzisiejszego dnia. Wspaniałe spotkanie z prelekcjami okrasiłam łzami jak grochy. Opanować się nie mogłam - w końcu na scenie przede mną siedziała babcia, jej koleżanki i koledzy opowiadający o swoich losach na deportacji. Nie będę w tym wpisie rozwijać tego tematu, bo mogłabym długo (mniej więcej kilka metrów przewijania ekranu) - wystarczyło mi przez dwa dni pisać życiorys babci w pigułce, który zajął 7 stron. Promil z życia...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TMndc25_WdI/AAAAAAAAAT4/ZT4x3aam9n0/s1600/sybiracy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TMndc25_WdI/AAAAAAAAAT4/ZT4x3aam9n0/s320/sybiracy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5533197105046182354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms; color: rgb(204, 0, 0);font-size:85%;" &gt;Rewers jednej z monet wprowadzonych w 2008 z okazji 80 lecia Związku Sybiraków w Polsce&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Musicie mi więc wybaczyć, że długo nie dawałam jakiegoś konkretnego znaku życia - byłam, Kochani, zajęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A u Was - jak jesień się objawia? Płaczliwie, deszczowo? Kolorowo, wesoło? Sentymentalnie, melancholijnie? Ech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7685116265468779175?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7685116265468779175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/dzien-peen-wrazen.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7685116265468779175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7685116265468779175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/dzien-peen-wrazen.html' title='Dzień pełen wrażeń'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TMndc25_WdI/AAAAAAAAAT4/ZT4x3aam9n0/s72-c/sybiracy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8024335453247390199</id><published>2010-10-18T22:22:00.004+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.974+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Women, know  your limits!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mogę to oglądać na okrągło i ciągle rechoczę. Niektóre z nas już widziały, ale nie zaszkodzi się podzielić :). Dziewczyny - znajcie swoje ograniczenia!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="475" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cGjTgmZcwR0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cGjTgmZcwR0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="475" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8024335453247390199?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8024335453247390199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/women-know-your-limits.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8024335453247390199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8024335453247390199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/women-know-your-limits.html' title='Women, know  your limits!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1788453847531607374</id><published>2010-10-05T06:51:00.005+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.975+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Otumanienie grypne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wyspałam się. Męża też nie wyspałam. Terroryzowałam kaszlem pół bloku. Spałam ze trzy godziny, a teraz i tak nie mogę. Obecnie mnie samą terroryzuje katar (a myślałam, że może się obyć bez) i kaszel i łzy mi zalewają widoki. A widoki ładne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kiedy wczoraj czułam się (w porównaniu do dzisiaj) jako tako cyknęłam zdjęcia z okna. Dzisiaj już tylko wewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKq56lSAQ9I/AAAAAAAAATo/6N6rkNxaQLw/s1600/jesien5.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 202px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKq56lSAQ9I/AAAAAAAAATo/6N6rkNxaQLw/s320/jesien5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524432309014512594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKqxKapjFXI/AAAAAAAAATY/Ep-N2bAlRe4/s1600/jesien3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKqxKapjFXI/AAAAAAAAATY/Ep-N2bAlRe4/s320/jesien3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524422685433730418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKq56Tb7zVI/AAAAAAAAATg/88XchAxFlwo/s1600/jesien4.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKq56Tb7zVI/AAAAAAAAATg/88XchAxFlwo/s320/jesien4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524432304224324946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKqxJ38gqTI/AAAAAAAAATQ/VhbGmLd9Ccw/s1600/jesien1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 241px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKqxJ38gqTI/AAAAAAAAATQ/VhbGmLd9Ccw/s320/jesien1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524422676118022450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKqxJ71BuBI/AAAAAAAAATI/bPQAYiDv8es/s1600/jesien2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKqxJ71BuBI/AAAAAAAAATI/bPQAYiDv8es/s320/jesien2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524422677160376338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Taka złota jesień smarkata...&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich grypnych. Nie dawać się. W ostateczności zakopać pod kołdrą i udawać susła. Susła z kaszlem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1788453847531607374?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1788453847531607374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/otumanienie-grypne.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1788453847531607374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1788453847531607374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/otumanienie-grypne.html' title='Otumanienie grypne'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKq56lSAQ9I/AAAAAAAAATo/6N6rkNxaQLw/s72-c/jesien5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-9191524530229314412</id><published>2010-10-04T09:54:00.004+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.976+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Flu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leżę, czasem siedzę, lecz przez dłuższą część czasu dogorywam. Piję ziółka, łykam pigułki z witaminą C i czekam aż mi przejdzie.&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego ciągle mam ochotę na chleb ze smalcem. Może dlatego, że wszystko inne nie przechodzi mi przez obolałe gardło. Trzymajcie się ciepło, nie dajcie sobie nakichać. Ja dzisiaj będę głównie spać. Mam nadzieję, że to tylko zwykła, a nie żadna świńska grypa, którą kiedyś pięknie zilustrowałam (jak jeszcze straszyła):&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKmKJX4x_iI/AAAAAAAAATA/X6O6GMtD3u8/s1600/szczepionka_terazp.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKmKJX4x_iI/AAAAAAAAATA/X6O6GMtD3u8/s320/szczepionka_terazp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524098311582252578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnio w aptece jakaś pani ostatnio pytała, czy w szczepionce jest ten nowy szczep świńskiej grypy, co to o nim mówią. To jeszcze jakaś świniogrypa atakuje? To co z ptasią?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-9191524530229314412?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/9191524530229314412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/flu.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/9191524530229314412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/9191524530229314412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/10/flu.html' title='Flu'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKmKJX4x_iI/AAAAAAAAATA/X6O6GMtD3u8/s72-c/szczepionka_terazp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4399029761318223583</id><published>2010-09-29T12:39:00.004+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.977+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szafa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Ogłoszenie drobne</title><content type='html'>Mała Mi podsunęła mi pewną myśl.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam ładne, czarne szpilki, które - ku mojej rozpaczy - założyłam raz i odkryłam, że po prostu ten rodzaj obuwia nie jest dla mnie. Przymierzając je byłam przekonana, że opanuję stąpanie w takim bucie w mig. Pfff - co to dla mnie...&lt;br /&gt;Po przejściu 500 metrów zmieniłam zdanie na przeciwne. Nie umiem chodzić w takich szpilkach!&lt;br /&gt;W związku z tym szpilki są na sprzedaż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKMah11ds6I/AAAAAAAAAS4/uZmxSSro0rs/s1600/szpilki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 376px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKMah11ds6I/AAAAAAAAAS4/uZmxSSro0rs/s400/szpilki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522286736775689122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;OPIS:&lt;br /&gt;Niebiegane. Na liczniku około 500 metrów. Garażowane w szafie. Rozmiar 37. Kolor czarny. Obcas 10 cm.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cena 50 PLN plus transport.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie jest z "szafy", gdyż ponieważ oryginał powyższego posiałam na dysku, albo - co gorzej - wywaliłam. Jeśli będzie trzeba zrobię dodatkowe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Lampka nie jest w zestawie ze szpilkami :&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może Wy macie coś w swoich szafach, co nie jest Wam potrzebne? Myślicie, że to dobry pomysł wrzucić na bloga przegląd szafy (tym bardziej, że większość z nas właśnie w tych szafach siedzi i przekłada i przekłada...)?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4399029761318223583?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4399029761318223583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/ogoszenie-drobne.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4399029761318223583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4399029761318223583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/ogoszenie-drobne.html' title='Ogłoszenie drobne'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKMah11ds6I/AAAAAAAAAS4/uZmxSSro0rs/s72-c/szpilki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8168590859776553829</id><published>2010-09-27T08:06:00.017+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.979+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Śniadanie międzynarodowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień dziś pochmurny i deszczowy. Jesień taka. Moje sierpówki - zmoknięte strasznie - przysiadają na poręczy balkonu i łypią oczkami czy coś im na śniadanie dam. Oczywiście, że dam - przedstawiają sobą widok tak żałosny, że rozmiękam jak buła w kałuży.&lt;br /&gt;Buła (nie z kałuży) była dzisiaj moim śniadaniem. W zasadzie też nieco rozmiękła, bo duźdana w mleku i jajku. I naszło mnie na refleksje nad patelnią.&lt;br /&gt;Pierwszy raz taką bułkę jadłam u babci - i będzie mi się ona zawsze z nią kojarzyć. Nazwy to to nie miało żadnej konkretnej - po prostu: bułka w mleku i jajku. I w zupełności mi to wystarczało. Tak robioną bułkę zobaczyłam później w jakimś filmie Woody Allena. Pamiętam z niego tekst o tym, że to typowo żydowskie danie. Pomyślałam: moja babcia pochodzi z Wołynia, ale ...w jej otoczeniu mieszkało mnóstwo żydowskich rodzin - może jest w tym coś na rzeczy?&lt;br /&gt;Żyłam sobie dalej w nieświadomości, że danie to nie posiada żadnej konkretnej nazwy - tym bardziej, że duża część moich koleżanek i kolegów nigdy czegoś takiego nie jadła. Do czasu, kiedy nie przyszła do nas moda z zachodu na śniadania w stylu grejpfrut i grzanka. Okazało się, że to, co ochoczo zajadam to dla większości French toast - tudzież tost francuski/grzanka francuska w tłumaczeniu na nasze. Nazwa ta kompletnie do mnie nie przemówiła - chociażby dlatego, iż kojarzyła mi się za każdym razem z  anorektyczną modelką dziubiącą widelcem talerzyk o średnicy 10cm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKBZ0oHiUhI/AAAAAAAAASg/4iVjYo56r6k/s1600/tost.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 259px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKBZ0oHiUhI/AAAAAAAAASg/4iVjYo56r6k/s320/tost.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521511903813325330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;moje dzisiejsze śniadanie &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Dlatego pewnego dnia pokochałam szczerą miłością nazwę, którą usłyszałam od narzeczonego mojej babci: Biedne Rycerze. Co za nazwa! Przecudna! Dla ścisłości dodam, że narzeczony od "rycerzy" jest rodowitym Poznaniakiem - stąd ja, osoba z innego regionu kraju, nie mogłam nijak tej nazwy znać. I tkwię w tym zachwycie do dziś, a dziś to nawet i w jeszcze większym, bo wiedziona ciekawością powstania owej nazwy trafiłam na Wikipedię. I tu - wpadłam w zachwyt kompletny.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nie będę wstawiać tłumaczenia całego wpisu, bo dłuuuugi on wielce. Napiszę jednak, pod jakimi nazwami tost francuski (po której to nazwie trafiłam do Wikipedii) znany jest w różnych rejonach naszego globu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Belgia&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;verloren brood  &lt;/i&gt;- "lost bread" - czyli takie jakby "resztki chleba" (jak wiadomo przysmak ten robi się często z czerstwego pieczywa, które nam zostało)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bułgaria&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;пържени филии - &lt;/i&gt;"fried slices (of bread)" - "smażone/pieczone kromki (chleba)"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kanada&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;pain doré &lt;/i&gt;- "golden bread" - "złoty chlebek"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czechy&lt;/span&gt;:  &lt;i&gt;chleba v kožíšku - &lt;/i&gt;tego raczej nie trzeba tłumaczyć, ale na wszelki wypadek - "chleb w kożuszku"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawszych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Estonia&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;piilud - &lt;/i&gt;"ducklings" - "kaczątka"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Węgry&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;bundás kenyér - &lt;/i&gt;"fluffy bread"/"bread with fur" - dosłownie "puchaty chlebek"/"chleb z futrem" (podejrzewam, że znowu chodzi o kożuszek:)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Słowacja&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;chlieb vo vajíčku - &lt;/i&gt;"bread in the egg" - "chleb w jajku" (w końcu coś swojskiego:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Holandia&lt;/span&gt;:  &lt;i&gt;wentelteefjes - &lt;/i&gt;tutaj ciekawostka, ponieważ pochodzenie tego słowa jest niejasne i znaczy ono -  &lt;i&gt;wentelen&lt;/i&gt; = "to turn over" - odwracać , &lt;i&gt;teefje&lt;/i&gt; = "female dog" - suczka,  lub "wentel 't eefjes" = "turn it for a short time" - obrócić na krótko. "Suczki kręcące się w kółko" - to mogłaby być niesamowita nazwa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Południowe Indie&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sri Lanka&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;Bombay toast - &lt;/i&gt;"tosty bombajskie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szkocja&lt;/span&gt;, gdzieniegdzie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielka Brytania&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;Gypsy Toast - &lt;/i&gt;"cygańskie tosty"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Anglia&lt;/span&gt;: &lt;i&gt;Eggy Bread - &lt;/i&gt;"chleb jajeczny"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stany Zjednoczone&lt;/span&gt;:  &lt;i&gt;French toast&lt;/i&gt; - "tost francuski" a czasem - &lt;i&gt;German toast&lt;/i&gt; - "tost niemiecki", &lt;i&gt;Spanish toast&lt;/i&gt; - "tost hiszpański", &lt;i&gt;nun's toast&lt;/i&gt; - "tost zakonnicy", &lt;i&gt;egg toast - &lt;/i&gt;"tost jajkowy"&lt;i&gt; ;)&lt;/i&gt;, lub &lt;i&gt;French fried pudding&lt;/i&gt; - "smażony pudding francuski".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Finlandia, Norwegia, Niemcy, Szwecja, Dania, Rosja&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;POOR KNIGHTS&lt;/span&gt; tudzież &lt;i&gt;бедных рыцарей, &lt;/i&gt;znaczy się&lt;i&gt; - &lt;/i&gt;"biedni rycerze" a po poznańsku - BIEDNE RYCERZE :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Wielkiej Brytanii są to nawet "Poor Knights of Windsor" - biedni rycerze Windsoru tudzież Windsorscy biedni rycerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsze śniadanie podziałało na mnie wyjątkowo edukacyjnie. Uśmiałam się po pachy i przy okazji odkryłam, że w Polsce używa się nie tylko nazwy "tost francuski", ale i tej bardziej popularnej w zachodniej europie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;Dla niezaznajomionych z tematem, przepis:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka kromek czerstwej bułki maczamy w mleku (kilka sekund z jednej i drugiej strony, żeby nie rozmiękła, jak ja rano), potem w jajku (jak kotlet) i wrzucamy na rozgrzany olej na patelnię. Smażymy na złoty kolor.&lt;br /&gt;Jemy na ciepło z cukrem (ja tak lubię), można również z dżemem, miodem, syropem klonowym, cynamonem itp.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwa "Poor knights (biedni rycerze)" wg niemieckich podań wzięła się z czasów średniowiecza, gdy rycerze, których nie było stać na kupienie sobie kawałka mięsa jedli kromki czerstwego chleba maczane w jajku i smażone.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8168590859776553829?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8168590859776553829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/sniadanie-miedzynarodowe.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8168590859776553829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8168590859776553829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/sniadanie-miedzynarodowe.html' title='Śniadanie międzynarodowe'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TKBZ0oHiUhI/AAAAAAAAASg/4iVjYo56r6k/s72-c/tost.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5985476252780134752</id><published>2010-09-22T14:57:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.980+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Kura domowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytam dzisiaj wczorajszy &lt;a href="http://amerykanskieapetyty.blogspot.com/2010/09/takie-tam-pierdoy.html"&gt;Lotnicy wpis&lt;/a&gt;, że nie wie co na obiad. Ogólnie - z tego, co się zorientowałam - może to być tylko kura. I jakoś mi do głowy  wskoczyło  to, co przy praniu sobie ostatnio podśpiewuję. I w kuchni. Hymn taki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dedykacją dla wszystkich kurek:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fqhhBSXMUzE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/fqhhBSXMUzE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5985476252780134752?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5985476252780134752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/kura-domowa.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5985476252780134752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5985476252780134752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/kura-domowa.html' title='Kura domowa'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-6772124329733958614</id><published>2010-09-20T12:13:00.005+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.981+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>A po burzy słońce...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W piątek kotłowało się nam nad głowami, że hej! Grzmiało, chmurzyło się, lało... a potem wyszło słońce.  Gdyby nie ta temperatura przysięgłabym, że wiosnę czuć w powietrzu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TJc4_pUcXgI/AAAAAAAAASY/l8p_piDFwps/s1600/tecza1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 335px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TJc4_pUcXgI/AAAAAAAAASY/l8p_piDFwps/s400/tecza1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5518942534440345090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oknem ukazała się piękna, podwójna tęcza i od razu wiedziałam: dobry znak! I tak się spełnia już od piątku. Bo czasem jest kiepsko - pojawiają się chmury tu i tam również i na naszym osobistym niebie. W końcu czasem walnie piorunem, napięcia mają przecież swoje granice.&lt;br /&gt;Jak widać rezultat jednak pozytywny i nadzieją napawający. Weekend, kochani, leniwy - pół przespane, przeziębione. Słyszałam, że wszędzie grypa - aż się boję z domu wyjść. Brrr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda mobilizuje mnie, by pognać do szewca i fleki w butach powymieniać. Wspaniałe, że taki szewc jest. U mnie to się zwie "Klinika Buta", ale - mimo prywatności placówki - pani, która pacjentów przyjmuje posiada nawyki z państwowej przychodni. Zwlekam więc z tymi butami aż mnie dokumentnie przyciśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam myśleć o przerzuceniu letnich ciuchów w mniej dostępną część szafy i wydobyciu jesienno - zimowych. Rewolucja - jednym słowem - mnie czeka. Marzy mi się jakiś fajny sweterek poza tym. Kolorowy melanż, taki grubym ściegiem na drutach. Jesienny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie mam (a raczej miałam, bo pojechały) jesienne &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/2010/09/autumn-colors.html"&gt;produkcje biżuteryjne w pracowni&lt;/a&gt;. Biorę się więc dla odmiany za jakieś ożywcze klimaty no i za zakładkę do książki dla jednego mola - żeby nie powiedzieć Pani Mól ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego dnia!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-6772124329733958614?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/6772124329733958614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/po-burzy-sonce.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6772124329733958614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6772124329733958614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/po-burzy-sonce.html' title='A po burzy słońce...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TJc4_pUcXgI/AAAAAAAAASY/l8p_piDFwps/s72-c/tecza1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2234807860587554573</id><published>2010-09-16T19:42:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.982+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Zaglądam do lodówki, a tam...</title><content type='html'>&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cCJVaMzXB4E?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cCJVaMzXB4E?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj na więcej nie mam siły. Cały dzień szukałam... :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Całkiem odbiegając od tematu: u &lt;a href="http://babciabezmohera.blox.pl/2010/09/Babcia-po-porodzie.html"&gt;Babci Bez Mohera&lt;/a&gt; jest apel, obok którego nie mogłam przejść obojętnie. Zajrzyjcie koniecznie - żadne tam zbieranie datków, żeby nie było...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2234807860587554573?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2234807860587554573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/zagladam-do-lodowki-tam.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2234807860587554573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2234807860587554573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/zagladam-do-lodowki-tam.html' title='Zaglądam do lodówki, a tam...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-678907113813940701</id><published>2010-09-09T11:31:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.983+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wynalazki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Zmiana wystroju</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oknem szaro się zrobiło, zimno i ponuro. Zmieniłam więc wystrój w okienku komputera, żeby i  Wam i mi przyjemniej się tu zaglądało. Do zaglądania sugeruję zrobić sobie herbatki z cytrynką :)&lt;br /&gt;Dodatkowo zapraszam do zaglądania do pozostałych blogów - &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com"&gt;pracowni Artefaktoria, gdzie przyszła jesień&lt;/a&gt; oraz nowego dziecka, które narodziło się całkiem spontanicznie: &lt;a href="http://dialogiprzystole.blogspot.com"&gt;Dialogi przy stole&lt;/a&gt; (dopiero się rozkręca - proszę o wyrozumiałość).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-678907113813940701?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/678907113813940701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/zmiana-wystroju.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/678907113813940701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/678907113813940701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/zmiana-wystroju.html' title='Zmiana wystroju'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3813906141262403989</id><published>2010-09-03T12:25:00.005+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.983+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Czy rozmawiam z Panią X?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znacie to, prawda? Dzisiaj nastąpiło przegięcie pałki. Jakie? Poniżej wkleję Wam maila, który w odpowiedzi na przegięcie owej pałki wysłałam do Operatora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szanowni Państwo,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;w dniu dzisiejszym odebrałam telefon od osoby, która dzwoniła do mnie "w imieniu X &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(operatora do którego mail pisałam - przyp. Kura)&lt;/span&gt;". Pan przedstawił się z  imienia i nazwiska (bardzo szybko i niewyraźnie) zapytał, czy może zająć mi chwilę, uprzedzając, że rozmowa jest nagrywana. Człowiek ten przeczytał mi jednym tchem z kartki/pliku ofertę karty X...bank - X. Nie przerywając mu wysłuchałam. Ponieważ nie jestem zainteresowana takimi ofertami podziękowałam. Pan próbował namawiać dalej (jak zapewne ma w scenariuszu) - podziękowałam po raz kolejny. Jedyne, co po moich słowach usłyszałam to dźwięk rozłączanej rozmowy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jestem Państwa klientką od 11 lat. Do tej pory spokojnie tolerowałam ludzi dzwoniących do mnie z ofertami X, czy jej partnerów. Zdaję sobie sprawę, że jest to ich praca i do najwdzięczniejszych nie należy. Moja cierpliwość jednak się skończyła. Sama, w przeciągu dwóch lat, odebrałam 26 000 telefonów pracując dla wielkiej korporacji i znam charakter takiej pracy. Jednak nigdy, podkreślam: NIGDY, nie potraktowałam nikogo w podobny sposób. Mimo, że moimi rozmówcami były osoby z wewnątrz firmy i niektóre - delikatnie mówiąc - elokwencją nie grzeszyły, nie pozwoliłam sobie na rozłączanie się bez słowa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzisiejszy telefon wyczerpał zasoby mojej cierpliwości. Od jakiegoś czasu jestem rozczarowana tym, iż będąc stałą klientką jedyne, co mogę otrzymać to coraz wyższy abonament za coraz mniejszy limit minut i uziemienie umową z racji spłacania nowego aparatu. Nie mogę liczyć nawet na wyrozumiałość w momencie, kiedy nękana TRZY LATA telefonami od osoby chorej psychicznie chcę zmienić numer telefonu i MUSZĘ za to zapłacić. Dziwne, że nie każdy musi (nie tylko ja byłam w tej sytuacji). Teraz - dzięki powyższej chorej osobie - każdy telefon wykonywany z zastrzeżonego numeru doprowadza mnie do białej gorączki. I z takiegoż zastrzeżonego dzwoni do mnie pan "współpracujący z X" robiąc to kilka razy dziennie, do upadłego. Niestety, nawet będąc miłym i kulturalnym otrzymuję "walnięcie słuchawą" bez słowa "dziękuję" o innym - jakimkolwiek - słowie nie wspominając.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyjrzyjcie się zatem Drodzy Państwo z kim współpracujecie skutecznie zniechęcając - pośrednio, lub bezpośrednio - swoich klientów. Ja tymczasem zacznę się rozglądać za innym operatorem, bo jak widzę - nowy klient zawsze (nawet w X) startuje z lepszej pozycji, niż taki jedenastoletni jak ja. Ponadto może uda mi się nie być z miejsca atakowaną ofertami "nie do odrzucenia" tylko dlatego, że posiadam abonament, tudzież uniknąć traktowania jak głąb, któremu wszystko się wciśnie, a jak nie - odeśle na drzewo rzucając słuchawką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pozdrawiam&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak to u Was wygląda?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3813906141262403989?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3813906141262403989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/czy-rozmawiam-z-pania-x.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3813906141262403989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3813906141262403989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/09/czy-rozmawiam-z-pania-x.html' title='Czy rozmawiam z Panią X?'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7911688491488403003</id><published>2010-08-30T11:36:00.002+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.984+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawa'/><title type='text'>Drugi wpis pod rząd  ...bo lubię :)</title><content type='html'>Mała Mi zaprosiła mnie do zabawy. Bardzo miłej i fajnej niezwłocznie więc zabieram się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam wymienić 10 rzeczy, które lubię a potem 10 osób, które tu zaglądają poprosić by napisały co lubią one. Poprosić na ich blogach w komentarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam więc:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Lubię zapach ściółki leśnej po deszczu. Las koniecznie mieszany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Lubię pomidory z dziadkowego ogródka (właśnie zajadam).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Lubię gotować i jeść w dobrym towarzystwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Lubię poranki pod względem spokoju, ciszy i świeżości powietrza (jak widać węchowiec ze mnie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Lubię obserwować ptaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Lubię przyrodę z całą tą jej zielenią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Lubię fotografować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Lubię swoją pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Lubię oglądać filmy i kino samo w sobie (pod warunkiem, że fotele są wygodne).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Lubię mieć w pobliżu siebie kochane osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłabym tak w nieskończoność, bo jeszcze knedle lubię i lody miętowe i lato i wiosnę :))) Są sprawy i rzeczy, które wychodzą daleko poza "lubię" dlatego tak mało tu o mojej drugiej połowie - to po prostu inna liga :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do zabawy: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doro&lt;br /&gt;Beattę&lt;br /&gt;Anullę&lt;br /&gt;Majlooka (Maję znaczy),&lt;br /&gt;Aleksandrocholika,&lt;br /&gt;Kaś,&lt;br /&gt;Didżejkę,&lt;br /&gt;Bajerowicz niejaką :),&lt;br /&gt;Lotnicę (żeby zapomniała na chwilę o palcu, zębie i sadystycznych dohtorach),&lt;br /&gt;Nivejkę czyli Zołzę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. Do roboty Panie Drogie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7911688491488403003?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7911688491488403003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/08/drugi-wpis-pod-rzad-bo-lubie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7911688491488403003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7911688491488403003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/08/drugi-wpis-pod-rzad-bo-lubie.html' title='Drugi wpis pod rząd  ...bo lubię :)'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8162200233373564057</id><published>2010-08-30T09:01:00.007+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.986+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Gdzie słońce? Oddawać!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wiem, że pytanie trochę idiotyczne, bo Słońce jest tam, gdzie zwykle. Powinnam raczej zapytać: "gdzie z tymi chmurami (pcha się)?" Jest to jednak pytanie rzucone w próżnię, bo kto się pcha z chmurami - tego już nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna mnie brać pierwsze od bardzo długiego czasu przeziębienie. Staram się nie dać, bo w nadchodzący weekend wesele kolegi. Ja natomiast siedzę tu i głowa mi pęka a dreszcze trzęsą całym mym jestestwem. W domu zimno. Stąd pytanie.&lt;br /&gt;Możnaby te chmury na trochę jeszcze rozdmuchnąć, czy jakoś? Bo ja tu marznę! I źle się się czuję. Tak w ogóle to czy ktoś mógłby przesunąć tą jesień na termin późniejszy? Zimę natomiast skrócić do niezbędnego minimum (dwa tygodnie ze śniegiem w święta)? My się tu śmiejemy z dowcipów o Syberii, a u nas to samo: dziewięć miesięcy zimy a potem lato i lato... BTW - słyszałam, że to powiedzenie hiszpańsko-portugalskie, tylko "lato" należy zamienić na "piekło". Ja chcę lata, ja się nie zgadzam na brak ciepła, zieleni i pomidorów z krzaka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda jeszcze nie październik, ale już niebawem:&lt;br /&gt;&lt;object height="325" width="400"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JzLGTBOs0LQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JzLGTBOs0LQ?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="325" width="400"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8162200233373564057?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8162200233373564057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/08/gdzie-sonce-oddawac.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8162200233373564057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8162200233373564057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/08/gdzie-sonce-oddawac.html' title='Gdzie słońce? Oddawać!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4964545298429320928</id><published>2010-08-10T21:28:00.012+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.987+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Bociany, bociany... wszędzie bociany!!!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybraliśmy się dziś wieczorkiem z Mężem moim na rowerową  przejażdżkę. Ponieważ lubimy kiedy endorfiny wydzielają się w naszych  organizmach, nastawieni pozytywnie wyskoczyliśmy z rowerami na  powietrze. Po wczorajszym rowerowaniu mieliśmy mały niedosyt. Zabrakło  nam mianowicie 2 km do pięćdziesiątki. Zwykle niepełny wynik kończy się  dokręcaniem brakujących kilometrów po osiedlowych ulicach - tym razem  aura nam nie pozwoliła. Dziś więc stwierdziliśmy, że zrobimy jakieś 12  do okrągłości. Potem dowiedziałam się, że dobrze byłoby 16 (nie wiem  skąd ten pomysł - w ogóle nie jest to okrągła suma ;)) ostatecznie  wykonaliśmy plan 22 km.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I trafiła nam się gratka nie lada! Jadąc przez  okoliczne miejscowości podziwialiśmy ciągniki, kombajny, domy i  hacjendy i wille. Ja jak zwykle obserwowałam (oprócz bacznego skanowania  ruchu drogowego i dziur w nawierzchni) ptaszorki: wróble, jaskółki i co  tam tylko latało. W pewnym momencie Mąż mój zadziera głowę i pokazuje:  bocian. Na latarni nad naszą głową. Buźki roześmiały nam się, bo zwykle  to bocian w gnieździe (choćby na latarni). No i zaraz zmartwiliśmy się,  bo ZNOWU nie wzięliśmy aparatu! Trudno - stwierdziliśmy, że może jutro  przyjedziemy znów, bo pewnie bociek ma gdzieś w pobliżu gniazdo i sobie  skacze po latarniach wieczorami. Cóż - ujechaliśmy ze 20 metrów a na  dachu pobliskiego domu - znów bociek. Krzyczę - tam, tam jest drugi! Cieszymy  się, bo dwa to już coś. Mieszkańcy wsi patrzą już na nas nieco dziwnie.  Szczęśliwi przejeżdżamy obok domu z boćkiem, odwracamy głowy i na  następnej latarni widzimy dwa na raz. Na słupie energetycznym kolejne  dwa. Oczy mamy jak koła młyńskie, jedziemy powoli i za wzniesieniem  naszym oczom ukazuje się widok: na co drugiej latarni siedzą bociany (no  teraz już drzemy na sobie szaty i wyrywamy włosy z głów - czemu nie  wzięliśmy aparatu?!!!). Zaczynam liczyć - do końca drogi widzę 29  bocianów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decydujemy, że nie możemy tak tego zostawić i wyciągamy  komórkę. Jest już zmierzch, kiepsko widać, ale robimy foty komórką,  może chociaż jedno wyjdzie - na pamiątkę.&lt;br /&gt;Chwyciliśmy boćki na  latarniach - jeden wspaniale przeleciał mi nad głową. Stałam i gapiłam  się jak dziecko, bo nigdy boćków z tak bliska nie widziałam. Na latarni  a i owszem siada  kos, kawka, sierpówka, dzięcioł nawet... ale bocian? Nacykaliśmy fot -  wyszły, jak wyszły - ot, kiepawo, ale coś tam widać:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGG0Bbl5GkI/AAAAAAAAAQc/NnM4aOvvLu8/s1600/bocianki4.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGG0Bbl5GkI/AAAAAAAAAQc/NnM4aOvvLu8/s320/bocianki4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503878156303014466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGGz9cJgrAI/AAAAAAAAAQU/jVN9Tz0y4k0/s1600/bocianki2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGGz9cJgrAI/AAAAAAAAAQU/jVN9Tz0y4k0/s320/bocianki2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503878087732931586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGGz59bxiJI/AAAAAAAAAQM/mrbcOOs5E4I/s1600/bocianki3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGGz59bxiJI/AAAAAAAAAQM/mrbcOOs5E4I/s320/bocianki3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503878027948427410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGGzmLzhFfI/AAAAAAAAAP8/0SUg9xbLHLI/s1600/bocianki1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGGzmLzhFfI/AAAAAAAAAP8/0SUg9xbLHLI/s320/bocianki1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503877688208725490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGG0HHJ_L_I/AAAAAAAAAQk/s7wLIzuIzmE/s1600/bocianki5.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 85px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGG0HHJ_L_I/AAAAAAAAAQk/s7wLIzuIzmE/s320/bocianki5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503878253896478706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;bocianki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli myślicie, że to był koniec mojego liczenia to nieeeee :) To, że droga ma zakręt nie znaczy, że się przygoda kończy. Liczyłam bociany dalej: na domach, na drzewach, na latarniach, szybujące nad polem. Doszłam do 48 i przestałam, bo niechybnie wpadłabym pod jakiś samochód jadąc zygzakiem po ulicy. Później tylko pokrzykiwałam - o tam, i tam! Bociany były wszędzie! Były piękne i siedziały gdzie okiem sięgnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oszacowałam, że było ich ponad 60 (słownie: sześćdziesiąt!). Nie widziałam czegoś takiego jak żyję. Cieszyliśmy się, jak dzieci. Nasza rowerowa wyprawa okazała się być cudna. Teraz aparat będziemy trzymać przy drzwiach w przedpokoju :). Chociaż ciężko będzie przebić tak wspaniałe wydarzenie, jak dzisiejsze!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4964545298429320928?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4964545298429320928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/08/bociany-bociany-wszedzie-bociany.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4964545298429320928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4964545298429320928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/08/bociany-bociany-wszedzie-bociany.html' title='Bociany, bociany... wszędzie bociany!!!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TGG0Bbl5GkI/AAAAAAAAAQc/NnM4aOvvLu8/s72-c/bocianki4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7032739490619658630</id><published>2010-07-25T18:13:00.008+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.990+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspominki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Wczasy, kolonie, obozy...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnie upały dały wszystkim w kość. Mi również, co objawiło się całkowitym zaprzestaniem blogowania. Nigdzie nie wyjechałam - nie, nie - nic z tych rzeczy. Po prostu zajęta byłam gotowaniem się w skwarze i upale.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji powróciły do mnie dawne wspomnienia. Kolonii, obozów, wczasów z rodzicami i dziadkami. Wczasy w ośrodkach zakładowych, czy kolonie zawsze miały swój urok. Śniadania, gdzie na talerzyku leżały plasterki sera i kosteczki masła. Zupy mleczne, kawa zbożowa. Pamiętam bieganie z dzbankiem po dolewkę i te fajne kubki z paseczkiem i napisem "Społem". Bułki zawsze świeże na śniadanie i lekko przechodzone na kolację. Nie zawsze wiadomo było, co na tą kolację będzie, więc czekało się niecierpliwie, czy może coś na słodko, czy kiełbasa z cebulką...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TEyaQ3-o2KI/AAAAAAAAAP0/wMfbz2v43bo/s1600/zastawa.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TEyaQ3-o2KI/AAAAAAAAAP0/wMfbz2v43bo/s320/zastawa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497938859807791266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Zastawa sentymentalna&lt;br /&gt;- fotka z netu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Po kolacji zabawy dla dzieciaków, konkursy - mam jeszcze zdjęcia z występów (raz nie chciałam oddać mikrofonu i zejść ze sceny).  A te nasze miłości obozowe... ech. A przyjaźnie. Dzięki zimowiskom - chyba ostatnim na jakich byłam - zyskałam wspaniała przyjaciółkę. Zżyłyśmy się ze sobą, jak siostry. I mimo, że obecnie mieszka tysiące kilometrów ode mnie - cały czas się przyjaźnimy.&lt;br /&gt;Pamiętam, ze każdy wyjazd okupiony był bólem brzucha i zdenerwowaniem. Ja zawsze taki dzikus byłam (przynajmniej na początku) i bardzo się denerwowałam nowym miejscem, nowymi ludźmi. Potem - było już z górki.&lt;br /&gt;Patrząc na tamte czasy z perspektywy dorosłej osoby myślę, jak fajnie było mieć wszystko zorganizowane i podstawione wprost pod nos :) Ludzie też byli tacy jacyś bardziej "społeczni". Rodzice, czy dziadkowie zawsze zawierali znajomości z innymi posiadaczami narybku. Jeździliśmy na wypożyczanych rowerach, robiliśmy łódki z kory (mój kuzyn to całe żaglowce - chociaż myślę, że to były bardziej żaglowce wuja), a kiedy padało zawzięcie rysowaliśmy.&lt;br /&gt;Do dziś wspominam wyprawy na małą stacyjkę kolejową, gdzie mój brat-kuzyn z rozdziawioną paszczą oglądał przejeżdżające pociągi - towarowe najlepsze, bo najdłuższe - a potem wisiał razem ze mną na szybie jedynego w okolicy kiosku, gdzie zawsze było coś fajnego do "babciu, a kup mi".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, gdy odwiedzam tamte miejsca żal mi trochę tych chwil z dzieciństwa. Stacyjka - już bez drewnianej poczekalni i kiosku. Zaśmiecona, zaniedbana. Na teren ośrodka wczasowego wejść nie można, bo ochroniarze gonią. Las jakoś się skurczył a ścieżki skróciły. Trzeba widocznie poszukać nowego miejsca. Takiego mniej rozdeptanego - do poznawania od nowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. a kawę zbożową "Inka" kupiłam sobie ostatnio i pijam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7032739490619658630?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7032739490619658630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/wczasy-kolonie-obozy.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7032739490619658630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7032739490619658630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/wczasy-kolonie-obozy.html' title='Wczasy, kolonie, obozy...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TEyaQ3-o2KI/AAAAAAAAAP0/wMfbz2v43bo/s72-c/zastawa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1793031615724409405</id><published>2010-07-13T08:18:00.007+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.991+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Rowerowo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęło się od poszukiwania licznika, który został wcześniej zdjęty w celu zakupienia baterii. Teraz - bardzo dobrze schowany - czekał na odnalezienie. Pół mieszkania zostało przekopane z efektem marnym. W związku z tym Mąż poszedł do pobliskiego sklepu rowerowego w celu "zorientowania się" co tam mają i ewentualnie nabycia owego niezbędnego elementu roweru. Bo muszę tu nadmienić, że Mąż nie wsiadłby na rower bez licznika. Taki rower jest bezużyteczny wręcz. No bo jak tu kontrolować statystyki? Jeśli nie wiadomo ile jest przejechanych kilometrów i z jaką prędkością (średnią oraz maksymalną) - jeżdżenie jest po prostu bezcelowe ;) Śmiać się mogłam tylko, że nie może sobie mój drogi Mąż zrobić zrzutu ekranu, coby wysłać zaraz któremuś koledze do wiadomości. I przestałam się śmiać w tą właśnie sobotę, kiedy wrócił z nowym licznikiem pokazującym te wszystkie średnie, maksymalne i sumy (wielkimi pięknymi cyframi), posiadającym adapter do kompa, przez który może swoje życiowe rekordy wrzucać na dysk twardy. Ucieszyło mnie jednak, że nie jest to licznik za 4000 PLN z pulsometrem, barometrem, lunetą i lewatywą. Na to nas nie stać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDwYi31ah2I/AAAAAAAAAPk/aanTe-Lkp6s/s1600/rowerki1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDwYi31ah2I/AAAAAAAAAPk/aanTe-Lkp6s/s320/rowerki1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493292632867768162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;My w roku 2009&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz po zamontowaniu i zaprogramowaniu licznika Mąż wykazał sie natychmiastową chęcią wyjścia na rower. Z nieba żar - 33 stopnie w cieniu, ja od dwóch tygodni bezskutecznie stękająca o jeżdżeniu i tu nagle: cud! Poskromiłam samobójcze zapędy Męża do pedałowania w świat w tym diabelnym skwarze. Wyszliśmy dopiero przed 19:00. Przejażdżka była super. Oczywiście wyniki - jak na statsiarza przystało - musiały być odpowiednie. Gdy tylko okazało się, że dojeżdżając do domu mamy 28 km na liczniku musieliśmy "dokręcić" do 30 robiąc kółko po osiedlu.&lt;br /&gt;Ogólnie - sobota była dniem przełomu, w niedzielę padł rekord pocenia a wczoraj rekord średniej prędkości na odcinku kilku kilometrów, ponieważ goniły nas gzy. Skubane grzały za nami nawet przy 24km/h. "W trzy dni zrobiliśmy tyle kilometrów, ile powinniśmy robić w jeden dzień"- to podsumowanie Męża. Noo - chciałabym tak, tylko nic innego bym nie robiła, tylko  rowerowała pół dnia.  Ale w końcu to on - nie ja - robił za czasów szkolnych 15 tys. kilometrów rocznie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1793031615724409405?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1793031615724409405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/rowerowo.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1793031615724409405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1793031615724409405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/rowerowo.html' title='Rowerowo'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDwYi31ah2I/AAAAAAAAAPk/aanTe-Lkp6s/s72-c/rowerki1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8335545376384311446</id><published>2010-07-09T20:17:00.007+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.992+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><title type='text'>Lato w mieście</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj z racji załatwiania formalności urzędowych pojechałam do miasta wojewódzkiego. Temperatury lekko nieludzkie. Zachciało mi się fotografować, ale aparat - nie dość, że leciwy kompakt to jeszcze został w domu. Odkryłam jednak, że komórka z racji specyficzności oprogramowania (dziadowskiego i powolnego) robi nieziemskie zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdpfCrjLYI/AAAAAAAAAPM/eCHt0IyNJP4/s1600/murek.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdpfCrjLYI/AAAAAAAAAPM/eCHt0IyNJP4/s320/murek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491974252618001794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Porażający murek - jak drugie słońce&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdpkQCD0II/AAAAAAAAAPU/uWES7DaGnfE/s1600/chodnik.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 248px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdpkQCD0II/AAAAAAAAAPU/uWES7DaGnfE/s320/chodnik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491974342101422210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Upał spalał a chodnik rozpływał &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pod nogami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdsEPw_3hI/AAAAAAAAAPc/Cry8Vuz01f8/s1600/toitoi.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 281px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdsEPw_3hI/AAAAAAAAAPc/Cry8Vuz01f8/s320/toitoi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491977090808929810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;Gościu, siądź &lt;em&gt;&lt;/em&gt; pod mym liściem, a odpoczni sobie&lt;br /&gt;Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8335545376384311446?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8335545376384311446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/lato-w-miescie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8335545376384311446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8335545376384311446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/lato-w-miescie.html' title='Lato w mieście'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDdpfCrjLYI/AAAAAAAAAPM/eCHt0IyNJP4/s72-c/murek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-876025544008801114</id><published>2010-07-07T10:34:00.021+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Wszystkiego po trochu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skończmy  już z tym drzewem. W sensie denerwowania się. Moja sąsiadka -   przemiła, starsza pani lat 82 poradziła mi, żebym dała sobie spokój, bo   te nerwy to w zasadzie tylko mi samej szkodzą. I ma rację. Na moje   słowa "ale jak mam się nie denerwować, kiedy co wyjdę na balkon to widzę   te kikuty?" stwierdziła: "to  niech pani nie wychodzi na balkon".  Dobra jest, nie?&lt;br /&gt;A teraz  obrazkowo:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJNPGhQaI/AAAAAAAAAPE/_PqSXpjAk5I/s1600/storczyk1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 253px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJNPGhQaI/AAAAAAAAAPE/_PqSXpjAk5I/s320/storczyk1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491094337412481442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;od mojego Męża dostałam pięknego storczyka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJHDUSTII/AAAAAAAAAO8/RyJGmRrOtxU/s1600/storczyk3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJHDUSTII/AAAAAAAAAO8/RyJGmRrOtxU/s320/storczyk3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491094231169780866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...w kolorze magenta :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJCVezPXI/AAAAAAAAAO0/DKNVYUdPWAw/s1600/spacer1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 271px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJCVezPXI/AAAAAAAAAO0/DKNVYUdPWAw/s320/spacer1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491094150146375026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;wybraliśmy się na spacer&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRI95_moxI/AAAAAAAAAOs/570eKnhVmBs/s1600/kawki2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 203px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRI95_moxI/AAAAAAAAAOs/570eKnhVmBs/s320/kawki2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491094074048291602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;pod szkołą natknęliśmy się na kawki, które wygrzewały się w słońcu;&lt;br /&gt;robiły to w dosyć ciekawy sposób - stały nieruchomo z rozdziawionymi dziobami tyłem do słońca, przodem do ściany&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRI3scmqWI/AAAAAAAAAOk/f_LvUBfV4NU/s1600/dziupla.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 277px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRI3scmqWI/AAAAAAAAAOk/f_LvUBfV4NU/s320/dziupla.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491093967332616546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;dotarliśmy do parku, gdzie obowiązkowo obejrzeliśmy dziuplę, w której ostatnio widzieliśmy dwa dzięcioły średnie&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRIr49ce1I/AAAAAAAAAOc/kMJ4HE-wOfI/s1600/motyl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRIr49ce1I/AAAAAAAAAOc/kMJ4HE-wOfI/s320/motyl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491093764533156690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;na słońcu skrzydełka rozkładał piękny motyl&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRInptnU2I/AAAAAAAAAOU/-fY5dOPw-JI/s1600/jez.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRInptnU2I/AAAAAAAAAOU/-fY5dOPw-JI/s320/jez.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491093691720749922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;a w krzakach siedział jeż - dosyć niewyraźny&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRIg4rr-bI/AAAAAAAAAOM/Nm3M9Y0iH0w/s1600/rudzik1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 306px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRIg4rr-bI/AAAAAAAAAOM/Nm3M9Y0iH0w/s320/rudzik1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491093575480113586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;wychodząc z parku zaintrygował nas głośny, przecudny śpiew jakiegoś ptaszka - zaczęliśmy więc rozglądać się i szpiegunować, gdzie ów śpiewak siedzi. Znaleźliśmy maleństwo, nagraliśmy nawet! To rudzik tak cudnie śpiewał. Oczywiście nie sam - koledzy odśpiewywali z głębi parku...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRIcAJx2QI/AAAAAAAAAOE/7_WqK4jTtpY/s1600/sierpowka1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRIcAJx2QI/AAAAAAAAAOE/7_WqK4jTtpY/s320/sierpowka1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491093491586029826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;po drodze do domu spotkaliśmy odpoczywającą sierpówkę - podziwiam ten balans na przewodzie :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to na tyle z różności z tygodnia. Teraz siedzę, maluję - fazę mam straszliwą, trochę sobie stękam na kręgosłup, ale i tak jest fajnie :))&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-876025544008801114?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/876025544008801114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/wszystkiego-po-trochu.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/876025544008801114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/876025544008801114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/07/wszystkiego-po-trochu.html' title='Wszystkiego po trochu'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TDRJNPGhQaI/AAAAAAAAAPE/_PqSXpjAk5I/s72-c/storczyk1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-6653231737780718723</id><published>2010-06-28T14:25:00.003+02:00</published><updated>2011-07-04T19:16:50.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Nie chce mi się mówić...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj za moim oknem zamordowano drzewo. Nie wyolbrzymiając - po prostu obcięto mu większość gałęzi. Koniec z dzwońcami, czyżykami, których dziesiątki siedziały na nim tej zimy w kolejce do mojego karmnika.  Dobrze, że zostawili jedną gałąź dla sierpówki.&lt;br /&gt;W mieszkaniu od dzisiaj mam za to smażalnię. Idiotę, który pozwala na taki brak wyobraźni chętnie przywiążę do balkonu w godzinach popołudniowych - niech się opala.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TCiWB4V0F-I/AAAAAAAAAM0/tn5XoDbvCP4/s1600/drzewo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 242px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TCiWB4V0F-I/AAAAAAAAAM0/tn5XoDbvCP4/s320/drzewo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487801104998864866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-6653231737780718723?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/6653231737780718723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/nie-chce-mi-sie-mowic.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6653231737780718723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/6653231737780718723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/nie-chce-mi-sie-mowic.html' title='Nie chce mi się mówić...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TCiWB4V0F-I/AAAAAAAAAM0/tn5XoDbvCP4/s72-c/drzewo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1331754141688162019</id><published>2010-06-27T14:00:00.005+02:00</published><updated>2010-06-27T14:51:39.826+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Obiecany portret</title><content type='html'>Wiem, ze jestem monotematyczna, ale dorwałam cudzy aparat i musiałam...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TCdJGCHFHyI/AAAAAAAAAMs/ZvluiOIppP4/s1600/sierpsm1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TCdJGCHFHyI/AAAAAAAAAMs/ZvluiOIppP4/s320/sierpsm1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487435038968848162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przystojniak&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1331754141688162019?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1331754141688162019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/obiecany-portret.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1331754141688162019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1331754141688162019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/obiecany-portret.html' title='Obiecany portret'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TCdJGCHFHyI/AAAAAAAAAMs/ZvluiOIppP4/s72-c/sierpsm1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8102940540736351676</id><published>2010-06-21T10:40:00.006+02:00</published><updated>2010-06-21T14:01:44.120+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>"Bez śladu mózgu są niektórzy z nich"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- taki komentarz burknął pod nosem Kłapouchy po pytaniu Puchatka: "czy jego (Kłapousia) chatka stała właśnie tutaj?". Przypomnę, że historia wiązała się ze zniknięciem chatki Kłapouchego, a konkretnie z potraktowaniem jej jako stosu patyków idealnych do wybudowania dla tegoż - szałasu ...po drugiej stronie lasu. W prezencie. Przez Puchatka i Prosiaczka - rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będę tu pisać o znikających chatkach, choć z moją chatką wpis będzie miał ścisły związek. I z tytułowym cytatem. I Kłapouchym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TB9RDltN6AI/AAAAAAAAAMM/GyZ1yomIzI4/s1600/klapouchy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 166px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TB9RDltN6AI/AAAAAAAAAMM/GyZ1yomIzI4/s320/klapouchy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5485191993263777794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;E. H. Shepard&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Chcę być Kłapouchym. Nie cały czas i na wieki. Teraz chcę. Chcę ponarzekać bez krępacji, nierozwlekle - wręcz dosadnie. Ponarzekać błyskotliwie. Wyrazić niezadowolenie bez owijania w bawełnę. Bez bycia oskarżoną o typowo polską mentalność i bez odpowiadania na pytanie "jak się masz?" zestawem stękań, kwękań, darciem szat, sypaniem receptami teatralnym gestem, recytacją listy schorzeń i opowiadaniem jak to bardzo nie mam pieniędzy. Pracuję nad tym, by nie być "stękaczem" i nie mam zamiaru cofać tego pozytywnego procesu przepoczwarzania. Dzisiaj chcę dać sobie prawo do narzekania konkretnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez śladu mózgu był człowiek odpowiedzialny za stawianie ścian w moim bloku. Są tak cienkie, że równie dobrze mógł je zrobić z dykty.&lt;br /&gt;Bez śladu mózgu jest ktoś, kto pozwala psu za ową ścianą uciążliwie (jak zacięta płyta) szczekać o 24 w nocy oraz sikać i robić kupę w domu (ale o tym już było).&lt;br /&gt;Bez śladu mózgu jest również osoba, która - z pełną świadomością owej cienkości ściany - ustawia dwa (DWA!) budziki na 4:30 budząc mnie wcześniej, niż sama się zreflektuje, że pora wstawać.&lt;br /&gt;Bez śladu czegokolwiek - mózgu, sumienia, logicznego rozumowania jest ktoś, kto ma długów po pachy, ale opowiada o zapłaconej właśnie zaliczce na wakacje (trzeba odpocząć od bardzo ciężkiej pracy), o naprawianiu samochodu (bez tego nie można jechać na wakacje), o konieczności jeżdżenia  taksówką (samochód w naprawie, autobusem - fu!) i cieszy się, że ma najniższą krajową dzięki czemu komornik nic nie zabierze. Podziwiam tupet, kiedy opowiada to mnie - osobie bezpośrednio zainteresowanej odzyskaniem swojej kasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na co narzekam? Na to, że powyższe przykłady to objaw totalnej bezmyślności. Albo myślenia ograniczającego się tylko i wyłącznie do siebie. Nieliczenie się z innymi, zero empatii.&lt;br /&gt;I tak, jak pana budującego blok mogę zaliczyć do "wykonującego 200% normy" i stawiającego w pośpiechu  ścianę na jedną cegłę, tak ludzi opisanych poniżej nie jestem w stanie zrozumieć. Nijak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może po prostu: "bez śladu mózgu są niektórzy z nich"?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8102940540736351676?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8102940540736351676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/bez-sladu-mozgu-sa-niektorzy-z-nich.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8102940540736351676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8102940540736351676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/bez-sladu-mozgu-sa-niektorzy-z-nich.html' title='&quot;Bez śladu mózgu są niektórzy z nich&quot;'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TB9RDltN6AI/AAAAAAAAAMM/GyZ1yomIzI4/s72-c/klapouchy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-766545748745922657</id><published>2010-06-14T11:45:00.005+02:00</published><updated>2010-06-14T13:00:59.777+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Gołąbek (w) pokoju</title><content type='html'>Wszyscy wiemy, że to nie gołąb, tylko synogarlica turecka popularnie zwana sierpówką. Ale jednak (w) pokoju. W tej chwili przyjaciel domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBX7bkmh8DI/AAAAAAAAALs/_yC_fSkUs6s/s1600/pokoju.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 317px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBX7bkmh8DI/AAAAAAAAALs/_yC_fSkUs6s/s320/pokoju.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482564572493770802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W końcu dostał się na salony&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBX7pmuTJdI/AAAAAAAAAL0/humW3Ro_kXA/s1600/balet.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();}  catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBX9myrSq2I/AAAAAAAAAL8/yfP8L-TPToY/s1600/balet.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 237px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBX9myrSq2I/AAAAAAAAAL8/yfP8L-TPToY/s320/balet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482566964273654626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Z radości odwdzięczył się autorską interpretacją  jeziora łabędziego (bo na taniec z szablami to nie wygląda)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-766545748745922657?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/766545748745922657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/goabek-w-pokoju.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/766545748745922657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/766545748745922657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/goabek-w-pokoju.html' title='Gołąbek (w) pokoju'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBX7bkmh8DI/AAAAAAAAALs/_yC_fSkUs6s/s72-c/pokoju.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3081195170505908427</id><published>2010-06-12T08:33:00.005+02:00</published><updated>2010-06-12T09:01:05.921+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Upał, że mózg się lasuje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem ciepłolubna a i owszem. Ciągle uchodzę za zmarzlaka, bo mam zimne stopy, ręce i nos, który dodatkowo jest wtedy czerwony jak u Renifera Rudolfa. Około 25 stopni na zewnątrz mogę zdjąć długi rękaw. Przy 28 skarpetki. Ale przy 32 w cieniu zaczynam odczuwać brak powietrza. Jakaś magiczna granica tych 30 stopni powoduje, że mój mózg odbiera otoczenie, jako zupę (w moim przypadku pewnie rosół), w której tonę, zaduszam się i gotuję. Staram się wtedy odzież zrzucać i szukam najchłodniejszego miejsca w domu, ale to mało daje. Myślę sobie, że w taki upał najlepiej przestać się ruszać. Ale niee - trzeba wyjść na skwar.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBMv0l9xNHI/AAAAAAAAALk/bijkE4z0HiI/s1600/slonce.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBMv0l9xNHI/AAAAAAAAALk/bijkE4z0HiI/s320/slonce.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5481777752030917746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kochane Słońce&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najgorsze są wtedy te wszystkie cholerne sandałki, które mają paseczki powodujące bąbelki , ba - bąble - na stopach i otwory, przez które wsypuje się piach z chodników nieuprzątnięty jeszcze po zimie. Moje stopy wtedy płoną! Chyba wolę jednak zimne nóżki!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Dzisiejsza noc była tak gorąca, że obudziłam się zmęczona kompletnie. A czeka nas nie lepsza.  Będą burze i może lunie. Komary zjedzą nas żywcem. Liczę, że im tez dopiecze słońce, piorun je strzeli i nie będą miały siły przylatywać do mojego kurnika na kolację.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3081195170505908427?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3081195170505908427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/upa-ze-mozg-sie-lasuje.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3081195170505908427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3081195170505908427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/upa-ze-mozg-sie-lasuje.html' title='Upał, że mózg się lasuje'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TBMv0l9xNHI/AAAAAAAAALk/bijkE4z0HiI/s72-c/slonce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3567054637483161888</id><published>2010-06-07T06:56:00.005+02:00</published><updated>2010-06-07T07:44:14.219+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Z rana</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstaję sobie przed 6 rano, idę do kuchni i marzę, żeby garnki,  patelnie, deski do krojenia, talerze, widelce, noże w cudowny sposób zamieniły się w takie jednorazowego użytku. Albo umyły się same, lub chociaż poszły precz z zasięgu mojego wzroku na chwilę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAyGZa6SbwI/AAAAAAAAALc/qj-oh6wRx1s/s1600/kosz.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 296px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAyGZa6SbwI/AAAAAAAAALc/qj-oh6wRx1s/s320/kosz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479902617881702146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Taki jest oto rezultat dogadzania sobie na kolację.&lt;br /&gt;Żeby nie było niedomówień informuję, że Mąż mój zmywa. Tak normalnie zmywa sam z siebie i zdecydowanie więcej, niż kubek po kawie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3567054637483161888?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3567054637483161888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/z-rana.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3567054637483161888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3567054637483161888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/z-rana.html' title='Z rana'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAyGZa6SbwI/AAAAAAAAALc/qj-oh6wRx1s/s72-c/kosz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4708366925921337920</id><published>2010-06-03T20:35:00.007+02:00</published><updated>2010-06-03T20:58:53.775+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Bukiet prawie letni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnia - i pierwsza zarazem - próba upieczenia ciasta drożdżowego z rabarbarem zakończyła się produktem całkiem niezłym w smaku, aczkolwiek przypalonym od spodu i trochę za twardym. Nie żeby był to kamień, ale bardziej jak bułka drożdżowa i dlatego niezbyt mnie to usatysfakcjonowało.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAf6i5ZajZI/AAAAAAAAALU/WdbpvTDv8yg/s1600/bukiet.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAf6i5ZajZI/AAAAAAAAALU/WdbpvTDv8yg/s320/bukiet.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478622949149412754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Bukiet&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uparłam się więc i zakupiłam ponownie garść rabarbaru i zabrałam się do dzieła. W tej chwili właśnie czekam, aż moje drożdżowe ciasto wyrośnie sobie w cieple, żebym mogła powtykać weń kawałki kwaśnych łodyg i posypać kruszonką. Kruszonka - ta część ciasta wyszła mi idealnie (czy ja w ogóle już pisałam, że niezdolność do pieczenia ciast mam zaszczepioną genetycznie?).&lt;br /&gt;Jeśli tym razem drożdżowe mi nie wyjdzie poprzestanę na owocach pod kruszonką.  Słodkie, przepyszne i nic nie musi rosnąć, a co gorsza - później opadać tworząc cukierniczą katastrofę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, prosta kruszonka: 100g masła rozpuszczamy w rondelku a następnie mieszamy z 200g mąki zmieszanej ze 100g cukru.  Ja dosypuję dużą łyżkę zmielonych migdałów (można i więcej:) ) - wtedy kruszonka jest bardziej chrupka. Zaglądaliście do tabeli kalorycznej? Nie?  To nie zaglądajcie. Po prostu wcinajcie! Smacznego!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4708366925921337920?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4708366925921337920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/bukiet-prawie-letni.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4708366925921337920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4708366925921337920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/06/bukiet-prawie-letni.html' title='Bukiet prawie letni'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAf6i5ZajZI/AAAAAAAAALU/WdbpvTDv8yg/s72-c/bukiet.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1571225385342627815</id><published>2010-05-31T21:14:00.006+02:00</published><updated>2010-05-31T21:23:37.580+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Bombardowanie kaloryczne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj krótko i treściwie.&lt;br /&gt;Bierzemy:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;duży jogurt naturalny&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dwa duże, lub trzy małe dojrzałe banany (w brązowe plamki , niezbyt twarde - w zasadzie miękkie,  żadnych zielonych elementów)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki cukru (ja mam taki, co w nim trzymam laski wanilii), trochę cukru waniliowego jak kto nie ma takiego, co w nim trzyma te laski...&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki zmielonych migdałów&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miksujemy, przelewamy do szklanek (wychodzą dwie duże), pijemy.&lt;br /&gt;Kalorii nie liczymy, bo i nie ma po co :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1571225385342627815?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1571225385342627815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/bombardowanie-kaloryczne.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1571225385342627815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1571225385342627815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/bombardowanie-kaloryczne.html' title='Bombardowanie kaloryczne'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8045615716387691374</id><published>2010-05-29T15:31:00.014+02:00</published><updated>2010-05-29T21:56:54.379+02:00</updated><title type='text'>Trzecie życie szafki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio odkryłam, że najlepiej odpoczywam ...robiąc. Na co dzień dłubię niewielkie rzeczy, więc niesamowitą frajdę sprawia mi obrabianie większych gabarytów. Przyszła więc pora na szafkę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEYRUCkFbI/AAAAAAAAAK0/mSUGDawmSDY/s1600/szafka2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 221px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEYRUCkFbI/AAAAAAAAAK0/mSUGDawmSDY/s320/szafka2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476685307575539122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Rzeczona szafka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Szafka ta  zaczęła żyć drugim życiem po tym, jak z pionowej przerobiłam ja na poziomą. Możecie sobie wyobrazić, jak wyglądała wcześniej przechylając głowę w prawo. Aby doprowadzić ją do tego poziomego stanu musiałam tylko przełożyć szyny od szuflad i przesunąć półki.&lt;br /&gt;Po położeniu jej zyskałam dodatkowe miejsce (dłuuuugie) na postawienie różności. Zdecydowałam się na kwiaty:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEb1iVYw7I/AAAAAAAAAK8/YZEYkg8CRtY/s1600/szafka1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 233px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEb1iVYw7I/AAAAAAAAAK8/YZEYkg8CRtY/s320/szafka1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476689228422759346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I tak sobie stała szafka z kwiatami na górze, dopóki nie zmieniła się koncepcja. A może po prostu potrzebowałam zmiany kolorystycznej - w pokoju wszystko było od sasa do lasa. Szafka została więc wzięta w obroty i pomalowana na biało. Stwierdziłam również, że funkcja kwietnika mi się przejadła i teraz szafka zostanie przerobiona na ...siedzisko.&lt;br /&gt;Od sąsiadki dostałam w spadku mały, biały stolik z Ikei , więc cała koncepcja kolorystyczna zaczynała mieć ręce i nogi. Co najlepsze - trafiła się nam promocja na upatrzone poduchy i kupiłam 5 sztuk za mniej, niż poprzednio kosztować miały 4. Szafka po przemalowaniu i zaadaptowaniu do nowej roli wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEdUc4L1lI/AAAAAAAAALE/9KGzcDXTqis/s1600/szafka3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEdUc4L1lI/AAAAAAAAALE/9KGzcDXTqis/s320/szafka3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476690859045672530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Siedzisko&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Na sam koniec - nie mogłam sobie odmówić - na ścianie zawisł zegar kolejowy. Rzecz jasna - również objęła go obniżka ceny i w końcu mogłam odwrócić nim uwagę od straszącego na ścianie klimatyzatora.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEevobamkI/AAAAAAAAALM/vaCLgIKPRXU/s1600/zegar.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 243px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEevobamkI/AAAAAAAAALM/vaCLgIKPRXU/s320/zegar.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476692425514326594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Zegar&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz wysiaduję naprzeciwko tych wszystkich zmian i się gapię. Jestem bardzo, bardzo zadowolona z efektu. Chociaż mam jakieś dziwne wrażenie, że jeszcze coś bym zmieniła :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Apendyks&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Szafka po ułożeniu w pozycji horyzontalnej wymagała przyczepienia półek, które w pionie swobodnie leżały na kołeczkach. Sprawę załatwiłam małymi kątownikami. Można - rzecz jasna przywiercić półki od zewnątrz, ale mi zależało na tym, żeby nie było śladów śrub na bokach szafki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Malowanie okleiny nie było łatwą sprawą. Całość zmatowiłam papierem ściernym o gramaturze 400, proponuję również odtłuścić powierzchnię wodą z płynem do mycia naczyń. Przyznam się, ze nie chciało mi się używać primera pod farbę. Stwierdziłam, ze szafka nie będzie zbyt eksploatowana poprzez suwanie po niej ciężkich sprzętów i zrezygnowałam z gruntowania. Niemniej zalecam. Farba użyta do pomalowania to biała alkidowa Everal firmy Tikkurila. Pod to kupujemy grunt tej samej firmy. Uprzedzam od razu - do malowania wałek (jak do olejnej) i nic innego. W rogach użyłam gąbeczki (takiego nawet zwykłego zmywaczka można - byle sprawdzić, czy nie puści koloru). Do doczyszczania się jako rozpuszczalnika używamy benzyny lakowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem tylko czekamy na wyschnięcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zegar i poduchy do kupienia w Jysk :) Polecam polować na promocje!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8045615716387691374?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8045615716387691374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/trzecie-zycie-szafki.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8045615716387691374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8045615716387691374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/trzecie-zycie-szafki.html' title='Trzecie życie szafki'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/TAEYRUCkFbI/AAAAAAAAAK0/mSUGDawmSDY/s72-c/szafka2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4006295594772261399</id><published>2010-05-26T07:31:00.012+02:00</published><updated>2010-05-26T08:34:12.023+02:00</updated><title type='text'>Dla Mamy</title><content type='html'>Dziś wiadomo - Dzień Matki. Matek w zasadzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matki Teresy (nie mylić z Agnieszką z Macedonii, później z Kalkuty) - wszystkiego naj naj - jak zdążę to mnie mój Mąż a syn Twój po drodze zgarnie do Ciebie wraz z życzeniami i kwiatem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matki Polki - to Mama Majeczki - przekaż, Maju, wszystkiego najlepszego ode mnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mojej Siłaczki - Mamy niewielkiej wzrostem, ale serca ogromnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S_y9TzlUPMI/AAAAAAAAAKs/Nvs1rghr2uk/s1600/tulipany.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 220px; height: 165px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S_y9TzlUPMI/AAAAAAAAAKs/Nvs1rghr2uk/s320/tulipany.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475459394937568450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kochana Mamo!&lt;br /&gt;Chciałabym, żeby wszelkie ciężary, które przygniatają Cię na co dzień w końcu spadły z Twoich ramion. Tak, żebyś mogła powiedzieć "dzisiaj czuję się tak lekka, że chyba sobie zatańczę".&lt;br /&gt;Ponadto, Kochana Mamo, szukałam dzisiaj dla Ciebie jakiegoś stosownego wiersza do zacytowania.&lt;br /&gt;Uwielbiam K.I. Gałczyńskiego. I każdy mógłby pomyśleć, że zaraz tu wkleję "Spotkanie z Matką" i będzie pozamiatane. Nie - tak się nie stanie, choćby ze względu na to, że słowa "ona mi pierwsza pokazała księżyc" kompletnie mijają się z prawdą.  Atlas Nieba wraz z mapą Księżyca pokazał mi ojciec. Ten wiersz odpada więc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest inny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Les danses des polonais - Matkom-Polkom"&lt;/span&gt; z niego zacytuję fragment:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gdy Pani, żując pomarańcze,&lt;br /&gt;zada pytanie, czy ja tańczę&lt;br /&gt;i czy z Nią tańczyć chcę,&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;odpowiem wtedy: Cóż za fopa!&lt;br /&gt;Jeden zna taniec moja stopa,&lt;br /&gt;“Une danse des Polonais”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ach, to jest taniec wszak prapolski,&lt;br /&gt;tak stary, jak Skład Apostolski,&lt;br /&gt;starszy niż Totentanz,&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;bowiem od lat Pierwszego Mieszka&lt;br /&gt;po Serafinowicza Leszka&lt;br /&gt;powtarza się jak trans.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Magicznie usypianych figur,&lt;br /&gt;depcących brzeg polskiego Stygu&lt;br /&gt;ponurą “polką” swą…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="overflow: hidden; color: rgb(0, 0, 0); background-color: transparent; text-decoration: none; border: medium none; text-align: justify;" id="TixyyLink"&gt;&lt;br /&gt;Ciąg dalszy jest już wybitnie polityczny, do poczytania: &lt;a href="http://www.dobrze.pisz.pl/galczynski/les-danses-des-polonais-matkom-polkom.html#ixzz0p0sMHTzN"&gt;TU&lt;/a&gt; .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji tego, Kochana Mamo, że wszystko się zbiega do polityki wklejam Ci wiersz nie związany w ogóle z Dniem Matki. Jest za to bardzo zabawny (mimo tego, iż kończy się zejściem podmiotu lirycznego), trochę historyczny i polityczny ale na pewno pomaga na napięcia nerwowe - wszak śmiech to zdrowie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Ballada o mrówkojadzie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Żył - był pewien mrówkojad,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;raz dojadł, raz nie dojadł,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;gdy chory, to się leczył,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;żarł mrówki - siłą rzeczy,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;słowem, żył, jak wypada&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;żyć życiem mrówkojada.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lubił wieś, bek owiec,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;un peu peeselowiec,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;lecz nie zanadto, czyli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak grał, żeby tańczyli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(ostrożnie, proszę pana,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;z grą na dwóch fortepianach!)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;("Źle skończysz mrówkojadzie!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mawiała ciocia w sadzie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Ja cię ostrzegam Heniu."&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Henio w sprawie menu:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Do jasnej karbidówki,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciągle mrówki i mrówki!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy mnie się nie należy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;jaki pomidor świeży&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;albo z chrzanem parówki,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tylko mrówki i mrówki ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo wciąż mrówkojadwisia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mówiła: mrówki dzisiaj.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Więc go zdenerwowało,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Poszedł do miasta z pałą;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;patrzy: lampa się świeci,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;siedzą, jedzą poeci,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;golonka z wielkim chrzanem,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;piwo pod fortepianem;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Więc mrówkojad pokorny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wszedł, powiedział - Good morning.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Toż to był szlagier! Super!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prezes aż rozlał zupę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i krzyknął - Mammo moja,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;autentyczny mrówkojad!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To są właśnie te szczyty:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;znakomity prymityw.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tu każdy mowę palnie,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wznoszą go kulturalnie,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;czytają mu w "Kamenie",&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Przekrój" i "Odrodzenie",&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i "Świerszczyka" i "Słonko"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i częstują golonką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lecz - rzecz nieprzyzwoita -&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgwałcił go sodomita,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;a w nos mu wieszcz Pacholczyk&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wbił kalambur jak kolczyk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mrówkojad z festiwalu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyszedł prawie bez żalu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A czując, że niebawem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;umrze nad pewnym stawem,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;stworzył, nim spadła klamka,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;taki nagrobek w ramkach:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tutaj leży Mrówkojad&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;jad jad jad aż się dojadł&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgubiła gogolonka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;przechodniu zdejmka pelusz*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Patrz: idzie "Pchła-szachrajka",&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na grób niesie dwa jajka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i płacze;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;za nią "Kaczka-dziwaczka"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;także płacze jak płaczka,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tylko inaczej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tu pewien krytyk rzekłby:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Plagiat. Ściągnięte z Brzechwy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przepraszam, czy za te parę "kawałków" mam zaraz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;panu napisać "Księgi Narodu i Pielgrzymstwa"?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;*W poezji mrówkojadów "kapelusz" i "golonka" rymują się&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bez zarzutu. Vide traktat tegoż aut. w jęz. ang. pt.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"All about mroovcoyads".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4006295594772261399?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4006295594772261399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/dla-mamy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4006295594772261399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4006295594772261399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/dla-mamy.html' title='Dla Mamy'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S_y9TzlUPMI/AAAAAAAAAKs/Nvs1rghr2uk/s72-c/tulipany.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4928905401239688303</id><published>2010-05-19T09:37:00.004+02:00</published><updated>2010-05-19T11:57:42.323+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Komórka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Się zdenerwowałam. Chyba dziczeję. Albo normalnieję? Jedno z dwóch.&lt;br /&gt;Denerwuje mnie telefon - a dokładnie jego pewne aspekty. Podejrzewam, że aparat sam w sobie nie jest zły. Ale to jak się go używa może być koszmarem.&lt;br /&gt;Z ciekawości poszukałam w sieci czegoś o savoir vivre używania telefonu komórkowego. To, co znalazłam wcale mnie nie przekonało. Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że ktoś ciężko myślący napisał parę porad dla wyjątkowo niekumatych bałwanów.  Najbardziej przerażające jest jednak to, że nawet tych - wydawałoby się "oczywistych" - zasad duża część ludzi nie stosuje.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Dzwoni telefon - odbierz i odejdź porozmawiać na bok"...  &lt;/span&gt;Niee - gadaj, wrzeszcz przy stole podczas rodzinnego obiadu, kolacji we dwoje, w środku restauracji. Krzycz jeszcze że zasięgu brak i biegaj jak wariat między stolikami.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Staraj się nie prowadzić rozmów w środkach komunikacji publicznej" &lt;/span&gt; Hahaha - no jak to? To skąd ja - całkiem obca osoba jadąca autobusem - będę wiedzieć, że: Małgośka się k**** urżnęła na imprze u Włodka i że k**** kupiła sobie różowe k**** majty z koronki, które jej wystają ze spodni jak siedzi k**** w ławce na geografii. Bo tam są niskie krzesła w tej sali, k**** no nie?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To takie dwa przykłady. Ale ja zmierzam do czegoś innego.&lt;br /&gt;Komórka dała ludziom jakieś niepisane prawo wymagania od innych ODEBRANIA telefonu. Nie ważne, czy właśnie kupujesz marchewkę, czy siedzisz na tronie, czy po prostu nie chcesz gadać. Nie odbierzesz - masz przerąbane. Foch to minimum na co można się narazić. Nie chodzi tu o sytuacje, kiedy możemy wyłączyć telefon i dać sobie luz - chociaż wyłączenie telefonu też może być obrazą czyjegoś majestatu. I zupełnie czym innym jest nie odebrać telefonu od Męża/Żony a czym innym od osoby bardziej obcej.&lt;br /&gt;Czy czujecie się źle dzwoniąc do kogoś, kto nie odbiera? Może ktoś nie chce rozmawiać z Wami w biegu, hałasie, może jedzie tramwajem? A może olewa sprawę? Myślicie tak czasem?&lt;br /&gt;Czujecie się komfortowo odbierając telefon w centrum handlowym nagabywani do podjęcia szybkiej decyzji o zmianie abonamentu (na wyższy)? A jeszcze lepiej - gdy wasi "znajomi" dzwonią w wygodnych - dla nich - momentach rozwodząc się w godzinnych wynurzeniach, kiedy Wy właśnie chcecie wsiąść do samochodu i sterczycie na deszczu?&lt;br /&gt;Czasem powiedzenie "zadzwoń później, bo nie mogę rozmawiać" nic nie daje. Sms o takiej treści czasem również nie daje nic (no czasem daje foch), bo telefon zaczyna dzwonić po 5 minutach, albo uparcie o tej samej porze dnia następnego (szczególnie, gdy piszemy, że jesteśmy ostatnio bardzo zabiegani).&lt;br /&gt;Potem jesteśmy poobrażani ze wszystkimi od których nie odebraliśmy telefonu i sami oddzwaniając odbijamy się od słuchawki. I jak - obrazić się też?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4928905401239688303?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4928905401239688303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/komorka.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4928905401239688303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4928905401239688303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/komorka.html' title='Komórka'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2273978360729012559</id><published>2010-05-18T07:31:00.005+02:00</published><updated>2010-05-19T09:40:29.883+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wynalazki'/><title type='text'>Koncepcja Kapsuły (powraca)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że to dziwny tytuł jak na blog kury domowej. Chcę jednakże zaznaczyć, że kura jest inżynierem. Być może nie z dziedziny budowy promów kosmicznych, ale zawsze lubiła techniczne zagadnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O co chodzi z tą Kapsułą?&lt;br /&gt;Od bardzo dawna, gdy tylko aura za oknem dawała mocno w kość, a perspektywa wyjścia  wywoływała ciarki na plecach marzyłam o stworzeniu dla ludzi Kapsuł. Pojazdy owe napędzane prądem, czy jakimś ciekawym, niedrogim, ekologicznym paliwem zamykałyby takiego ludzia w sobie, jak skorupka M&amp;amp;M'sa orzeszek i pozwalałyby na komfortową podróż do celu. W środku klima, radio i inne takie. No i miejsce na zakupy. Taki seagway w obudowie i z bajerami. Wiem wiem - zaraz powiecie, że już to ktoś wymyślił. No rzecz jasna! Przecież nie tylko ja mam wyjściowstręt podczas takiej pogody. No - niektórzy w ogóle mogą mieć totalnego lenia do poruszania się i już rośnie przede mną futurystyczna wizja ludzi niezdolnych do samodzielnego wykonania dwóch kroków. Zanik nóżek i takich tam...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S_IwoFwJIWI/AAAAAAAAAKI/0wlXsF2WKmA/s1600/kapsula.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 252px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S_IwoFwJIWI/AAAAAAAAAKI/0wlXsF2WKmA/s320/kapsula.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472489962505576802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ale zanim by się to stało mogłabym sobie trochę pojeździć do sklepu i  z powrotem bez marznięcia, moknięcia i obrywania sobie rąk siatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Was ciepło i sucho (nie oschle - nie, nie). Mam nadzieję, że omijają Was zalania.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2273978360729012559?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2273978360729012559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/koncepcja-kapsuy-powraca.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2273978360729012559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2273978360729012559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/koncepcja-kapsuy-powraca.html' title='Koncepcja Kapsuły (powraca)'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S_IwoFwJIWI/AAAAAAAAAKI/0wlXsF2WKmA/s72-c/kapsula.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5749524532724313773</id><published>2010-05-09T22:07:00.008+02:00</published><updated>2010-05-19T09:39:57.488+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Kanapka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obecny tydzień obfitował w dużo pracownianych zajęć - dosyć efektywnych (i efektownych przy okazji), ale o tym niedługo na blogu &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/"&gt;Artefaktorii&lt;/a&gt;. Ja - Kura Domowa byłam w związku z powyższym mało domowa, bo częściej siedziałam w farbach, niż w garnkach. Zrobiłam również z Mężem kilka kilometrów na rowerze. Teraz patrzę z ukosa na zaschnięte błoto na oponach i nawet nie oddycham w tamtą stronę, żeby nie odpadło na podłogę. No tak, ale gdzie tu kanapka? Kanapki już nie ma - zjedzona. Podczas zjadania jej przyszło mi do głowy zapytać Was o Waszą ulubioną. Ja wiem, że to może być trudne - wydaje się, że kanapka to proza dnia codziennego i mówienie o jakiejś "ulubionej" jest dziwne. Ale gdyby się dłużej zastanowić - każdy ma jakąś taką dyżurną, dobrą.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S-cdpkWnnaI/AAAAAAAAAKA/N4umdb8Ynhg/s1600/kanapka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 221px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S-cdpkWnnaI/AAAAAAAAAKA/N4umdb8Ynhg/s320/kanapka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469372872435146146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jak najprościej rozpoznać ulubioną kanapkę? Ja mam sposób - wyobrażam sobie, jaką kanapkę mogłabym zjeść po zjedzeniu pięciu innych, tudzież po napchaniu się śniadaniem. Tak na finał - co jeszcze jestem w stanie w siebie wtłoczyć?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ulubiona kanapka to kanapka z żółtym serem (dziurawym mocno) i powidłami śliwkowymi. Często zastępuję powidła dżemem własnej roboty.  Połączenie słonego sera ze słodyczą owoców - mniam! Piszę tu o bardzo prostej kanapce, bo mogę ja zrobić w każdym dniu roku - nie jest sezonowa, nie jest skomplikowana... Czasem stosuję jej wariacje w postaci pieczywa - zamiast na bułce robię na grubej, opieczonej kromce chałki (niebo w gębie). Czasem na świeżym chlebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra - teraz Wasza kolej. Ulubiona kanapka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5749524532724313773?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5749524532724313773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/kanapka.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5749524532724313773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5749524532724313773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/kanapka.html' title='Kanapka'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S-cdpkWnnaI/AAAAAAAAAKA/N4umdb8Ynhg/s72-c/kanapka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1794585411699738212</id><published>2010-05-02T22:46:00.033+02:00</published><updated>2010-05-19T09:39:43.370+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Wycieczka do Działoszyna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długi weekend majowy zafundował nam pogodę lekko deszczową. Nie zniechęciło to jednak mieszczuchów do wyrwania się na łono przyrody. Tych, którzy jednak zostali w domach zapraszam - chociażby wirtualnie - na wycieczkę do Załęczańskiego Parku Krajobrazowego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do parku dostaliśmy się samochodem. Nasz przyjaciel, który był pomysłodawcą całego przedsięwzięcia zapakował nas do auta i z przewodnikiem w postaci Hołka wyruszyliśmy na spotkanie z przygodą :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93mMpRfL5I/AAAAAAAAAIQ/X7HD1cJDKDU/s1600/friend.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93mMpRfL5I/AAAAAAAAAIQ/X7HD1cJDKDU/s320/friend.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466778627609669522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;friend - mam nadzieję, że nie ujawniam nielegalnie wizerunku&lt;/span&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93mv_3iobI/AAAAAAAAAIY/nxm0ExAP5o8/s1600/kopalnia.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 199px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93mv_3iobI/AAAAAAAAAIY/nxm0ExAP5o8/s320/kopalnia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466779234970280370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;widoki po drodze - kopalnia Bełchatów&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93p_KjvrdI/AAAAAAAAAIg/ZSjCGukB0Kc/s1600/kolazlas1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93p_KjvrdI/AAAAAAAAAIg/ZSjCGukB0Kc/s320/kolazlas1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466782794072960466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na miejscu powitał nas ...las - panowie pędzili przodem a ja robiłam dokumentację zdjęciową&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S939UC3YRMI/AAAAAAAAAJ4/CYjo98eTpoE/s1600/kolazlas2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S939UC3YRMI/AAAAAAAAAJ4/CYjo98eTpoE/s320/kolazlas2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466804043506009282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;duża tablica opisywała czego nie wolno i ...przejścia brak - chyba nas tu nie chcą :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();}  catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93sUOAZDyI/AAAAAAAAAIw/SpGBZF7aP6U/s1600/skalkikolaz.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 160px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93sUOAZDyI/AAAAAAAAAIw/SpGBZF7aP6U/s320/skalkikolaz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466785354798927650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;w końcu dotarliśmy w jakieś miejsce ze skałkami, co oznaczało, że jaskinie są w pobliżu&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93s6FwBhfI/AAAAAAAAAJA/H7XWlfpqHpY/s1600/run.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 186px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93s6FwBhfI/AAAAAAAAAJA/H7XWlfpqHpY/s200/run.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466786005417821682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;popędziłam więc na poszukiwania (w tle jedna z jaskiń - zamknięta klapą na trzy spusty)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93uum_Q8zI/AAAAAAAAAJI/w-5ltrgs4L8/s1600/jaskinie1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93uum_Q8zI/AAAAAAAAAJI/w-5ltrgs4L8/s320/jaskinie1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466788007204942642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;pozostałe atrakcje jaskiniowe prezentowały się podobnie - za kratami, środki podziwialiśmy (Mąż z lewej podziwia) z daleka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93v9Ak8okI/AAAAAAAAAJQ/49ZA0Jm8Eyw/s1600/jaskinie2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93v9Ak8okI/AAAAAAAAAJQ/49ZA0Jm8Eyw/s320/jaskinie2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466789354103677506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;inne jaskinie - bez krat, aczkolwiek wcisnąć się tam nie dało (chyba, że ktoś życzy sobie utknąć jak Puchatek w norze królika)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();}  catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93xfwInTII/AAAAAAAAAJY/ZUew0RgQ6Hw/s1600/roslinki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93xfwInTII/AAAAAAAAAJY/ZUew0RgQ6Hw/s320/roslinki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466791050496920706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;pozostało więc fotografować miejscową florę (prawe zdjęcie - trzeba zaznaczyć - robił Mąż)...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93ylU2HqQI/AAAAAAAAAJg/uQqO9fZTvRY/s1600/fauna.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93ylU2HqQI/AAAAAAAAAJg/uQqO9fZTvRY/s320/fauna.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466792245762435330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;...oraz faunę&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I już trzeba było wracać, bośmy się głodni zrobili&lt;/span&gt; nieziemsko. W drodze powrotnej udało nam się wypatrzyć przepiękny pałacyk - dworek na wyspie (nie mam pojęcia co to była za miejscowość, ale widać było, że ktoś zaczął remont otoczenia):&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();}  catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93z1VvVpKI/AAAAAAAAAJo/h0oEc9_FTCQ/s1600/palac.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93z1VvVpKI/AAAAAAAAAJo/h0oEc9_FTCQ/s320/palac.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466793620391961762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;pałacyk - front&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S930gMo-CxI/AAAAAAAAAJw/drd3Xk-wiyI/s1600/palac2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 235px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S930gMo-CxI/AAAAAAAAAJw/drd3Xk-wiyI/s320/palac2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466794356683705106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;klimatycznie rozpadające się skrzydło :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Po powrocie do domu padliśmy. Mam nadzieję, że Wam też podobała się wycieczka (wirtualna co prawda, ale zawsze jakaś). Jeszcze raz wielkie dzięki W! Było co najmniej zaczepiście :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1794585411699738212?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1794585411699738212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/wycieczka-do-dziaoszyna.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1794585411699738212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1794585411699738212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/05/wycieczka-do-dziaoszyna.html' title='Wycieczka do Działoszyna'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S93mMpRfL5I/AAAAAAAAAIQ/X7HD1cJDKDU/s72-c/friend.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2233409450073906025</id><published>2010-04-26T08:16:00.006+02:00</published><updated>2010-05-19T09:38:46.632+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Dziwne spacery, wiosna i kokiet.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu słońce zaczyna wygrywać z powietrzem polarno - morskim i popołudniami robi się ciepło. Kwiaty kwitną, drzewa kwitną, ja smarkam, ale i tak chodzę na spacery podziwiać naturę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj poszlismy sobie z Mężem na spacer. Tak bardzo potrzebowaliśmy spokoju, że zawędrowaliśmy na ...cmentarz. Okazało się, że to najspokojniejsze miejsce w mieście. Nie słychać samochodów, hałasu. Ludzie nie śmiecą, nie piją, a dresów brak. Stara część cmentarza z wielkimi drzewami jest piękna. Park miejski, co prawda, mamy całkiem niedaleko, ale ten spacer uzmysłowił mi, że tam wcale nie jest tak relaksująco. Ironia, hę - odstresowywać się na cmentarzu..? Czy Wy też zauważyliście, że to najczystsze miejsca w mieście?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie ze spaceru czekał na mnie mój zwierzak dochodzący. A raczej dolatujący. Mam taką znajomą sierpówkę (nie wiem czemu podejrzewam, że to jest TEN sierpówek, a nie TA sierpówka). Przylatuje na ziarenka. Ostatnio przyprowadził narzeczoną. Ogólnie jest kokietem strasznym i dzięki temu zrobiłam mu ładne zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S9U1t9d3sdI/AAAAAAAAAIA/CjoWL7DzgcY/s1600/sierpowka.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S9U1t9d3sdI/AAAAAAAAAIA/CjoWL7DzgcY/s320/sierpowka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464332786594197970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S9U2JG5VuuI/AAAAAAAAAII/aDnFCdas9nY/s1600/sierpowka2.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S9U2JG5VuuI/AAAAAAAAAII/aDnFCdas9nY/s320/sierpowka2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464333252981799650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przy okazji zarejestrowałam, że okna trzeba umyć. Aż wstyd Wam takie pokazywać, ale trudno - ja mam kotłownię obok bloków i ptactwo rozrabiające w donicy... Czuję się usprawiedliwiona :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2233409450073906025?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2233409450073906025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/dziwne-spacery-wiosna-i-kokiet.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2233409450073906025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2233409450073906025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/dziwne-spacery-wiosna-i-kokiet.html' title='Dziwne spacery, wiosna i kokiet.'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S9U1t9d3sdI/AAAAAAAAAIA/CjoWL7DzgcY/s72-c/sierpowka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1348119628758647488</id><published>2010-04-17T20:03:00.010+02:00</published><updated>2010-04-18T10:21:03.183+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Po-rwania c.d. i przepis</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po tych dwóch tygodniach męczarni i czwartkowym finale wracam do żywych i nie mogę usiedzieć na miejscu. Wysprzątałam mieszkanie, zmieniłam aranżację na wiosenną no i upiekłam te ciasteczka:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S8n4nA3ZCiI/AAAAAAAAAHw/HJ6WIv-nKxI/s1600/ciasteczka1.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S8n4nA3ZCiI/AAAAAAAAAHw/HJ6WIv-nKxI/s320/ciasteczka1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461169372294351394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka szkoda, że te zdjęcia nie pachną... Ślinka by Wam pociekła, że hej! :D&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S8n5EdDl4RI/AAAAAAAAAH4/uggQoildj5A/s1600/ciasteczka2.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 230px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S8n5EdDl4RI/AAAAAAAAAH4/uggQoildj5A/s320/ciasteczka2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461169878077923602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jeśli ktoś chętny na przepis - proszę o sygnał, wstawię. Jest bajecznie prosty. A ciasteczka prawdziwe - domowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;W związku z zapotrzebowaniem - przepis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;W dużą miskę sypiemy: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2 i 3/4&lt;/span&gt;&lt;span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w porywach do 3 szklanek&lt;/span&gt;&lt;span&gt; (tylko ten "poryw 1/4" zostawcie w szklance na razie) -  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nieczubatych - mąki pszenne&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;j&lt;/span&gt;, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;span&gt; oraz &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3/4 szklanki cukru&lt;/span&gt;&lt;span&gt; wymieszanego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z cukrem waniliowym&lt;/span&gt;&lt;span&gt; (waniliowego musicie sobie wg uznania, jak lubicie)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;na patelence rozpuszczamy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4 łyżki masła&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;...i wlewamy je do jakiegoś naczynia (wyższego - będziemy miksować), do którego dorzucamy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2 jaja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2 łyżki oleju&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szczyptę soli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Mokre miksujemy, po czym wlewamy do naszej miski z suchym. Do wstępnego mieszania przyda się widelec, potem wyrabiamy łaporęcznie. Ciasto nie może być zbyt twarde. Ja zawsze daję na początek mniej mąki, której ewentualnie dodam później.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Tłustą kulę ciasta zawijamy w jakąś torebkę i wrzucamy do lodówki na godzinę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Po godzinie wyjmujemy, odrywany z kuli kawałek i wałkujemy na grubość ok 3-4mm (im cieńsze tym bardziej suche będą ciasteczka) - pamiętajcie, że będą rosnąć. Teraz przydać się nam może nasza resztka mąki - jeśli ciasto przy wałkowaniu zbytnio się rozłazi to wgniatamy ją.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Wycinamy ciasteczka, kładziemy na papier do pieczenia na blasze. Z tej ilości ciasta wychodzą  ok. 2 blaszki. Ja czasem zostawiam połowę kuli w lodówce i piekę na następny dzień)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Piekarnik nastawiamy na 175 stopni pieczemy około 10 minut (lub odrobinę dłużej, pod koniec kontrolując non-stop stopień zarumienienia, bo lubią się szybko przypalić). Zalecam pieczenie bez termoobiegu, a jak już to włączenie go pod koniec, żeby lekko zrumienić ciasteczka, które ogólnie mają być koloru dość bladego - ale do tego dojdziecie w praktyce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciastka trzymamy w blaszanej puszce ( u mnie nie da rady - zjedzone są od razu).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1348119628758647488?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1348119628758647488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/po-rwania-cd.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1348119628758647488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1348119628758647488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/po-rwania-cd.html' title='Po-rwania c.d. i przepis'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S8n4nA3ZCiI/AAAAAAAAAHw/HJ6WIv-nKxI/s72-c/ciasteczka1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4473586793705337888</id><published>2010-04-17T11:39:00.001+02:00</published><updated>2010-04-17T11:40:42.285+02:00</updated><title type='text'>Po-rwanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję Kochani za te wszystkie miłe słowa - jest nadzwyczaj dobrze. Została opuchlizna i takie tam bóle niewielkie. Największy to chyba głowy :)&lt;br /&gt;Rozpieszczam się przecierowymi zupkami, pogodziłam się nawet z parówkami. Jestem zaskoczona, że tak szybko doszłam do siebie.&lt;br /&gt;Dzisiaj będę robić ciasteczka maślane (ale zjem je oczywiście dopiero za kilka dni jak dobrze pójdzie i jak coś w ogóle zostanie). Wczoraj kupiłam bajerne foremki o przeróżnych kształtach. Krogulcu - tobie do gustu pewnie przypadną jeże :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4473586793705337888?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4473586793705337888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/po-rwanie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4473586793705337888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4473586793705337888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/po-rwanie.html' title='Po-rwanie'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8347467599198738700</id><published>2010-04-14T09:46:00.003+02:00</published><updated>2010-04-14T09:55:06.586+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Dni bardzo zajęte</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę zdążyć z wieloma rzeczami przed wyłączeniem na parę dni z życia. Siedzę właśnie spuchnięta, na antybiotyku,  z zębem do wyrwania. To już jutro. Ten ząb prześladował mnie od początku założenia bloga. Tylko tym razem zdiagnozowano go prawidłowo i trzeba rwać. Może w końcu spokój będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja odkreślam w notatniczku rzeczy wykonane. Codziennie coś.&lt;br /&gt;Następnego wpisu spodziewajcie się jakoś nieprędko. Jak wydobrzeję po jutrzejszym.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8347467599198738700?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8347467599198738700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/dni-bardzo-zajete.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8347467599198738700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8347467599198738700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/dni-bardzo-zajete.html' title='Dni bardzo zajęte'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1830758369245034969</id><published>2010-04-11T00:11:00.001+02:00</published><updated>2010-04-11T00:14:04.767+02:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Ciężko zasnąć, bo jak tu nie myśleć... Po prostu ciężko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1830758369245034969?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1830758369245034969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1830758369245034969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1830758369245034969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2555660121920046860</id><published>2010-04-09T11:20:00.005+02:00</published><updated>2010-04-09T12:17:42.916+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zagadki'/><title type='text'>Łamimóżdżek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kura domestica właśnie robi porządek na dysku, co jest wyczynem nie lada jakim, gdyż - mimo ptasiej natury - ma tendencje do chomikowania.&lt;br /&gt;Dlatego dzisiaj coś z wykopalisk postanawiam wrzucić. Zagadkę na weekend. To nie będzie zagadka konkursowa, ponieważ nawet ja nie pamiętam rozwiązania. Ale chętnie sama do niego dojdę poprzez łamigłowienie się w wolnych chwilach.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S774FmzYZ-I/AAAAAAAAAHo/zsL2GVnlDRw/s1600/kura.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 288px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S774FmzYZ-I/AAAAAAAAAHo/zsL2GVnlDRw/s400/kura.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458072573618710498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zagadka jest stara i - jak kawał z brodą - zarośnięta. Mogę mieć tylko nadzieję, że jeśli ją znacie, to przynajmniej nie pamiętacie rozwiązania i jeszcze raz będziecie mogli się trochę rozerwać umysłowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto ona:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ZAGADKA EINSTEINA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legenda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(hehe - legenda*&lt;/span&gt;) mówi, że zadanie to zostało wymyślone przez Einsteina. Według niego 98 % ludzkiej populacji nie jest w stanie go rozwiązać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 ludzi zamieszkuje 5 domów w 5 różnych kolorach. Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów. Hodują zwierzęta 5 różnych gatunków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pytanie : Kto hoduje rybki ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Norweg zamieszkuje pierwszy dom&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Anglik mieszka w czerwonym domu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu białego&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Duńczyk pija herbatkę&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Mieszkaniec żółtego domu pali Dunhille&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Niemiec pali Marlboro&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Mieszkaniec środkowego domu pija mleko&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Palacz Rothmansów ma sąsiada, który pija wodę&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Palacz Pall Malli hoduje ptaki&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Szwed hoduje psy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Norweg mieszka obok niebieskiego domu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Hodowca koni mieszka obok żółtego domu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Palacz Philip Morris pija piwo&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W zielonym domu pija się kawę&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* przypisek kury d&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2555660121920046860?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2555660121920046860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/amimozdzek.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2555660121920046860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2555660121920046860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/amimozdzek.html' title='Łamimóżdżek'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S774FmzYZ-I/AAAAAAAAAHo/zsL2GVnlDRw/s72-c/kura.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4477544451753398982</id><published>2010-04-07T08:38:00.010+02:00</published><updated>2010-04-09T11:55:21.649+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Hyc do przodu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niby święta, niby szał kuchenno - porządkowy, a potem niby tylko grubniemy :) Niby poza tym leniwie - kanapa, stół, talerzy stos. Nie gotujemy - dojadamy, a na trzeci dzień mamy już dosyć zabierania sałatki do pracy.&lt;br /&gt;Ja w święta kompletnie nie kontaktowałam - ząb mnie wykończył - zaczął w czwartek, skończył wczoraj. Potem wykończyły mnie antybiotyki - efekt: gil do pasa, a w międzyczasie leki przeciwbólowe - o efekcie pisać nie będę. Moje Mężowe Kochanie  postawiło mi nowy system, a ja w swojej  nieprzytomności skasowałam sobie ważne pliki.&lt;br /&gt;Mimo to święta zaowocowały pozytywnie i po nich się rusza coś do przodu. W poniedziałek moja pisanka wygrała w konkursie pisankowym, potem znajomy zamówił u mnie biżuterię dla dziewczyny. Wczoraj biżuteria poszła w świat, a dla odmiany przyszła (w końcu!) paczka z moimi rzeczami z galerii. Mąż odzyskał pliki i wszystko stało się piękne.&lt;br /&gt;Jeszcze trochę męczarni mnie czeka - w przyszłym tygodniu rwanie zęba przed którym (z powodów oczywistych) muszę zdążyć z ZUSem, PITem i innymi papierami. A potem liczę na to, że będzie spokój. W końcu. I od rana podśpiewuję sobie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="306" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/e2XP5cc-AAQ&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/e2XP5cc-AAQ&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="306" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dedykuję wszystkim potrzebującym odżycia na wiosnę!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4477544451753398982?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4477544451753398982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/hyc-do-przodu.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4477544451753398982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4477544451753398982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/hyc-do-przodu.html' title='Hyc do przodu'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1716335124992408238</id><published>2010-04-03T09:42:00.003+02:00</published><updated>2010-04-09T11:54:39.188+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><title type='text'>Kurczak</title><content type='html'>Kto powiedział, że kurczak wielkanocny nie ma prywatnego życia? Oprócz siedzenia między pisankami on też ma swoje pasje...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7byCdmB8VI/AAAAAAAAAHg/NbRU_2Y-cjs/s1600/kolaz2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7byCdmB8VI/AAAAAAAAAHg/NbRU_2Y-cjs/s400/kolaz2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455814122723733842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1716335124992408238?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1716335124992408238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/kurczak.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1716335124992408238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1716335124992408238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/kurczak.html' title='Kurczak'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7byCdmB8VI/AAAAAAAAAHg/NbRU_2Y-cjs/s72-c/kolaz2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7882589218211420011</id><published>2010-04-01T08:03:00.017+02:00</published><updated>2010-04-07T09:27:13.370+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Drzewa to żywe istnienia cz. 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moi drodzy czytelnicy i internetowi (aczkolwiek nie tylko) znajomi. Będę Was zachęcać do interesowania się akcjami i apelami takimi, jak ten poniżej. Być może zabrzmi to jak banał, ale dzięki takim akcjom zaczęłam żyć bardziej świadomie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jestem internetowym grzebaczem - znajduję tu i ówdzie różne ciekawostki, czytam, sprawdzam, dociekam. Bo mnie ciężko do czegoś nowego przekonać ot tak - na słowo. Jestem sceptyczką. Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę i nie przejrzę dokumentacji technicznej :) Nie oceniam powierzchownie i nie idę na lep reklamy. Nachalny i podjazdowy marketing to dla mnie zwykłe "kup pan cegłę" zapakowane w ładny, kolorowy papierek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcji i apeli jak poniżej nie da się zapakować w taki papierek. Nigdy nie będą one tak atrakcyjne, jak 100 minut za 0 groszy, 50% gratis, kiecka z katalogu, lub nowy tusz do rzęs, co wydłuża i wydłuża... Napisanie maila, czy wstawienie na stronę apelu, czy odnośnika do wpisu na &lt;a href="http://adamwajrak.blox.pl/html"&gt;blogu Adama Wajraka&lt;/a&gt; nie sprawi, że poprawi się nam cera i znikną rozstępy. Może zdziałać z obiektywnego punktu widzenia dużo więcej - uratować drzewa, ptaki dla których Puszcza Białowieska jest DOMEM, i - co więcej - uratować nasze zanikające ludzkie odruchy. I jest na serio. A chyba nie wierzycie że te minuty, mililitry i dodatkowe opakowania są za darmo, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby jednak nie było tak pompatycznie pokażę Wam, że można bez zadęcia i z jajem wziąć się za obronę przyrody:&lt;br /&gt;&lt;object height="306" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ebHJ3Zfxgik&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ebHJ3Zfxgik&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="306" width="380"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ten teledysk został nakręcony w obronie Doliny Rospudy przez zespół, który jest w tej chwili jednym z moich ulubionych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7882589218211420011?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7882589218211420011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/drzewa-to-zywe-istnienia-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7882589218211420011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7882589218211420011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/04/drzewa-to-zywe-istnienia-cz-2.html' title='Drzewa to żywe istnienia cz. 2'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5014516020209345776</id><published>2010-03-31T06:39:00.018+02:00</published><updated>2010-04-09T11:54:08.567+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyroda'/><title type='text'>Drzewa to żywe istnienia!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krogulec z &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/html"&gt;Plamki Mazurka&lt;/a&gt; jest mi bardzo bliski w swoich działaniach i podejściu do świata natury. Ciągle do niego zaglądam a i tak czasem nie nadążam czytać wpisów - pojawiają się z prędkością światła. Dołączam się więc do apelu &lt;a href="http://adamwajrak.blox.pl/html"&gt;Adama Wajraka,&lt;/a&gt; jaki Krogulec zamieścił u siebie na blogu i cytuję:&lt;span style="font-family:times new roman,times;"&gt;&lt;span style="font-size:medium;"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;span&gt;Zaapeluj o wstrzymanie wycinki Puszczy Białowieskiej w okresie lęgowym ptaków, czyli od 1 marca do 31 sierpnia do ministra środowiska prof. Andrzeja Kraszewskiego biuro.ministra@mos.gov.pl oraz do dyrektora generalnego Lasów Państwowych Mariana Pigana  sekretariat@lasy.gov.pl, wyślijcie też kopię do mnie na adres&lt;br /&gt;adam.wajrak@gazeta.pl&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;span&gt;To minimum ochrony jakie powinniśmy zapewnić Puszczy Białowieskiej dopóki nie stanie się parkiem narodowym.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7Llrjhz5CI/AAAAAAAAAHA/nwdqzQ5QxTw/s1600/puszcza_sm.jpg"&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7Lomk0nv9I/AAAAAAAAAHI/WZlqT8kjqjg/s1600/puszcza_sm.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 245px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7Lomk0nv9I/AAAAAAAAAHI/WZlqT8kjqjg/s320/puszcza_sm.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454677848116150226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Polecam za Krogulcem przeczytanie tekstu &lt;a href="http://adamwajrak.blox.pl/2010/03/Puszcza-niszczona-dla-ordynarnego-zysku.html"&gt;"Puszcza niszczona dla zysku!!!".&lt;/a&gt; Dowiedzieć się z niego można kto i ile zarabia na wycince drzew i sprzedaży drewna oraz jak niektórych omija oddawanie pieniędzy do państwowej kasy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;Dołączcie się do apelu - wyślijcie maile do powyższych instytucji i wrzućcie na swoje blogi apel Adama Wajraka. To moja ogromna prośba do Was - pokażmy że zależy nam na świecie, w którym żyjemy a wycinka drzew w okresie, kiedy ptaki zakładają gniazda, składają jaja i wychowują małe jest wręcz nieludzka. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;Dziękuję&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;__________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A z lokalnego podwórka zaprezentuję Wam, jak u mnie na osiedlu przycina się drzewa. Prace idą pełną parą a ja na dźwięk piły spalinowej dostaję drgawek. Głównie dlatego, że dane jest mi oglądać później takie oto widoki okaleczonych drzew:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a onblur="try   {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7LeIpuc5YI/AAAAAAAAAGw/XpnsdSXPpDY/s1600/drzewa1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 248px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7LeIpuc5YI/AAAAAAAAAGw/XpnsdSXPpDY/s320/drzewa1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454666338920097154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Zwie się to profesjonalna pielęgnacja drzew.  Jak widać - w zależności  od wysokości drzewa albo wycina się wszystkie gałęzie od dołu, albo  ucina się równo pod linijkę górną połowę drzewa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5014516020209345776?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5014516020209345776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/drzewa-to-zywe-istnienia.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5014516020209345776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5014516020209345776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/drzewa-to-zywe-istnienia.html' title='Drzewa to żywe istnienia!'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S7Lomk0nv9I/AAAAAAAAAHI/WZlqT8kjqjg/s72-c/puszcza_sm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-9138282870591110247</id><published>2010-03-27T07:56:00.004+01:00</published><updated>2010-03-27T09:06:37.192+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj na blogu &lt;a href="http://zuzamoll.blogspot.com/"&gt;ZUZAMOLL&lt;/a&gt; poczytałam o pięknych rysunkach Sam Toft. Polecam zajrzeć do Zuzy. Wpis ten zmotywował mnie do napisania tego posta.&lt;br /&gt;Mimo, że jestem kurą domową - moim zajęciem nie jest jedynie pranie, sprzątanie i gotowanie (z resztą Mąż mój udziela się aktywnie w tym zakresie, mamy w końcu równouprawnienie). Staram się pracować - a co więcej: zarobić. No i tu zonk. Co dla osób takich jak ja ma do zaoferowania nasza Ojczyzna? Na wstępie - maraton po urzędach, żeby założyć firmę (jedno okienko - hehehe). Potem listę atrakcji i warunków, jakie należy spełnić aby móc sprzedawać dzieła własnych rąk a na koniec wspaniałomyślnie dorzuca zniżkę składek społecznych (tu akurat jestem wdzięczna, aczkolwiek zniżka powtórzy się przy podliczaniu mojej emerytury i wtedy nie będzie już tak przyjemnie). Składki zdrowotne - pełne, nawet nie drgną - chyba że właśnie poszły w górę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, że nie jest przyjemnie zarabiać robiąc coś, co się lubi. Tylko, jak to zrobić, żeby właśnie na tym zarabiać? Tu powstaje mały dysonans przez coś czego nie jesteśmy (my, ludzie tworzący - w swoim mniemaniu - różne ciekawe rzeczy) w stanie przeskoczyć: popyt, a raczej jego brak. Spędziłam godziny na dyskutowaniu o tym, jak to jest, że coś się sprzedaje albo nie.&lt;br /&gt;I dlaczego? Oto moje pytania:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Dlaczego ludzie (nie wszyscy - żeby nie było - tylko ci konkretni :) ) wolą chiński plastik zamiast biżuterii z kamieni i szkła?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego kupują reprodukcje Słoneczników Van Gogha (wiszących w co którymś domu) , albo Klimta, który ostatnio jest jakoś niebywale modny zamiast pójść do galerii, albo na jakiś wernisaż i wybrać coś oryginalnego, co im się naprawdę podoba?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego większość galerii jest pusta?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy dlatego, że większość "galerników" utknęła w jakimś PRowym średniowieczu?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego w naszym kraju sztuka kojarzona jest z muzeum, a rękodzielnictwo z Cepelią i szydełkowanymi  stringami ?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego sądzi się, że prawdziwi artyści muszą być po ASP?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dlaczego panuje przekonanie, że artyści to bufony i dlaczego akurat to jakoś dziwnie się sprawdza? ;)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Mam jeszcze milion pytań na ten temat i mnie czasem wręcz rozsadza, kiedy przychodzi do dyskusji na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem patrzę, słucham opowiadań o tym, jak to jest poza granicami naszego kraju - oglądam filmik o Sam Toft i marzy mi się tak żyć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-9138282870591110247?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/9138282870591110247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/9138282870591110247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/9138282870591110247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi.html' title='Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma?'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-401500970892109162</id><published>2010-03-24T09:03:00.007+01:00</published><updated>2010-04-09T11:53:46.654+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Więcej słońca, mniej kompa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S6nMF5beB-I/AAAAAAAAAGI/3drI6uynJxM/s1600/kwiatek1.bmp"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 74px; height: 156px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S6nMF5beB-I/AAAAAAAAAGI/3drI6uynJxM/s200/kwiatek1.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452113225596143586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnio coraz więcej czasu siedzę poza siecią. W zasadzie nie siedzę, tylko ciągle jestem w biegu. Wczorajszy dzień wykończył mnie do cna - 20:30 a ja już odpływałam do krainy snu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem zachwycona słoneczną pogodą: od samego rana - a nawet wcześniej - ptaki rozpoczynają koncerty. Wiosnę widać i słychać wszędzie. Dzisiaj więc zaraz miedzy pracą a pracą zrobię przerwę na mycie okien i balkonu. Przy takiej pogodzie to prawdziwa przyjemność.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S6nLtcl44bI/AAAAAAAAAGA/CdZVkG0XrSU/s1600/ptak2.bmp"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 152px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S6nLtcl44bI/AAAAAAAAAGA/CdZVkG0XrSU/s320/ptak2.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452112805538357682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Podaję rozwiązanie zagadki z poprzedniego - poprzedniego maila:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z blogiem &lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/html"&gt;Plamka Mazurka&lt;/a&gt; łączy mnie zamiłowanie do obserwowania naszych skrzydlatych przyjaciół a fizycznie dowodzi tego posiadanie karmnika i moje wpisy m.in &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/wole-przeziebienie.html"&gt;TUTAJ,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/pogrom-ziarna.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://statusok.blogspot.com/2010/01/ptaszory-zima.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; (link z prawej, w sekcji "Pisuję jeszcze tutaj").&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z blogiem &lt;a href="http://majlook.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;C'est La Vie...  Mon Chéri&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; łączy mnie to, co opisałam w sekcji "O mnie": przyjaciół rozrzuconych mam po świecie... Tych najukochańszych też.&lt;br /&gt;Z blogiem&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/"&gt;Artefaktoria&lt;/a&gt; może być bardziej skomplikowana sprawa, ale jeśli ktoś przeczytał wpis ten &lt;a href="http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/na-dwie-rece.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; powinien coś zacząć podejrzewać. Lubię biżuterię - a jakże, ale nie tylko nosić, lecz również robić. Tamten blog bardzo ściśle się ze mną wiąże, bo ...też jest mój :) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jeszcze raz gratuluję Małej Mi za trafienie najbliżej, jak się dało. Obiecuję więcej zagadek i uprzedzam, że będą pokręcone.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-401500970892109162?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/401500970892109162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/wiecej-sonca-mniej-kompa.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/401500970892109162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/401500970892109162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/wiecej-sonca-mniej-kompa.html' title='Więcej słońca, mniej kompa'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S6nMF5beB-I/AAAAAAAAAGI/3drI6uynJxM/s72-c/kwiatek1.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5082798692067039286</id><published>2010-03-20T21:55:00.004+01:00</published><updated>2010-04-09T11:53:08.424+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zagadki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Dzisiaj szybki wpis</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mała Mi została wybrana przez jury składającego się ze mnie, mnie i mnie na zagadkowego zwycięzcę. Zwycięzca otrzyma ode mnie mail a następnie nagrodę - niespodziankę :).&lt;br /&gt;Co więcej - wszyscy, którzy stwierdzili, że spróbują coś wymyślić (i to zrobili) dostaną nagrody pocieszenia - również niespodzianki.&lt;br /&gt;Jutro zamieszczę rozwiązanie.&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich i życzę miłej nocy/dnia (jakkolwiek) - wpis krótki, bo padam - po prostu padam na twarz i  już ze trzy razy podczas pisania udało mi się zasnąć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5082798692067039286?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5082798692067039286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/dzisiaj-szybki-wpis.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5082798692067039286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5082798692067039286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/dzisiaj-szybki-wpis.html' title='Dzisiaj szybki wpis'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3546672999470291746</id><published>2010-03-17T20:25:00.003+01:00</published><updated>2010-04-09T11:52:44.402+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zagadki'/><title type='text'>A jutro czwartek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i rozwiązanie zagadki też jutro. Jak nigdy - odzew szczątkowy. A przecież to  tylko zabawa - nikt nikomu oceny wystawiał nie będzie. Wręcz przeciwnie -  prezent czeka :)&lt;br /&gt;Wierzcie mi - nie ma się czego bać, przecież wysłanie maila groźne nie  jest ani dla zdrowia ani dla życia. Podobnie, jak zaglądnięcie w mój  blog, coby rozwiązanie zagadki odnaleźć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daję małą podpowiedź dla niezdecydowanych czego szukać: z każdym z  blogów łączy mnie nieco (a czasem bardzo) inna rzecz. Odpowiedzi kryją się we wpisach a nawet w rysunkach/zdjęciach bloga - ha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwagi zatem!&lt;br /&gt;No i brawa dla tych, którzy już się odważyli słać rozwiązania :D&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3546672999470291746?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3546672999470291746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/jutro-czwartek.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3546672999470291746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3546672999470291746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/jutro-czwartek.html' title='A jutro czwartek'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2836213216937190370</id><published>2010-03-11T18:30:00.011+01:00</published><updated>2010-04-09T11:52:16.796+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zagadki'/><title type='text'>Trochę nieanonimowości i zagadka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ w świecie Internetu jest tak, że można wszędzie i o wszystkim - ja również udzielam się to tu to tam. Blog w zasadzie ma różne te gadżety, żeby można było tak mniej lub bardziej anonimowo przekazać czytającemu coś na swój temat. Czyli - anonimowo, ale tak bardziej osobowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość z nas - co najmniej raz w życiu - powiedziała, że nie chce być taka, jak wszyscy. Powstał zatem pewien paradoks: jacy są wszyscy, skoro prawie każdy chce być inny? Myślę, że sprawa pozostanie nierozwiązana.&lt;br /&gt;Tymczasem ja chciałabym zachęcić czytelniczki (i czytelników) mojego bloga do zajrzenia tu i tam w miejsca, które odwiedzam chętnie - i często nie bez konkretnej przyczyny - odsłaniając przed Wami trochę samej siebie. Pozostawiając oczywiście sporo miejsca na domysły - bez tego byłoby nudno. W końcu chodzi o to, żeby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gonić&lt;/span&gt; króliczka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasie królowania w moim kurniku zaglądam w otchłanie Internetu tu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://majlook.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;C'est La Vie... Mon Chéri&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - perypetie Polki we Francji. Francuskiego można się nauczyć, urzędnicy nie tylko w Polsce są absurdalni, "Paryż stolicą mody?" - może i tak, ale TYLKO Paryż oraz "nie zawsze jest wesoło, jak we francuskiej komedii".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://plamkamazurka.blox.pl/html"&gt;Plamka Mazurka&lt;/a&gt; - tak ciekawie o pierzastych stworzeniach nie ma nigdzie indziej. Nawet jak ktoś czytać nie potrafi to zdjęciami się zachwyci :) Nie wiem, jak tam trafiłam, ale nazwa bloga jest przednia - co zawsze podkreśla mój  Mąż (który szczególnie polubił mazurki z nieznanych mi bliżej powodów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://klejnotyart.blogspot.com/"&gt;Klejnoty - czyli wszystko, co się świeci&lt;/a&gt; - ostatnio do klejnotów dołączyła lampa (w końcu TEŻ się świeci). Jeśli ktoś chce się czegoś dowiedzieć o kamieniach w biżuterii - kieruję tam. Jeśli chce się dowiedzieć jak się zakręca druciki w kolczykach - też tam. Pokłady cierpliwości blogerki i dobre, poglądowe zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://art-pracownia.blogspot.com/"&gt;Artefaktoria blog&lt;/a&gt; - tu często bywam, przy okazji zawsze wiedząc co będzie - nawet, jeśli tego jeszcze nie ma. Artystycznie, kolorowo i klimacik też jakiś jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz - zgodnie z tytułem - zagadka.&lt;br /&gt;Dlaczego zaglądam na te blogi?&lt;br /&gt;Podpowiem, że odpowiedzi można się doszukać na tymże blogu, w moich wcześniejszych wpisach. Wystarczy rzucić okiem tu i ówdzie i wszystko staje się jasne. Poszperajcie, pobawcie się w Sherlocków Holmesów, tudzież Panie Marple  i piszcie na mail: &lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;kuradomestica@gmail.com&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rozwiązanie konkursu za tydzień w czwartek około południa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. muszę dopisać - bo zwrócono mi uwagę - że nie ma jednego, łączącego te blogi powodu dla którego do nich zaglądam - są różne. I dlatego odpowiedzi jest więcej, niż jedna :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;Dla osoby, która trafi najbliżej: indywidualna nagroda - niespodzianka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Have FUN!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do komentarzy - absolutnie można komentować powyższy blogowy wpis. Byle się nie wygadać z zagadką... :P&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2836213216937190370?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2836213216937190370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/troche-nieanonimowosci-i-zagadka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2836213216937190370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2836213216937190370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/troche-nieanonimowosci-i-zagadka.html' title='Trochę nieanonimowości i zagadka'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2083020668896081123</id><published>2010-03-01T21:16:00.008+01:00</published><updated>2010-03-01T22:38:13.149+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><title type='text'>Kobieta to ma...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...czasem przekichane.&lt;br /&gt;Mąż właśnie zakończył codzienna porcję ćwiczeń, a ja się spociłam. Nie rozumiem za bardzo tego powiązania, ale nie będę wnikać. Jest to jedna z nieodgadnionych tajemnic międzyludzkich więzi, tak jak rozumienie się bez słów i objawy ciąży u współmałżonka. Niestety, a może stety część  przeżywanych w życiu "atrakcji" zarezerwowana jest tylko i wyłącznie dla jednej strony.&lt;br /&gt;Ostatnio - dzięki temu, że jestem kobietą - mogę zaznać wyjątkowo silnych wahań emocjonalnych w tę i nazad. Globus i  irytacja ustąpiły miejsca rozczulaniu się nad wszystkim. Wzruszam się filmami,  "Wiosną" Vivaldiego, mężem jedzącym pomidorową. Ryczę jak bóbr i mam wapory "bo mi się przypomniało, jak pięć, piętnaście, dwadzieścia lat temu...". Starych zdjęć wolę nie wyciągać - histeria murowana.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();}  catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S4wy6qTnWbI/AAAAAAAAAF4/X6rfotBlRWk/s1600-h/termofor.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 315px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S4wy6qTnWbI/AAAAAAAAAF4/X6rfotBlRWk/s400/termofor.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443782032954448306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt; Między wzruszeniami leżę i kwiczę bo -  jak na kobietę przystało - cierpię z wiadomych przyczyn (tego chyba nie trudno się domyślić biorąc pod uwagę powyższe huśtawki). Nie dość więc, że cierpię fizycznie to i emocjonalnie mnie skręca. Pocieszam się,  że doznam oczyszczenia duchowo i z toksyn. Cera wypięknieje, czy coś w tym stylu. W końcu nowa krew - nowa tkanka - nowe życie, brak pryszczy. Tylko po kiego to tak boli??? No i tu - niestety - trzeba przyznać, że więź owego współodczuwania na poziomie bólowym nie działa. Może i dobrze - jedna zamęczona persona wystarczy. Wystarczyć też musi obiad odgrzewany, wczorajszy oraz pranie wykonane w niewielkim zakresie. Przytulanie wskazane.&lt;br /&gt;Facet to ma przekichane...&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2083020668896081123?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2083020668896081123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/kobieta-to-ma.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2083020668896081123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2083020668896081123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/03/kobieta-to-ma.html' title='Kobieta to ma...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S4wy6qTnWbI/AAAAAAAAAF4/X6rfotBlRWk/s72-c/termofor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5449060554547475092</id><published>2010-02-24T10:36:00.007+01:00</published><updated>2010-02-24T17:05:24.028+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Rożki srożki, pieniądze i friends</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dylematy egzystencjalne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam dzisiaj okropnie zły nastrój. Nastrój ten wynika z zachowań osób mniej lub bardziej mi znajomych. Po pierwsze (napiszę tu bez ogródek, bo to nic z obgadywania nie będzie) nie mogę dogadać się z kobitą z pewnej galerii. Sprzedała kilka moich precjozów, po czym przelała mi kwotę z sufitu wziętą i do tej pory nie jestem w stanie z niej wydusić za co to i dlaczego tyle. Dzisiaj odbędę z nią decydującą rozmowę telefoniczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - jestem w kropce. I nie wiem, co zrobić...&lt;br /&gt;Historia prosta: jest znajoma, którą odwiedzam od czasu do czasu (po wypadku nie mam czym jeździć, więc nie zdarza się to często). Znajoma do mnie raczej nie zagląda - mimo, że ma czym swobodnie dojechać. Nie dysponuje ona natomiast czasem ponieważ oprócz pracy poświęca się pasjom. Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że nie mam ochoty wpadać do niej między tańcami, wernisażami a pracą. Nie mam nawet ochoty wpadać na wernisaże - zawsze jestem zapraszana, ale źle się czuję i mam wrażenie, że jestem tam zbędna jako osoba (może przydatna, jako element tłumu - nie wiem). Uściślę, że zajmujemy się podobnymi rzeczami - z tym, że ja marginalnie i raczkująco. Nie wymagam od nikogo, żeby poświęcił mi swój czas, jeśli go nie ma. Ale zastanawiam się, czy przypadkiem nie znalazłam się na końcu długiej listy - daleko w tyle za wszystkimi pasjami i "użytecznymi" ludźmi? Nad czym się zastanawiam - zapytać by można? Ja po prostu nie mam tu znajomych - wszyscy wyjechali w świat. Moje przyjaciółki siedzące w różnych miejscach globu też są w jakiś sposób same. A w tym wieku nawiązywanie przyjaźni nie jest już takie proste, jak kiedyś. Chyba po prostu dam sobie z tą znajomością spokój i zajmę się sobą. Taką będę sobie samotnicą z karmnikiem na balkonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A rożki w zasadzie nie srożki - dobre wyszły, takie z jabłkami - wyjęłam je przed chwilą z piecyka. I zajadam. Tak na polepszenie nastroju.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5449060554547475092?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5449060554547475092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/rozki-srozki-pieniadze-i-friends.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5449060554547475092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5449060554547475092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/rozki-srozki-pieniadze-i-friends.html' title='Rożki srożki, pieniądze i friends'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1013299368568932315</id><published>2010-02-13T12:13:00.003+01:00</published><updated>2010-02-13T12:17:12.789+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Obiecałam, że napiszę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...że napiszę o Avatarze, jak już obejrzę. Ponieważ nie spieszyłam się na ten film za bardzo, a rezerwacja na dwa tygodnie do przodu, do kina trafiłam dopiero teraz. Na większości blogów tytuł ten już pojawił się i zniknął (u Małej Mi już biega Denzel w piżamie) ja zaś powrócę na Pandorę, żeby co nieco refleksji w tym temacie naskrobać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczynając od plusów: obraz - kolory bajeczne. Widz przenosi się do rajskiej krainy, gdzie rośliny świecą&amp;nbsp; milionem barw, krajobrazy zniewalają a trzy de potęguje wszystkie estetyczne odczucia. Podczas seansu powróciłam do krainy z legend hawajskich - książki z mojego dzieciństwa. Chyba długo nie postoi na półce ;)&amp;nbsp;&amp;nbsp;Twórcom należą się gratulacje za stworzenie postaci i realizm wszelkich interakcji z otoczeniem - ruchy postaci, mimika - to wszystko na bardzo wysokim poziomie. Zapewniało to komfort oglądania bez zbędnych zgrzytów. Tak więc animacje pod kątem fizyki, barw, detali i bogactwa - bardzo dobre. Plusem - ale to już aktorskim - jest to, jak ładnie posługiwali się językiem Na'vi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minusy? Film dobrze ogląda się jako bajkę, baśń czy coś w rodzaju legendy. W życiu nie pokusiłabym się o nazwanie go produkcją SF (być może dlatego, że mam bardzo specyficzny i ortodoksyjny pogląd dotyczący definicji tego gatunku). Przyznać trzeba, że Cameron tworząc film zrobił dobrą robotę w sensie sklecenia w jedną całość kawałków zapożyczonych z innych historii. Wszystko, co udało mi się zobaczyć w tym filmie - niestety, już było. Fabuła prosta, postaci proste, przesłanie... ech. Może coś więcej o tym. Miałam przyjemność zapoznać się z wieloma recenzjami tego filmu. Wiem, że występują w nim pewne nawiązania do sytuacji w Iraku oraz że ma przesłanie proekologiczne. Nie mogę się natomiast doszukać żadnej "głębi". Mam wrażenie, że trzeba być wyjątkowo ślepym na to, co nas otacza, żeby dopiero film o niebieskich koto-ludziach przekierował naszą uwagę w stronę przyrody. Poraziło mnie to, iż pokazanie więzi z naturą musiało odbyć się w sposób dosłowny, poprzez zatknięcie sobie bio - wtyczki w to i owo stworzenie tak, jakby widz bardziej subtelnych znaków pojąć z założenia nie mógł. Historia opierająca się na schemacie - "rycerz z daleka - księżniczka - zdrada - ocalenie" z przewijającym się w międzyczasie złym generałem to kompletnie nic nowego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najzabawniejszy dla mnie motyw w całym filmie: Toruk Macto (Toruk Macho rzec by można) - jaka laska nie poleci na gościa z TAKIM furaczem? :D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla potrzebujących jakiegoś konkretnego przykładu na zapożyczenia odsyłam:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- latające skały - Siudmak, Beksiński i inni graficy SF&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- nowy język - J. R. R. Tolkien&lt;br /&gt;- święte drzewa, kapłani, więź z naturą - "Hyperion" Dan Simmons&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Indianie - Pocahontas&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- bajki i legendy o smokach i księżniczkach - wszędzie :) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1013299368568932315?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1013299368568932315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/obiecaam-ze-napisze.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1013299368568932315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1013299368568932315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/obiecaam-ze-napisze.html' title='Obiecałam, że napiszę'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-5870428433756674820</id><published>2010-02-08T12:35:00.009+01:00</published><updated>2010-02-08T13:36:36.853+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krytyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Budka z piwem w Oplau</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Dzisiaj z konieczności (bo jak nie  muszę to nie czytuję) wskoczyłam na portal Rzeczpospolitej i moją uwagę  przyciągnęła okładka Wilq na screenie z czegoś o nazwie "pro i  kontra". Do obejrzenia &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/430542.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S2_27DvhxVI/AAAAAAAAAFo/_NocuRD2AMY/s1600-h/wilq.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S2_27DvhxVI/AAAAAAAAAFo/_NocuRD2AMY/s400/wilq.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Zapuściłam toto i nie wiem - mam się  śmiać, czy obrazić?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Obie persony wywołują swoimi  wypowiedziami te same odczucia - ktoś, kto się zacina i nieskładnie wypowiada  próbując obronić komiks robi krecią robotę i pani publicystka, która wypowiada  się bardzo zgrabnie aczkolwiek bez zachowania zasad krytyki. Bo krytykować można  oczywiście produkt, czy działanie ale żeby tak ad personam? A potem w czytelnika  tą krytyką? Ja też jestem po trzydziestce i czytam. Mój intelekt ma się dobrze.  Rozumiem sarkazm i ironię. Wiem, co to hiperbola w literaturze, a i bez tego  potrafię odbierać pewne sformułowania niedosłownie. A że wulgaryzmy? Komu ten  kit o niewulgarnym świecie pani z Rzepy chce wcisnąć? Porażającą kulturą języka  mogą się pochwalić za to ludzie ze świecznika (tak do rymu) - czego przykład w  samej Rzepie - stenogramy z podsłuchów najeżone przecinkami. Wilq przynajmniej  używa tych wulgaryzmów do wyrażenia emocji, a nie jak fredrowskiego "mocium  panie".&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Proponuję więc wstawić Mirów,  Zbychów i innych podobnych pod budkę z piwem, a Wilq (wcale nie spod budki z  piwem, chociaż ten atrybut się tam przewija) na  prezydenta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Prawdę mówiąc mam wrażenie, że żadna  z osób pro i kontra nie czytała tego komiksu. A może mi się tylko wydaje?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Przepis na hamburgery - megaekspresowe i proste&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Potrzeba:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;ok 0,5 kg mielonej wołowiny (pręga,albo coś innego chudego)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;1 nieduża łyżeczka musztardy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;pieprz, sól&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;bułki do hamburgerów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;surówka wieloskładnikowa &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;ketchup, majonez&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Mięso mieszamy w misce z musztardą, solą i pieprzem. Soli na tą ilość sypię około pół łyżeczki, ale ja jestem małosolna, więc - jak kto uważa. Mieszamy dokładnie. Formujemy bardzo płaskie kotleciki i wrzucamy na patelnię - najlepiej teflonową, lub inną, gdzie bez tłuszczu kotlet nie przywrze. Smażymy przyciskając jakąś szpatułą,czy innym narzędziem tak, aby po każdej ze stron kotlet się zarumienił.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;Bułki kroimy na pół i podpiekamy. Można w piekarniku, można na patelni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Po podpieczeniu, wszystko składamy do kupy - wkładamy kotlet, napychamy surówką, solidnie okraszamy ketchupem i majonezem. Pożeramy nie licząc kalorii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-5870428433756674820?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/5870428433756674820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/budka-z-piwem-w-oplau.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5870428433756674820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/5870428433756674820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/budka-z-piwem-w-oplau.html' title='Budka z piwem w Oplau'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S2_27DvhxVI/AAAAAAAAAFo/_NocuRD2AMY/s72-c/wilq.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-971668645107023787</id><published>2010-02-05T11:43:00.003+01:00</published><updated>2010-02-05T11:45:06.309+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Człowiek głodny, to ...coś wymyśli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgłodniałam, a bułki wyszły razem z Mężem do pracy. Miałam ochotę na jakieś coś fajne -&amp;nbsp; niekoniecznie płatki na mleku :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzałam do lodówki: są jakieś resztki! Co prawda maślanka musiała poddać się anihilacji (i nici z pankejksów), ale jakieś zdatne resztki się znalazły. Z szafki wyciągnęłam sypkie produkty i olej. Wszystko wciepnęłam w kubek, posoliłam, wymieszałam, kładąc łyżką na rozgrzany olej stworzyłam - nieskromnie mówiąc - niebiańskie racuszko - placuszki. Czasem taką fazę człowiek łapie, że zrobić i zjeść musi (inaczej się udusi). Dla zainteresowanych, proporcje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 jajo&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki gęstej śmietany (ja miałam 12% i była gęsta)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki mąki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka płaska cukru (tak jakoś - w głodnej desperacji sypałam prosto z cukiernicy bez użycia łyżki :P)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;soda na koniec noża - tak solidnie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;proszek do pieczenia odrobina - tak pół tego, co sody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;solidna szczypta soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;łyżka roztopionego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konsystencja ma być, jak na lane kluski a nawet odrobinę bardziej - znaczy gęste, ale samorozpływające się na patelni. Chodzi o to, żeby nie pozostawało w jednorodnej kupce, jak się rzuci na olej :) Oleju na patelni może być dużo - tak, żeby chociaż placuch - racuch był do połowy w tym zanurzony. Ogień nie za mocny, bo placuchy są słodkie i szybko przypalają się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powinno wyjść, coś jak płaski racuszek, tylko milion razy bardziej delikatny. Taki niebiański placuszko - racuszek :) Tłusty, słodki i rozpustnie niezdrowy. A co!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. jeśli chcecie jeszcze jakieś niezdrowe przepisy to na czasie mam jeszcze hamburgery. A żeby nie było, że ja tak niezdrowo jem to zaznaczam, że wczoraj robiłam zakupy w sklepie ze zdrową żywnością. Bo jak się okazuje - tylko tam można kupić prawdziwe masło.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-971668645107023787?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/971668645107023787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/czowiek-godny-to-cos-wymysli.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/971668645107023787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/971668645107023787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/czowiek-godny-to-cos-wymysli.html' title='Człowiek głodny, to ...coś wymyśli'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-1583535078889765827</id><published>2010-02-03T21:33:00.002+01:00</published><updated>2010-02-05T11:52:41.620+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Kapusta z grochem czyli...</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="color: #38761d;"&gt;dużo dzieje się. &lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Myśli luźne.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieje się w mojej głowie głównie. Czasem wyłazi na zewnątrz i materializuje się w tej, czy innej formie. A formy przeróżne. Zaglądam do kuchni: bułeczki z marmoladą zniknęły, pojawiła się ryba po grecku. W pokoju - rama do obrazu i obraz w niej, skrzyneczki malowane na biurku. Zaglądam na konto - wpływy o jedno zero za małe. Dzwonię chcąc zapytać - jak to, czemu... nikt nie odbiera. A w radio komisja śledcza cały dzień sobie pyta i przesłuchiwany nie może nie odbierać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I ja tak chodzę po tych pokojach z telefonem w kieszeni, co jakiś czas cisnąc guzik do tych tam, co udają, że ich nie ma. Wychodzę na balkon, ptakom sypię słonecznik do karmnika. One - wdzięczne - przylatują chmarami, których ów karmnik obsłużyć nie może. Sypię na parapet. Potem maluję, patrzę jak schnie, słucham wiadomości i dzwonię gdzieś, gdzie na pewno odbiorą. Czytam, jak malować jeszcze lepiej, jem kanapki. U kolegi - kontrola skarbowa, więc współczuję. Z kaloryfera cieknie. Choinkę trzeba rozebrać. Wietrzę mieszkanie po tej rybie i piszę na bloga. Kochanie moje chce już spać i mnie goni. A tu jeszcze tyle myśli w głowie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-1583535078889765827?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/1583535078889765827/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/kapusta-z-grochem-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1583535078889765827'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/1583535078889765827'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/02/kapusta-z-grochem-czyli.html' title='Kapusta z grochem czyli...'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4411483023123680036</id><published>2010-01-16T18:49:00.001+01:00</published><updated>2010-02-05T11:52:01.325+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myślenie boli'/><title type='text'>Myślenie źle robi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytam dzisiaj różne ciekawostki w necie (nie pudelek- nie, nie) i ciśnienie mi wzrasta. Wyglądam za okno - jeszcze gorzej. Mam ochotę wybiec z domu, złapać pierwszego lepszego człowieka i potrząsać nim aż usłyszę, że cokolwiek mu we łbie grzechocze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytam, że oto w rodzinnym moim mieście wycina się w pień mirabelki na osiedlach, bo są groźne (można się pośliznąć na owocu). Przy okazji wycina się i inne drzewa z powodów mi nie znanych. Patrzę, na jarzębinę za oknem obciętą do połowy ponad tydzień temu. Nawet Mąż już zauważa radosną twórczość "speców" od cięcia w centrum miasta i opowiada mi o tym, jak drzewa zostały tam oberżnięte pod linijkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej czytam o tym, jak ludzie szkodzą ptakom, bo je dokarmiają. Artykuł pisany chyba przez dziecko z podstawówki. Potem znów wyglądam przez okno, a tam fachman ze spółdzielni kuje i strąca z dachów zamarznięte bryły śniegu i sople - wprost na balkony. Mój karmnik przeżył atak brylska, którego raczej nie przeżyłby człowiek. A śnieg ten przecież tydzień temu można było zgarnąć łopatą - lekki był i niezlepiony.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest jakaś paranoja - ludzi myślenie najzwyczajniej boli. O myśleniu w kategoriach konsekwencji tego, co robią - nie wspomnę. Agrrrrrhhhh!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4411483023123680036?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4411483023123680036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/myslenie-zle-robi.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4411483023123680036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4411483023123680036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/myslenie-zle-robi.html' title='Myślenie źle robi'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-7909725944161565273</id><published>2010-01-11T21:39:00.024+01:00</published><updated>2010-02-05T11:53:50.444+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='awarie'/><title type='text'>Zimne nóżki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj ja - kura domowa - podjęłam wyzwanie i wybyłam z domu zmierzyć się z ZIMĄ. Nie, żebym nie mierzyła się z nią w sobotę, kiedy dwadzieścia minut wyrzucałam z balkonu śnieg sięgający mi ponad kolana, albo w piątek, kiedy uchylone okno obrosło lodem. Na balkonie użyłam szufelki a do okna suszarki żeby odłupać dwucentymetrową warstwę zamarzniętej wody. Dzisiaj jednak odbyło się starcie bezpośrednie - ja kontra śnieżna apokalipsa. Misja: dotarcie do ZUSu, przemieszczenie do babci, przejazd do mamy, podskoczenie do Kochania, powrót razem do domu. Bez samochodu. Ino transport publiczny.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S0uMQ61qHjI/AAAAAAAAAFY/ovaul2l0eVY/s1600-h/kr%C3%B3lowa+zima.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S0uMQ61qHjI/AAAAAAAAAFY/ovaul2l0eVY/s400/kr%C3%B3lowa+zima.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do momentu "przejazd do mamy" byłam górą - tylko jedna fontanna brei spod kół lądująca na mnie i osiem minut kukania (a raczej gdakania) na przystanku w oczekiwaniu na tramwaj zaburzyły nieco moje bezwzględne prowadzenie. Nadal byłam górą. Potem zrobiło się ciężej. Pod nogi ZIMA rzuciła mi zaspy. W najmniej oczekiwanym miejscu - samym środku miasta. Wysłała pługi spychające tony rozjechanego śniegu z ulicy na przejścia dla pieszych (i chyba tylko na przejścia). Buty natomiast poszczuła mi solą, która żarła je w locie. Brnęłam dalej. Rozejrzałam się dookoła: inni też brnęli. W mojej głowie rozbrzmiała muzyka do sceny brnięcia w zaspach (druga połowa szczególnie - ta z przytupem):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rx6Eo6liyCg"&gt;słuchać podczas brniecia w zaspach&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, wieczorem sytuacja odwróciła się na moją niekorzyść. Etap: "mama - podskoczenie do Kochania" został przez ZIMĘ sabotowany! To było świńskie zagranie poniżej pasa - a nawet kostek. Zostałam uwięziona na przystanku, na mrozie, poprzez podstępną anihilację trzech kolejnych autobusów. Czterdzieści minut zamrażania moich stóp miało prawdopodobnie uniemożliwić mi poruszanie się - a tym samym tryumf ZIMY. Ale nieeeee - tak się wkurrrr...czyłam że mnie para z usz pojszła.&amp;nbsp; I nie skasowałam biletu w tym czwartym autobusie. Do Kochania dotarłam. Ostatni etap do domu odbyłam z Mężem bez problemów. Nigdzie więcej nie czekałam, nie marzłam. ZIMA może się wypchać sianem - spowodowała u mnie jedynie zimne nóżki, które teraz już są gorące. Hmmm... tak sobie myślę - a może jakiś rosołek sobie walnąć jeszcze? Tylko czy to nie będzie kanibalizm??? ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-7909725944161565273?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/7909725944161565273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/zimne-nozki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7909725944161565273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/7909725944161565273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/zimne-nozki.html' title='Zimne nóżki'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S0uMQ61qHjI/AAAAAAAAAFY/ovaul2l0eVY/s72-c/kr%C3%B3lowa+zima.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4920273474961697872</id><published>2010-01-03T23:14:00.002+01:00</published><updated>2010-01-03T23:19:54.405+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Słońce na talerzu (z twardymi grudkami)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kilkunastu dniach czytania i oglądania książki o różnorakich formach pichcenia cudownych potraw złamałam się i sięgnęłam wgłąb zamrażalnika. Wydobyłam zeń przedostatnią porcję mrożonej dyni i ugotowałam zupę. Zupę mojego dzieciństwa - dyniową z mlekiem i zacierkami. Przecudownie pachnącą, o słonecznym kolorze. Wsunęliśmy z moim Kochaniem po misce tej przepysznej, słonecznej rozpusty na późne śniadanie. Niebo w gębie! Trochę tej boskości wsunęłam również na kolację, przezornie zostawiając odrobinę na jutrzejszy poranek. Bo dyniową to ja mogę jeść na okrągło... Zrobiłam nawet zdjęcie, które moja Druga Połowa skrytykowała mówiąc: - ale tu nie widać tego, co najsmaczniejsze - tych twardych grudek.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To znaczy, że zacierki udały się. Zrobiłam ich więcej i schowałam do zamrażalnika.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S0EXfiIyEPI/AAAAAAAAAE4/LOeNXiUMy6E/s1600-h/zupa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S0EXfiIyEPI/AAAAAAAAAE4/LOeNXiUMy6E/s400/zupa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4920273474961697872?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4920273474961697872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/sonce-na-talerzu-z-twardymi-grudkami.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4920273474961697872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4920273474961697872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/sonce-na-talerzu-z-twardymi-grudkami.html' title='Słońce na talerzu (z twardymi grudkami)'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/S0EXfiIyEPI/AAAAAAAAAE4/LOeNXiUMy6E/s72-c/zupa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-4516471726559466601</id><published>2010-01-01T18:16:00.002+01:00</published><updated>2010-02-05T11:59:55.549+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli luźne'/><title type='text'>Pierwszy dzień 2010</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minął Sylwester, jak i cały 2009 rok. Robiąc mały bilans sama sobie życzę, aby obecny nie obfitował w takie atrakcje, jak poprzedni. Niech po prostu będzie spokojnie. Może być nawet trochę leniwie. Tak, jak dziś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żadnych bezroboci, urzędów, opóźnionych pociągów, rozbitych samochodów, odwoływanych rehabilitacji,&amp;nbsp; kolejek do lekarza. Żadnych dramatów rodzinnych. Pod tymi względami obecny rok ma być nieinteresujący i nudny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałabym, żeby święta w tym roku były udane. Lato ciepłe i słoneczne, a ludzie szczęśliwi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A czym powitał mnie 2010 rok? Dzisiaj pierwszy raz do karmnika na moim balkonie zawitały szpaki. Dzwońce - w ilości co najmniej dwudziestu - rozrabiały na całego. A ja mogłam się gapić na nie i cieszyć, że po prostu są. Proste życie to najfajniejsza sprawa, jakiej mogę sobie życzyć!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-4516471726559466601?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/4516471726559466601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/pierwszy-dzien-2010.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4516471726559466601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/4516471726559466601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2010/01/pierwszy-dzien-2010.html' title='Pierwszy dzień 2010'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-232498106850795464</id><published>2009-11-19T19:39:00.003+01:00</published><updated>2010-02-05T12:14:00.946+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><title type='text'>10 lat młodziej... albo i więcej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma to, jak poczuć się młodziej. A to dzięki uroczemu bólowi zęba. Nie - nic mi się nie psuje, absolutnie. Moja ósemka przypomniała sobie, że musi się wydostać na świat! Rewelacja! Ale dlaczego przez mózg?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki jej usilnym staraniom mam stan zapalny, rzuciło mi się na zatoki a kłujące nerwobóle wbijają mi się jak gwoździe w skroń. A potem świdrują w szczęki, ucho i takie tam inne rejony. Cieszę się, że przestało mnie boleć tak ogólnie. Chodzenie po ścianach jakoś nigdy mnie nie pasjonowało a wyć mogę i bez tych atrakcji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powróciłam do świata półżywych i zaczynam kontaktować. Wczoraj zrobiłam nawet kotlety. Poważnie - to był wyczyn, bo ból to najgorsza rzecz, jaka może się przydarzyć. Jeśli komukolwiek wyrzynają się boleśnie ósemki to należy go izolować i dokarmiać płynnymi pokarmami. Nie zadawać pytań, nie wymagać. Być pomocnym - wystarczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro mam nadzieję powitać dzień w zdecydowanie lepszej formie. Może uda mi się jakoś przespać dzisiejszą noc w całości. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-232498106850795464?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/232498106850795464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/10-lat-modziej-albo-i-wiecej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/232498106850795464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/232498106850795464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/10-lat-modziej-albo-i-wiecej.html' title='10 lat młodziej... albo i więcej'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-8008385151292044198</id><published>2009-11-15T21:11:00.002+01:00</published><updated>2010-02-05T12:12:45.747+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><title type='text'>Koszmary doczesności</title><content type='html'>Ketonal forte, antybiotyk, ręcznik z lodem.&lt;br /&gt;Od 37 godzin nie śpię. Przeplatanka otępienia bólowego z otępieniem znieczuleniowym.&lt;br /&gt;Trochę się też popłakałam - przyznam się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje zasmarkane Słońce... ech - mam niesamowity skarb w domu. Spędził w kuchni ostatnie trzy godziny. Narobił sałatki na kilka dni, posprzątał. A chory przecież - mógłby zalec plackiem i palcem nie kiwnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodziłam obok lustra - spojrzała z niego potargana, blada strzyga z podkrążonymi oczami, w wymiętym szlafroku. Mega seksi, nie ma co...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ząb pulsuje &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=tNjkVk5c1So"&gt;w rytmie cza cza&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-8008385151292044198?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/8008385151292044198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/koszmary-doczesnosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8008385151292044198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/8008385151292044198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/koszmary-doczesnosci.html' title='Koszmary doczesności'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-2787823937027906326</id><published>2009-11-14T21:34:00.011+01:00</published><updated>2010-02-05T12:16:02.801+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzień za dniem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ptaki'/><title type='text'>Wolę przeziębienie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje Słońce - zasmarkane. Pije ziółka, łyka tabletki, śpi, potem siedzi przed kompem, kicha i pociąga nosem. Wygląda marnie i widzę, że czuje się również marnie. Aczkolwiek Słońce stwierdza, że samopoczucie ma&amp;nbsp; świetne, bo takie ogólnie zwisająco - powiewajace. Zero stresu znaczy. A mnie dzisiaj obudził ból zęba. Jak to jest - ja się pytam - że chodzę do dentysty przez miesiąc z zębem, który nie boli, ale jest do remontu, i jak tylko uda się naprawa to ni z tego ni z owego zaczyna boleć jakiś zupełnie inny ząb? Czy to tak, że jak już się zaczęło to koniec - trzeba zasuwać non - stop? Buu... Czeka mnie połknięcie na noc jakiejś tabletki (chyba ostatniej jaką mam) i muszę powiedzieć, że wcale mi mój stan nie odpowiada. Wolę się przeziębić, niż mieć ból zęba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/Sv8TTe8Jr5I/AAAAAAAAAEo/1Cx75MGoqiQ/s1600-h/zab.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/Sv8TTe8Jr5I/AAAAAAAAAEo/1Cx75MGoqiQ/s400/zab.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Na pocieszenie moją stołówkę odwiedzili stali bywalcy :&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/Sv8Te4-i51I/AAAAAAAAAEw/3hlhkoCcqxY/s1600-h/kolaz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/Sv8Te4-i51I/AAAAAAAAAEw/3hlhkoCcqxY/s400/kolaz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;sikor, kawka i sikorka&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;(różnica między sikorkami jest taka, że lady ma wąski paseczek na brzuszku, a sikorek szeroki, kawek jeszcze nie rozróżniam).&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ha - dzisiaj zauważyłam dopiero, że na fotach są dwa różne gatunki sikorek.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Po lewej - bogatka, po prawej - sikora modra. &amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Znaczy, że idzie mi na lepsze...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Idę sobie cicho kwiczeć w kątku...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-2787823937027906326?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/2787823937027906326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/wole-przeziebienie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2787823937027906326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/2787823937027906326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/wole-przeziebienie.html' title='Wolę przeziębienie'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/Sv8TTe8Jr5I/AAAAAAAAAEo/1Cx75MGoqiQ/s72-c/zab.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6534566508355747836.post-3804988061674502416</id><published>2009-11-13T10:25:00.005+01:00</published><updated>2010-02-05T12:13:09.030+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='informatycznie'/><title type='text'>Stona www - jak założyć?</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Moja znajoma wysłała mi dramatyczne wołanie o pomoc. Chce dziewczyna założyć stronę i utknęła na formularzu, w którym stoi:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Przed zarejestrowaniem oraz później, w trakcie działania, zgłaszana domena musi  posiadać przynajmniej dwa poprawnie skonfigurowane oraz działające, obsługujące  ją nameserwery (primary i secondary). Obydwa nameserwery muszą być różne,  najlepiej, jeśli zlokalizowane są w różnych sieciach. Formularz zgłoszeniowy  pozwala na zgłoszenie dodatkowych (do czterech) nameserwerów. Zgłoszenia domen,  których nameserwery nie działają poprawnie, nie będą rozpatrywane."&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- &lt;/i&gt;chciałabym tam mieć swoją stronkę, ale nie kumam tego z tymi  nameserwerami - napisała zrozpaczona na gg&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Postanowiłam pomóc, więc napisałam specjalnie dla niej (jest malarką - to istotne) poniższą historię:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #444444;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;i style="color: black;"&gt;Mieszkasz w pokoju z kuchnią w bloku. MIESZKANIE duże nie jest - ścian mało i obrazy się już nie mieszczą. Tym bardziej, że (teoretycznie) zapobiegawczo zawsze malujesz jeszcze kopię do każdego swojego obrazu, gdyby oryginał został ukradziony przez wielbiciela. Nie wszyscy znajomi mogą obejrzeć te obrazy, bo niektórzy mieszkają daleko i nie mieliby gdzie nocować (za małe mieszkanie).&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Stwierdzasz, że w tej sytuacji musisz postawić DOM. Zalet jest wiele, m.in. będzie można powiesić na ścianach wszystkie obrazy. Będą mogli je obejrzeć znajomi z zagranicy, bo masz pokoje dla gości. Znajdujesz ZIEMIĘ - okolica piękna i tania, aczkolwiek miejscowość nazywa się SZAMBO. Machasz na to ręką i stawiasz ten wymarzony DOM. Na kopie swoich obrazów musisz mieć DRUGI DOM. Wieś ma takie przepisy, że sama Ci taki stawia, kawałek dalej na INNEJ ZIEMI : w SZAMBIE 2.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; No tak - możesz w końcu zaprosić do DOMU swoich znajomych, którzy jeszcze nie widzieli Twoich obrazów, tylko jest problem... Trochę głupio brzmi "Wpadnijcie do mnie do SZAMBA". Postanawiasz nazwać swój dom STOKROTKA i postawić na drodze strzałki, żeby goście trafili doń nie zauważając przy okazji tej okropnej tablicy z nazwą miejscowości. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Okazuje się jednak, że&amp;nbsp; nie można ot tak sobie nazwać domu STOKROTKA, bo komisarz w miejscowości musi sprawdzić, czy już ktoś inny nie ma domu STOKROTKA (wtedy o pomyłkę nie trudno). Jeśli nie ma drugiej STOKROTKI to w końcu robisz w niej imprezę a żaden z Twoich znajomych nawet nie wie, że mieszkasz w SZAMBIE. Pan z poczty też wie, że jak przychodzą listy do STOKROTKI to ma Ci je dostarczać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czasem może się zdarzyć, ze Twój DOM ulegnie podtopieniu. Wtedy gości zapraszasz do drugiego domu w SZAMBIE 2, a komisarz osobiście przestawia strzałki z napisem "Do STOKROTKI" kierując gości do DRUGIEGO DOMU.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;teraz legenda:&lt;br /&gt;MIESZKANIE - twój komputer&lt;br /&gt;ZIEMIA - serwer (primary nameserver)&lt;br /&gt;DOM - Twoje miejsce na serwerze&lt;br /&gt;SZAMBO - nazwa pierwszego serwera (primary nameserver's name)&lt;br /&gt;INNA ZIEMIA - drugi serwer (secondary nameserver)&lt;br /&gt;SZAMBO 2 - nazwa tego drugiego serwera (secondary nameserver's name)&lt;br /&gt;DRUGI DOM - twoje miejsce na drugim serwerze&lt;br /&gt;STOKROTKA - twojadomena.art.pl czyli Twoja nazwa miejsca na serwerze (jednym i drugim)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Nie wiem, czy to pomoże, ale na pewno jest barwniejsze od zacytowanego formularza.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6534566508355747836-3804988061674502416?l=krolestwodomowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/feeds/3804988061674502416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/stona-www-jak-zaozyc.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3804988061674502416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6534566508355747836/posts/default/3804988061674502416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolestwodomowe.blogspot.com/2009/11/stona-www-jak-zaozyc.html' title='Stona www - jak założyć?'/><author><name>kura domestica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00779578114197733977</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_lL94LRYhnpE/SumiK4eShLI/AAAAAAAAABw/ptK4tRC-mM4/S220/kurad.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry></feed>
